Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drogie zegarki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drogie zegarki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 sierpnia 2008

Szybciej, więcej, skuteczniej – czyli parę słów dla niecierpliwych

Postanowiłem napisać ten artykuł, gdyż zainspirowały mnie moje codzienne obserwacje ludzi i samego siebie. Może myślisz, że napiszę tutaj w jaki sposób osiągnąć jeszcze więcej i jeszcze szybciej dzięki jakimś sposobom. Otóż nie. Nie będzie to artykuł, który mówi o jakimś cudownym sposobie osiągnięcia miliona złotych w rok czy też sprawienia, że Twoje ciało będzie szybkie, silne i piękne i że osiągniesz to w jeden weekend. Nie.

W tym artykule raczej będę pisał o tym, że jeśli chcesz coś osiągnąć, potrzebne jest wykonanie wielu małych kroków, które prowadzą do sukcesu...

Być może widzisz wokół siebie wielu ludzi, którzy mają dużo pieniędzy, piękne ciała i bogatych znajomych. Być może również chcesz tak wyglądać, tyle zarabiać i otaczać się takimi ludźmi. Dziwisz się jednak, dlaczego jeszcze tak nie jest, skoro tyle pracujesz, dobrze się odżywiasz i chodzisz na siłownię. Twoje życie jest jednak niepełne, nie odnosisz tak dużych sukcesów, w ogóle jest jakoś tak szaro. Uważasz, że to co oni robią jest tak wielkie i wspaniałe? A może przyjrzyj się temu bardziej krytycznie.

Rozmawiając z ludźmi, zauważyłem, że mają tendencję do rozdmuchiwania jakiegoś małego sukcesu i szczycenia się tym. Nieraz jest nawet tak, że znajdują sobie kilka małych sukcesików i opowiadają o tym na okrągło wszystkim, których spotkają. Zauważ, że ludzie mają potrzebę chwalenia się. Chwalenie sprawia przecież, że inni zaczynają ich szanować, podziwiać. Sami czują się z tym bardzo dobrze.

To tylko taka nasza narodowa skłonność do narzekania sprawia, że żyjemy w przeświadczeniu, że nie warto mówić o własnych sukcesach.

Amerykanie na przykład, za to są stale „zadowoleni z siebie”. Zwrot ten ma często dość negatywny wydźwięk ale użyłem go tutaj celowo, dla podkreślenia że warto zauważać w sobie małe zalety i cieszyć się z niewielkich sukcesów. Przecież te małe na pozór osiągnięcia popychają człowieka do zdobywania czegoś większego.

Polecam Ci spróbować, jak działa takie myślenie. Możesz chociaż przez jeden dzień sprawdzić, jak to jest, gdy mówisz o swoich sukcesach, uśmiechasz się i mówisz że wszystko u Ciebie w porządku. Jak myślisz co się stanie? Spróbuj, nie masz nic do stracenia a możesz dużo zyskać.

Mogę powiedzieć Ci, że sam stosuję tą „technikę”, mam dzięki niej więcej energii do działania. Zauważyłem też, że relacje z ludźmi są o wiele ciekawsze, kiedy nastrajasz się pozytywnie. Pomaga to w nawiązywaniu pozytywnych relacji, które mogą zaowocować w przyszłości.

Jeśli codziennie osiągniesz coś małego, to po kilku miesiącach, latach będziesz mógł cieszyć się czymś większym. Jednak ten większy sukces będzie wtedy dla Ciebie czymś strasznie małym. Będzie to dobry znak, świadczący o Twoim rozwoju. Możesz wtedy pomyśleć o tym, co zrobiłeś te kilka miesięcy temu. To właśnie tamte czynności zbliżały Cię do tego sukcesu.

Pomyśl więc, co możesz zdziałać już teraz? Nie siedź bezczynnie. Zrób coś, będziesz mógł potem pomyśleć z radością, że jesteś „do przodu”.

To jak, do roboty? Życzę więc wielu małych sukcesów. Powodzenia.


--
http://twojrozwoj.blogspot.com - blog na temat szeroko pojętej komunikacji, asertywności i motywacji

Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Autorem jest
Władysław Ochojski

Bang – i po problemie... (!?)

Obecnie gdzie nie przystawisz ucha, wszędzie słychać o produktach odchudzających... Różnego rodzaju fat-burnery, produkty wspomagające przemianę materii, l-karnityny i inne tego typu, plastry odchudzające a wczoraj nawet w radiu słyszałem reklamę o kawie, która oczywiście też odchudza!!

Jak widać, ludzie są mocno zainteresowani dbałością o swoje ciało, więc na rynku środków wspomagających odchudzanie jest wielkie poruszenie...

To świetnie, że ludzie chcą być „piękni i młodzi”, że chcą zachować zdrowy wygląd oraz zrzucić te kilka zbędnych kilogramów. Pojawia się jednak pewien problem...

Nie jestem żadnym lekarzem, ani bynajmniej nie znam się na tym, na ile te wszystkie produkty działają. Myślę, że coś musi w nich być(przynajmniej niektórych) i naprawdę wspomagają proces odchudzania. Problem jednak w tym, co ludzie widzą tak naprawdę w tych produktach...

Ludzie widzą w nich cudowne rozwiązanie swoich odwiecznych problemów! Myślą, że zaczną zażywać jakiś cudowny środek i od razu staną się szczuplejsi. Wystarczy stosować go regularnie a efekty będą widoczne po miesiącu. A po miesiącu... znowu mnie oszukali!

To nie jest kwestia tego, że nas oszukali(zakładamy uczciwość producentów i rzeczywisty pozytywny wpływ)! To kwestia tego, że... sami się oszukujemy! Zapominamy o tym, że nie ma nic za darmo, że nie wystarczy wziąć tylko tabletki i ona rozwiąże wszystkie nasze problemy. Zapominamy o istnieniu naturalnego prawa siania i zbierania, tzn. że żeby zebrać, najpierw musimy coś zasiać. Nie odwrotnie!

Wydaje nam się, że istnieje jakieś fantastyczne antidotum na nasze bolączki. I mamy rację – wydaje nam się...

Jeśli chcemy schudnąć, musimy zmienić dietę, musimy zmienić tryb życia(zacząć choćby od spacerów a skończywszy na siłowni czy innych fittness studiach). Do tego możemy ostatecznie dodać środki wspomagające odchudzanie. Wtedy tak – mogą spotęgować proces odchudzania. Same jednak, bez podjęcia innych, koniecznych środków pozostaną najprawdopodobniej bezskuteczne.

Mój znajomy ma ten właśnie problem, o którym piszę wyżej. Mówi, że chce schudnąć, ćwiczy do tego prawie codziennie, ale jakoś nie udaj mu się to. Zapomina chyba o tym, że zajadanie się hamburgerami, chipsami i popijanie tego colą (a wieczorem piwkiem) nie wspomaga zbytnio jego wysiłku fizycznego...


Każdy z nas chciałby mieć taki cudowny środek, który w mig rozwiąże jego problem. Każdy z nas dałby czasem nawet ogromne pieniądze za to, żeby taki środek zdobyć...

Każdy z nas też chyba zapomniał, że takim środkiem dysponuje! To nasz umysł oraz jego zdolność do kontrolowania i kształtowania postaw!

Nasz umysł potrafi dokonać rzeczy niemożliwych! Musimy mu tylko dopuścić go do głosu, musimy pozwolić mu na to, by przejął kontrolę nad naszym życiem. Tak naprawdę chodzi tutaj o wyrobienie w sobie właściwych nawyków, bo to nawyki kierują naszym życiem. Nie jest to łatwe, ale jak najbardziej możliwe. Oprócz tego, że musimy mu pozwolić przejąć kontrolę to jeszcze musimy mu w tym pomóc(robiąc właściwe rzeczy)!

Temat odchudzania nasunął mi się przypadkowo, ale prawda jest taka, że taki schemat działania dotyczy każdej dziedziny naszego życia. Jeśli chcemy osiągnąć coś innego niż dotychczas, musimy zacząć działać inaczej niż do tej pory. Ktoś mądry powiedział kiedyś, że głupotą jest robić ciągle to samo i oczekiwać innych rezultatów.

Każdy z nas ma różnego rodzaju problemy: dla jednych będzie to zrzucenie 10kg, dla innych nauczenie się nowego języka, znalezienie lepszej pracy, założenie firmy itd. Można wymienia w nieskończoność. Faktem jest, że samo się nie zrobi! Nie ma cudownej maści, którą wystarcz posmarować i już wszystko będzie tak, jak byśmy chcieli. To wymaga naszego wysiłku i wytrwałości... ale za to jak wspaniale taki sukces musi później smakować!

Czasem widzę po sobie, jak łatwo chciałbym się poddać. Chcę czegoś i szukam rozwiązania, zapominam jednak o tym, że na sukces trzeba zapracować – zamiast tego szukam natychmiastowego rozwiązania na wszystkie moje problemy, a później zniechęcam się, bo przecież „tego się nie da zrobić”. Teraz już przynajmniej zdaję sobie z tego sprawę, kiedyś zaś obwiniałbym wszystko i wszystkich wkoło...

Nie ma cudownego lekarstwa(a już na pewno nie darmowego) na nasze dolegliwości. Każdy z nas jednak dysponuje fantastycznym narzędziem(nasz umysł), dzięki któremu może sobie z nimi poradzić...


--
Sięgaj wyżej
Własny e-biznes - rzeczywistość dla każdego

Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Autorem jest
Daniel Janik

Zło konieczne??

Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany...

Niezależnie od tego czy lubimy zmiany czy nie, są one nieodłączną częścią naszego życia. Już starożytni myśliciele doszli do tego wniosku. Mówi o tym m.in. Heraklit wyrażając to słowami: „nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki”.

Dlaczego się nie da? Ponieważ inne napłynęły już wody, rzeka pozostaje ta sama, ale już nie taka sama... Tak samo w życiu każdy z nas pozostaje ten sam, ale już nie taki sam. „Wszystko płynie”, wszystko podlega nieustannym zmianom – tego możemy być w 100% pewni!

Dlaczego o tym mówię?

Zastanawiałem się ostatnio (tzn. cały czas się zastanawiam) nad własnym życiem i dostrzegłem pewną prawidłowość – otóż boję się zmian! Myślę, że ten problem dotyczy każdego z nas...

Po pierwsze jest to trochę dziwne, bo jak wspomniałem wcześniej zmiany są nieuniknione, a więc nie warto bać się czegoś, na co przecież nie mamy wpływu...

Ale bardziej zastanowił mnie jeszcze jeden fakt – człowiek (w tym przypadku ja) boi się zmian nawet wtedy, gdy mają to być zmiany na lepsze!

Strefa komfortu, przyzwyczajenia do tego, co mamy od lat skutecznie utrudnia nam osiąganie sukcesów. Po prostu tu czujemy się dobrze, a przynajmniej bezpiecznie. Mamy to, co mamy i tak „jest dobrze”, ciężko zaryzykować nam to nawet dla przyszłych fenomenalnych wyników...

Boimy się tego, że nam się nie uda, że nie stać nas na to, że jesteśmy zbyt słabi, że za starzy/młodzi. Może to brzmi paradoksalnie, ale tak właśnie jest. Z jednej strony chcemy być lepsi, ale nie robimy nic żeby tego dokonać, chcemy zarabiać więcej, ale nie zwiększamy swojej wartości. Chcemy czegoś, ale robimy wszystko, by tego nie mieć a każda wymówka jest dobra.

Skąd to się bierze? Dlaczego jeszcze nie osiągnąłem tego, czego pragnę? Co mnie powstrzymuje? Dlaczego nie robię wszystkiego, by to zdobyć? Co powoduje we mnie strach (przed porażką czy sukcesem?!)?

To są ważne pytania, ale jeszcze ważniejsze wydaje się być – skoro już jesteśmy świadomi tych ograniczeń – jak to przezwyciężyć?

Łatwo się mówi, ale chyba jedynym sposobem jest... zrobić to! Im częściej zaczniemy to robić tym z każdym następnym krokiem będzie nam łatwiej, aż w końcu będziemy się śmiać z samych siebie, że wcześniej baliśmy się to zrobić!

Kiedyś byłem chorobliwie nieśmiały i bałem się nawiązać w ogóle jakikolwiek kontakt z ludźmi (choć z tymi, których już znałem miałem całkiem dobry, a przynajmniej tak mi się wydaje), nie mówiąc już o umówieniu się z dziewczyną...

Jak patrzę na to z perspektywy czasu to wydaje się to totalną głupotą i śmiać mi się chce na samą myśl o tym. Choć również zdaję sobie sprawę z tego, jakie czynniki miały wpływ na takie moje zachowanie...

Powiem tak: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Życzę ci jednak, byś szybciej niż ja potrafił zlokalizować źródła swoich słabości i szybciej i lepiej sobie z nimi radził! Większość z nich to tylko twory naszej wyobraźni, więc sami możemy sobie z nimi poradzić.

Chcemy być lepsi – zacznijmy robić coś lepszego niż dotychczas zamiast szukać wymówek. Gdy tak patrzę na siebie z boku, widzę jak często najdrobniejsza nawet przeszkoda skutecznie mnie powstrzymywała. Błahy powód urastał do ogromnych rozmiarów dając mi fantastyczną wymówkę i zatrzymując mnie w miejscu.

Ale czy tego naprawdę chciałem? Wątpię. Może przez moment czułem się lepiej, usprawiedliwiając się w ten sposób, ale w dłuższej perspektywie było dużo gorzej.

Człowiek potrzebuje sukcesów...

dlaczego więc tak się przed nimi broni?



PS. Serdecznie zachęcam do zastanowienia się nad sobą samym i popatrzenia na siebie z innej perspektywy. Wielu rzeczy możemy się od siebie samych nauczyć (ale czy chcemy?)

PPS. Napisz do mnie i podziel się swoimi przemyśleniami na ten temat. (daniel.janik[małpa]interia.pl)

--
Sięgaj wyżej
Własny e-biznes - rzeczywistość dla każdego


Artykuł pobrny z serwisu Artelis.pl

Sztuka afirmacji

Zagadnienie wolnej woli jest jednym z odwiecznych pytań, będących m.in. częścią filozofii moralnej oraz teorii bytu. Sprowadza się ono do pytania: Czy człowiek ma faktycznie wolność wyboru, czy też jego wybory są całkowicie determinowane czynnikami zewnętrznymi? Wielu współczesnych filozofów, dowodzi istnienia wolnej woli poprzez odwołanie się do mechaniki kwantowej. Jeśli przyjąć, że to my i tylko my jesteśmy odpowiedzialni za to, co dzieje się w naszym życiu, to także my sami możemy sprawić, aby było nam lepiej. Jak? Jedną z takich metod, niezwykle prostą i bardzo skuteczną, są AFIRMACJE.

affirmatio - zgoda, aprobata, potwierdzenie, uznanie czegoś

Afirmacja jest krótkim tekstem odnoszącym się do naszych potrzeb i pragnień, którego celem jest wprowadzenie do naszej podświadomości pozytywnych wzorców życia. Afirmacja wykorzystywana do pracy w rozwoju osobistym wyrosła na gruncie terapii racjonalno-emotywnej (RET), u podstaw której leży przekonanie, że nasze myśli o ludziach i zdarzeniach, wywołują określone emocje. Wiele dobrego w upowszechnieniu tej idei przyniósł film i książka „Sekret”. Kto jeszcze nie widział lub nie czytał, gorąco polecam. Jest to przełożenie fizyki kwantowej na łatwość osiągania życiowych celów. To myśl kreuje naszą rzeczywistość. To, o czym myślimy, w co wkładamy nasze emocje staje się naszym życiem.

"A Słowo stało się Ciałem" (J 1.14a)

Technicznie, afirmacja jest jak modlitwa i jak mantra, którą powtarzamy tak długo, aż w końcu wyłącza się umysł i ziarno pada na podatny grunt nieświadomości, która nie krytykuje, nie neguje, nie kwestionuje, tylko realizuje. Dzięki takiej autosugestii mamy szansę stworzyć sobie życie, o jakim marzymy. Afirmacją możemy transformować każdy aspekt naszego życia. Od relacji międzyludzkich, poprzez przyciągnięcie odpowiedniej pracy, na tworzeniu materialnego dobrobytu skończywszy.

ZASADY TWORZENIA AFIRMACJI

1. Tekst powinien być ułożony w formie twierdzącej czasu teraźniejszego. Ja Beti jestem otwarta się na sukces. Jeśli stworzysz afirmację w czasie przyszłym „Ja Beti otworzę się na sukces” to rzeczony sukces może nadejść z pewnym poślizgiem. Twoja podświadomość dostała komunikat, że coś ma się wydarzyć w nieokreślonej przyszłości. Więc nie zdziw się, kiedy stojąc nad grobem nieoczekiwanie wygrasz szóstkę w totka.

2. W afirmacjach nie należy używać słowa „NIE”Słowo „nie” jest często ignorowane przez naszą podświadomość, co powoduje, że afirmujemy sobie wtedy to, czego chcemy uniknąć. Ponadto powtarzając afirmację negatywną koncentrujemy się na tym, co nam dolega, automatycznie sprowadzamy to do naszego życia. Zatem zamiast mówić: „Nie choruję”, używaj określenia „Jestem zdrowa”.

3. Osobiście unikam określeń typu: chcę, pragnę, potrzebuję, gdyż w ten sposób kreuję sobie nieustające chcenie, pragnienie, potrzebę. A tego mam w nadmiarze :) Zamiast „Chcę być szczęśliwa”, napisz „Jestem szczęśliwa”

4. Ze Stanów Zjednoczonych przyszła do nas moda na afirmacje zaczynające się od słów: Zasługuję… jestem godna…Pozwól, że zadam ci w tym miejscu pytanie: Jak długo chcesz jeszcze zasługiwać na rzeczy dobre? Rodzice od dziecka wpajają nam, że na miłość trzeba zasłużyć „Jak będziesz grzeczna, pójdziemy do kina”, „Jak nie zaśniesz zaraz tatuś nie weźmie cię na lody”. I tak rodzi się przekonanie, że tylko drogą starań możemy osiągnąć to, czym Bóg obdarował nas za darmo. Miłość. Więc przestań zasługiwać i otwórz się na przyjęcie do twego życia miłości, spokoju i dobrobytu.

5. Afirmujemy tylko to, co dotyczy nas. Zapomnijmy o próbach zmiany innych osób. Nie mamy prawa wpływać na losy innych, decydować o ich wyborach. Jedyną rzeczą, na jaką mamy wpływ jest nasze życie i to jak będziemy je postrzegać. Zamiast afirmacji „Jestem w szczęśliwym związku z Tomkiem” napisz „Jestem w szczęśliwym związku”. Jeśli oboje macie te same plany to zapewne wasz związek się zrealizuje. Jeśli natomiast prawdziwe szczęście możesz osiągnąć nie z Tomkiem a z Arkiem, uważaj na swoje afirmacje, bo tak się mogą zadziać sprawy, że albo w ogóle nie dojdzie do związku z Tomkiem, albo nastąpi rozstanie. To wszystko po to, aby dać ci przestrzeń na spotkanie najlepszego dla ciebie partnera.

6. Najprostszym sposobem sformułowania odpowiedniej dla siebie właściwej afirmacji jest pozytywne zaprzeczenie pierwszej negatywnej myśli znajdującej się w nas. Np.: Boję się o swoją przyszłość. Zamieniamy to stwierdzenie na zdania pozytywne dla nas: Jestem zawsze i wszędzie bezpieczna Moja przyszłość jest bezpieczna i pełna cudownych niespodzianek Ufam swojej przyszłości Jestem spokojna o swoją przyszłość

7. Lepiej żeby afirmacja była krotka i zwięzła. Unikaj zdań wielokrotnie złożonych. Skoncentruj się też na jednym zagadnieniu. Jeśli od razu chcesz całe swoje życie postawić na głowie – możesz liczyć na to, że zafundujesz sobie co najwyżej demoniczny ból głowy.

8. Pisz od serca, swoimi zdaniami. Kopiowanie zdań z książek o afirmacjach na początku ma sens, ale z biegiem czasu przekonasz się, że afirmacja jest rozmową z sobą samym. A ty najlepiej wiesz, czego chcesz i jak rozmawiać ze sobą.

9. Jedną afirmacje pisz przez 21 dni. Dobrze jest pisać w 3 osobach: - ja Beti zawsze i wszędzie jestem bezpieczna- ty Beti zawsze i wszędzie jesteś bezpieczna- Beti zawsze i wszędzie jest bezpieczna
Stosuję technikę pisania po 7 razy w każdej osobie, ale ty rób to, z czym czujesz się najlepiej.

10. Unikaj oczywistych kłamstw. Jeśli afirmujesz, „Jestem bogata”, podczas gdy z ledwością starcza ci do pierwszego, licz się z tym, że twoja podświadomość zignoruje taką sugestię. Bo jakkolwiek nasza podświadomość to duże dziecko, które lubi jak się je dopieszcza, mówi do niej prostymi słowami a najlepiej uczuciem, ale to wewnętrzne dziecko nie jest głupie. Oczywiste kłamstwa będą traktowane tak jak na to zasłużyły. Wylądują w śmietniku historii. Jest na to sposób. Słowo wytrych. Wystarczy, że użyjesz w swojej afirmacji słowa „Otwieram się..” Otwarcie się na dobro, którego jeszcze nie masz jest bezpieczne. Zapraszasz do siebie nową jakość, przyzwalasz na pojawienie się jej w twoim życiu, akceptujesz nowy stan. Dlatego w naszym przykładzie proponuję afirmację „Otwieram się na bogactwo”

11. A propos dopieszczania, nigdy nie zapominaj nagrodzić się za to, że przez 21 dni cierpliwie pisałeś afirmacje, codziennie znajdowałeś czas i wchodziłeś w stan radosnego oczekiwania. Wbrew pozorom to może być czasem ciężka praca. Dlatego należy ci się nagroda. Ma to również aspekt dydaktyczny. Kiedy raz pokażesz swojej podświadomości, że za trudy zostaje wynagrodzona, wtedy szybciej i chętniej zajmie się realizacją kolejnych zadań.Nagroda za skończenie pełnego cyklu afirmacyjnego może być różna i zależy wyłącznie od ciebie. Podaruj sobie coś, co sprawi ci radość i nie będzie czymś dostępnym od ręki. Może to będzie wyjście na masaż, zakup wymarzonej lampki, a może wycieczka do SPA lub wizyta u dawno niewidzianej przyjaciółki. Może to będzie wyjście na basen, a może do kina. Ty tu rządzisz. Tylko pamiętaj, że to ma być coś dla ciebie. Od serca.

12. Nie zapomnij o podziękowaniu. Wdzięczność za to, co już masz jest najlepszym magnesem dla przyciągnięcia jeszcze większych bogactw do twojego życia. Dlatego każdą afirmację kończ podziękowaniem.

JAKIMI METODAMI AFIRMOWAĆ?
Takimi, z którymi czujesz się najlepiej. Jeśli lubisz śpiewać – śpiewaj, pisać – pisz, malować – maluj, biegać – biegaj i wyobrażaj sobie moment, który chcesz osiągnąć, jeśli wolisz wtedy leżeć – leż i wyobrażaj sobie. Każda technika, która sprowadzi cię do bycia w pożądanym stanie jest pożądana. Afirmacje można sobie wielokrotnie powtarzać, można słuchać odtwarzane z nagrań albo pisać. Bardzo skutecznie działają afirmacje wprowadzane do podświadomości w stanie relaksacji czy medytacji. Możesz wybrać własne metody skutecznej pracy z afirmacjami, takie które przyniosą najlepsze efekty. Eksperymentuj.
Swego czasu cały mój dom obwieszony był karteczkami z ważnymi dla mnie afirmacjami. W łazience na lustrze, w kuchni na szafkach, w salonie na oknie. Gdzie nie poszłam tam natrafiałam na pozytywny przekaz. Trochę mnie to śmieszyło, ale też pozytywnie nastrajało. A nie kosztowało prawie żadnej pracy. Polecam technikę pracy z lustrem. Bardzo głęboka praca na każdym poziomie. Niech cię nie zmyli jej prostota. Usiądź przed lustrem i mów afirmacje patrząc sobie w oczy. „Ja … kocham i jestem kochana”
Obserwuj swoje reakcje.

SŁOWA CZY CZYNY?
Pojawiają się głosy, że mechaniczne „klepanie afek” nie przynosi założonego rezultatu. To może być prawda. Ale nie musi. Czasem słowo staje się ciałem bez udziału umysłu. Na pewno dużo pewniejszym sposobem jest afirmowanie w określonym stanie emocjonalnym. Twojej podświadomości nie interesuje słowo jako takie, tylko to, co kryje się za słowem. Uczucie. Emocja. Dlatego im więcej będzie w twoim afirmowaniu emocji, radosnego oczekiwania czy wręcz cieszenia się z tego, że już to masz, tym szybciej spodziewaj się rezultatu. I pamiętaj o działaniu. Losowi trzeba trochę dopomóc. Wszechświat promuje tych, którzy sami budują swoje życie. Więc ty też daj sobie prawo do zrobienia pierwszego kroku. A potem drugiego. I może po drodze się potkniesz, ale cały czas będziesz szedł do przodu.

OSWAJANIE DEMONÓW
Zwykle przy aktywnej pracy z afirmacjami, pierwsze efekty są widoczne już po tygodniu od ukończenia pisania. Bywa, że zmiany następują z dnia na dzień. Jeśli jednak przez dłuższy czas nic się nie dzieje trzeba przyjrzeć się przyczynom. Wtedy przychodzi czas na odkrywanie naszych negatywnych przekonań. Weź kartkę papieru i przedziel ją na pół. Po jednej stronie pisz afirmację, po drugiej wszystkie uczucia, myśli, które przychodzą ci do głowy podczas pisania afirmacji. Pisz tak długo, aż już nic nie będziesz w stanie wymyślić. Np. afirmujesz: „Przyciągam dużą ilość pieniędzy” i nachodzi cię konkluzja: „jestem za głupia, żeby cokolwiek zarobić”. To wskazówka do kolejnej afirmacji, która może wyglądać następująco: „Jestem wystarczająco inteligentna, aby zarabiać satysfakcjonującą mnie ilość pieniędzy”. W tym przypadku brak wiary w siebie blokuje finanse. Dopóki nie zmienisz tego kodu, afirmacja o przyciąganiu pieniędzy nie zadziała. Nie przerażaj się, jeśli okaże się, że takich negatywnych kodów jest kilka, kilkanaście, lub kilkadziesiąt. Ważne, że zaczynasz oswajać tego demona, który zalegał głęboko w twojej podświadomości.

BUNT NA POKŁADZIE
Podświadomość na początku będzie przyciągać wszystkie możliwe przeszkody, aby tylko zniechęcić cię do pracy. W domu ciągle coś będzie się działo odciągając cię od pracy z afirmacjami, szef zleci ci dodatkową pracę, dzieci akurat wtedy będą wyjątkowo potrzebowały twojej pomocy. Jeśli afirmujesz dostatek, w tym czasie przyjdą wszystkie zaległe rachunki albo zgubisz portfel, a może zepsuje ci się jakiś drogi sprzęt. Jeśli pracujesz nad związkiem, to w tym czasie będziecie kłócić się częściej niż zwykle lub po prostu będziecie daleko od siebie. Ten etap nazywa się „oczyszczaniem”. Pamiętaj, aby nie skupiać się na tych przykrościach, bo one są przejściowe! Kontynuuj wytrwale pracę z afirmacjami, a wszystko wróci do normy, a następnie osiągnie poziom, do którego dążysz.

CO CI TO DA?
Przyjrzyj się ukrytym podtekstom twojej afirmacji. Po napisaniu swojej afirmacji zweryfikuj ją. Sprawdź, z czym ci się kojarzy i co może ci przynieść najlepszego i najgorszego. Kiedy Magda afirmowała sobie, że „ma nadmiar pieniędzy” niedługo potem została okradziona, straciła pracę i na dodatek sąsiad zalał jej mieszkanie. I już było po nadmiarze. Sprawdź też, co rozumiesz pod afirmowanymi pojęciami. Czym dla ciebie jest sukces, albo bezpieczeństwo finansowe? Jak wyobrażasz sobie szczęśliwy związek? Czy jeśli chcesz nowego samochodu, to chodzi ci o prestiż, bezpieczną jazdę, czy też komfort przemieszczania się? Przyjrzyj się, jakie potrzeby chcesz zaspokoić?
Nie zapominaj też o marzeniach! Wyobrażanie sobie upragnionej sytuacji, rozmyślanie o niej, odczuwanie całym sobą dobrych wrażeń i pozytywnych emocji towarzyszących spełnieniu to potężne narzędzia kreacji.

Przykładowe afirmacje:

• Bogactwo i obfitość
Zarabiam coraz więcej z przyjemnością i łatwością
Zarabiam pieniądze łatwo, lekko i radośnie
Jestem otwarty na przyjmowanie, dlatego pieniądze i obfitość napływają do mnie z łatwością Jestem teraz połączony z nieograniczoną obfitością wszechświata, pozwalam sobie z niej korzystać
Żyję w bogatym wszechświecie, zawsze mam wszystko, czego potrzebuję do realizacji moich marzeń
Żyję w luksusie i czuję się z tym dobrze
Zarabiam z przyjemnością
Pozwalam sobie na całe dobro i obfitość, które codziennie otrzymuję

• Bezpieczeństwo
Ja ... jestem bezpieczny zawsze i wszędzie.
Ja ... w każdej sytuacji czuję się bezpiecznie
Ja ... jestem zawsze pod ochroną Boga... Wyższego Ja, Aniołów...
Świat jest dla mnie jest przyjaznym i bezpiecznym miejscem.
Ja ... jestem bezpieczny wobec zmian i z łatwością je akceptuje.
Zmiany są dla mnie bezpieczne i korzystne.
Ja ... uwalniam się od lęków przed... chorobami, ludźmi...
Ja ... mogę bezpiecznie otworzyć się przed... innymi

• Samoocena i pewność siebie
Ja ... kocham i akceptuję siebie.
Ja ... zasługuję na miłość i akceptację.
Ja ... jestem wartościowy i cenny.
Ja ... jestem doskonały, taki jaki jestem.
Ja ... jestem wystarczająco dobry... doskonały, atrakcyjny...
Ja ... znam swoją wartość i doceniam siebie.
Ja ... mogę być zadowolony z siebie zawsze i wszędzie.
Ja sam wiem czego chcę i realizuję to.
Ja ... jestem dzieckiem miłości i szczęścia.
Otwieram się na to, co najlepsze w życiu.
Ja ... doceniam i szanuję siebie.
Ja ... potrafię z łatwością podejmować najkorzystniejsze decyzje.
Ja ... zawsze dokonuję najlepszych wyborów.
Ja ... jestem kompetentny w tym co robię.
Ja ... mam świadomość sensu i celu swojego życia.

• Wybaczanie
Ja ... z łatwością przebaczam.
Ja ... przebaczam mojej matce/ojcu/rodzicom, że ...
Przebaczam wszystkim, którzy mnie oceniali, krytykowali, straszyli...
Ja ... przebaczam sobie ...
Ja ... wybaczam wyrządzone mi krzywdy.
Ja ... uwalniam się od urazów z przeszłości.
Ja ... uzdrawiam wszystkie urazy i żale.
Ja ... jestem bezpieczny, kiedy przebaczam.
Ja ... wybaczam sobie przeszłość.

• Radość życia
Każdy dzień przynosi mi szczęście.
Moje życie jest radością.
Ja ... otwieram się na radość i przyjemność
.Ja ... chcę doświadczać radości życia.
Bezpiecznie jest dla mnie doświadczać radości życia.
Ja ... kocham życie.

• Miłość i związki
Ja ... otwieram się na bezwarunkową miłość.
Ja ... pozwalam, by miłość działała w moim życiu.
Ja ... z ufnością otwieram się na miłość.
Miłość harmonizuje i uzdrawia moje ... życie.
Ja ... jestem dość dobra/y, wystarczająco wspaniała/y, by kochać siebie i innych.
Moc miłości we mnie ... pomaga mi w codziennym życiu.
Moc miłości we mnie ... uzdrawia mnie i wszystkie moje związki z innymi.
Ja ... przyciągam kochających i kochanych ludzi.
Ja ... jestem gotowa na partnera/kę, która/y odpowiada mi pod każdym względem.
Ja ... otwieram się na spełniony i satysfakcjonujący mnie związek.
Mój związek oparty jest na bezwarunkowej miłości i akceptacji.
Ja ... czerpię natchnienie z miłości i inspiruję innych.
Ja ... mam naturalne prawo do miłości.
Mój cel w życiu to kochać i okazywać miłość i robię to naturalnie i z lekkością
Ja ... jestem przepełniona/y miłością.
Ja ... jestem uosobieniem miłości.

beti markowska
http://www.solaris-rozwojosobisty.pl

-- http://www.solaris-rozwojosobisty.pl

Artyku pobrany z serwisu Artelis.pl

piątek, 1 sierpnia 2008

Asertywny pracownik

Asertywny, znaczy szanujący siebie i innych. Człowiek asertywny to człowiek zdecydowany, otwarcie wyrażający swe uczucia, często mylnie odbierany jako bezczelny, niewychowany, niepokorny, który zawsze próbuje postawić na swoim. Obecnie podczas procesów rekrutacyjnych zwraca się dużą uwagę na to, aby zatrudniać asertywnych pracowników. Taka osoba daje gwarancję poprawnych stosunków i uczciwości w relacjach pracownik-pracodawca oraz pracownik-współpracownicy.

Asertywność to coś więcej niż tylko sztuka mówienia "nie". Oznacza przede świadomość własnych praw oraz, co za tym idzie - świadomość i szanowanie praw innych ludzi. To również jasne wyrażanie swoich zamiarów, które powoduje unikanie nawarstwiania się problemów i tym samym późniejszych nieporozumień. Umiejętne wyrażanie własnych opinii oraz kierowanie się w tym zasadami dobrego komunikowania się oraz dobrego wychowania, pozwala uniknąć błędnych skojarzeń osób asertywnych z osobami bezczelnymi czy agresywnymi. Osoby asertywne postrzegają błędy pozytywnie, jako okazję do nauki czegoś nowego i lepszego działania następnym razem. Potrafią mierzyć swe sukcesy własnymi możliwościami i potencjałem, unikają porównywania siebie z innymi. Akceptują własne możliwości i tym samym stawiają sobie realistyczne cele. Będąc asertywnym, otwarcie wyrażamy swe uczucia, swobodnie przyjmujemy i mówimy innym komplementy, wyrażamy i przyjmujemy krytykę. Postawa taka wyraża się zdecydowaniem oraz dążeniem do realizacji celów.

W dzisiejszych czasach tzw. rynku pracownika, zdecydowanie ważne jest, by pracodawca był świadomy oczekiwań pracownika. Pracownik, wyraźnie przedstawiający swe oczekiwania czy cele w związku z którymi aplikował na dane stanowisko może spodziewać się, że skoro został zatrudniony, to cele te są zbieżne z oczekiwaniami pracodawcy. Z osobami asertywnymi łatwiej nawiązać kontakt, relacje z nimi nie powodują stresujących sytuacji, które często wynikają w przypadku relacji z osobami agresywnymi, czy osobami nie panującymi nad swymi emocjami. Postawa asertywna stwarza szansę uzyskania tego, na czym nam zależy, daje gwarancję, że rozmowa prowadzona jest w dobrej atmosferze, zgodnie z zasadami dobrej komunikacji. Przede wszystkim jednak, postawa taka buduje fundament pozytywnych relacji na przyszłość. Szczerość i umiejętność wyrażenia własnych oczekiwań, wszystko to ubrane w fundamentalne zasady komunikacji, daje nam gwarancję dalszych pozytywnych relacji. Zachowanie takie powinno opierać się na dobrym kontakcie wzrokowym z rozmówcą, naturalnym tonie głosu i otwartej postawie oraz używaniu poprawnego, odpowiedniego, niedwuznacznego słownictwa.

Osoby asertywne, dzięki pewności siebie i jasno sprecyzowanym celom, umiejętności właściwego osądu i otwartej postawie są postrzegane jako dobrzy pracownicy. Zadowolenie pracodawcy nie opiera się tylko i wyłącznie na wynikach pracy, ale również na ich dobrej współpracy z resztą zespołu, szczerym komunikowaniem potrzeb, otwartością i motywującym wpływem na zespół aby dążyć do celu i jasno formułować potrzeby i problemy. Ponad dobrą atmosferę w grupie przedkładają oni szczerość i rozwiązywanie ewentualnych problemów w miarę jak się pojawiają, bez kumulowania czy unikania podejmowania trudnych decyzji i spięć.

W jaki sposób możemy nauczyć się asertywności? Przede wszystkim szczerze wyrażajmy informacje, które chcemy przekazać innym. Sympatia do kogoś czy dobra atmosfera w pracy nie mogą mieć wpływu na to, co chcemy przekazać. Zawsze warto szczerze i bezpośrednio z osobą zainteresowaną podzielić się uwagami czy osobistą uwagą na jej temat. Należy unikać przymusowego doprowadzania do zgody ?dla świętego spokoju". Gdy nie jesteś przekonany do czyjegoś pomysłu, lepiej w kulturalny sposób to wyrazić, niż przytakiwać i uśmiechać się. Czasem wystarczy prosić o wyjaśnienie, uściślenie problematycznej kwestii, aby zrozumieć i przystać na coś, co wcześniej wydawało nam się niedopuszczalne.

W słowniku osób asertywnych znajdują się takie wyrażenia jak: ja; uważam, że; czuję, że; chcę; weźmy się do; jak to możemy załatwić?; co o tym myślisz?; co Ty na to?.

Osoby asertywne to osoby nie bojące się ryzyka i aktywnie działające. Unikające bezczynnego siedzenia i zdania na los szczęścia. Aktywne podejmujące konstruktywne działania i realizujące się w ulubionym hobby, w gronie przyjaciół.

Wracając do obecnej sytuacji na rynku pracy i relacji pracownik-pracodawca. Coraz częściej spotykamy się z biorczym nastawieniem pracownika. Pracuję osiem godzin dziennie i masz mi płacić. Nie interesuje mnie zysk firmy, nie interesuje mnie ile pieniędzy dodatkowo wydajesz na moje ubezpieczenie i podatek. Interesuje mnie moje własne konto. Jeżeli moje oczekiwania finansowe wzrosną ponad to co możesz mi zapewnić, to zrywam umowę i przechodzę do konkurencji. Coraz częściej niestety rozstania z firmą następują z dnia na dzień, bez zachowania należnego okresu wypowiedzenia i należytego rozliczenia się z obowiązków. Taka postawa oczywiście z asertywnością nie ma nic wspólnego. Oczywiście nie ma nic złego w zmianie pracy. Obecnie coraz więcej osób zaczyna patrzyć na aktualną pracę jak na pewien etap swojej ścieżki kariery. Jeżeli praca nie daje perspektyw rozwojowych, nie realizuje nas zawodowo czy nie satysfakcjonuje finansowo lub jeżeli widzimy, że raczej nie chcemy spędzić życia w tej branży - warto zrobić ten ruch, zwłaszcza, że dzisiejszy rynek oferuje takie możliwości. Zmiana pracodawcy to naturalna konsekwencja niedopasowania oczekiwań i możliwości zarówno pracodawcy jak i pracobiorcy. Należy przy tym jednak pamiętać o dwóch zasadach: lojalności i uczciwości. Pracodawca zatrudniając obdarza pracownika zaufaniem. Ale życie to weryfikuje. Na szczęście, jak zaznaczyłam na samym początku, obecnie osoby rekrutujące coraz więcej uwagi zwracają na oczekiwania potencjalnych pracowników oraz na to czy kultura organizacji panująca w firmie im odpowiada. Dobrze przeprowadzona rekrutacja oraz szczera wymiana oczekiwań i planów rozwoju przez obie strony budzi zaufanie oraz pozwala uniknąć wielu rozczarowań w przyszłości.

Artykul pobrany z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Ewelina Noga

czwartek, 31 lipca 2008

Original Play

Original Play, czyli Pierwotna Zabawa, uczy życia i działania z perspektywy stanu głębokiej, szczerej i akceptującej miłości do świata, ludzi i wszystkiego co żywe. Oferuje ona, zamiast walki, strachu, ucieczki i rywalizacji, wejście w stan pełnego bezpieczeństwa wewnętrznego – i pełnej akceptacji i bezpieczeństwa dawanych każdemu, z kim wchodzisz w kontakt.

Wychodząc ponad ograniczający dualizm 'walcz lub uciekaj', propagowany w grach i zabawach powstałych w ramach kultury, wychodząc poza dorosłą powagę i wymogi odnośnie zachowania, Original Play uczy zachowania opartego o miłość i docenienie drugiej osoby, oferując pełną wolność osobistą przy jednoczesnym udzielaniu jej drugiej osobie. Uczy życia wychodzącego poza układ 'zwycięzcy i przegrani' i codziennego stosowania tej metody.

Original Play jest niezwykle przydatne dla każdej osoby pracującej z ludźmi, zwiększając w ogromnym stopniu empatię, radość związaną z pracą z drugą osobą, umiejętność radzenia sobie z agresją płynącą z drugiej strony i przekształcania jej w chęć zabawy i współpracy.
Pokazuje nową, zdrowszą ścieżkę współżycia i współpracy z drugą osobą, prowadzącą do większego szczęścia i radości w życiu codziennym. Podkreśla ono istotę pełnego miłości dotyku w życiu codziennym – co jest istotne zwłaszcza w dzisiejszym świecie, który wypaczył istotę dotyku, sprowadzając go niemal wyłacznie do konteksów agresji i seksualności (do tego stopnia, że w niektórych Amerykańskich przedszkolach oskarża się pięciolatki o molestowanie seksualne, gdy z 'nadmiernym entuzjazmem' przytulają się do wychowawczyń – przykład który najlepiej wykazuje jak potwornie zniekształcone zostało zrozumienie bardzo istotnej roli dotyku w codziennym życiu).

Dr. Fred Donaldson, odkrywca Original Play, nauczył się tej metody pracy obserwując dzieci w przedszkolu – oduczając się przy nich 'dorosłych' nawyków zabawowych i ucząc się zabawy w której nie było miejsca na rywalizację, na selektywność, na przymus czy agresję – a jedynie na miłość. Swoją metodę sprawdził w praktyce – i dowiódł jej niezwykłej skuteczności – nie tylko w pracy z dziećmi (również dziećmi molestowanymi i autystycznymi, z którymi był w stanie nawiązać wspaniały kontakt), ale również z dzikimi zwierzętami (m.in. dzikimi wilkami, delfinami i niedźwiedziami) oraz w pracy resocjalizacyjnej z więźniami i członkami gangów. W każdej z tych sytuacji pełne miłości podejście Pierwotnej Zabawy przynosiło wspaniałe efekty.

Jak podkreśla sam Fred, „W Original Play nie chodzi o zabawę/radość. One mogą mieć i mają miejsce, ale są tylko dodatkiem. Tym, o co chodzi w Original Play jest dawanie i bycie obdarzanym miłością.”


--
Artur Król (www.krolartur.com) zajmuje się wspomaganiem ludzi we wprowadzaniu trwałych, skutecznych zmian w życiu osobistym i zawodowym, ucząc ich wolności na każdym poziomie - emocjonalnym, intelektualnym, społecznym, zawodowym i finansowym.

Atrykuł pobrany z serwisu Artelis.pl

Hipnoza

Hipnoza jest wszędzie – ale nie każdy o tym wie. Przeciętnej osobie, hipnoza kojarzy się z odzianym na czarno, tajemniczym dżentelmenem, machającym zegarkiem na łańcuszku przed oczyma podatnej na wszelkie sugestie i polecenia 'ofiary', albo przez dalekowschodnim guru, którego samo spojrzenie paraliżuje wszystkich wokół niego i czyni z nich bezwolne marionetki.

Ironicznie, ten obraz sam w sobie jest efektem hipnozy – hipnozy jaką oferuje jedno z najbardziej hipnotycznych urządzeń w historii ludzkości, telewizor. Prawdziwa hipnoza opiera się bowiem po prostu na umiejętności wywołania koncentracji uwagi drugiej osoby na określonym punkcie, ideii lub wyobrażeniu oraz podawania jej odpowiednich sugestii, które pomogą jej skuteczniej osiągnąć interesujące ją cele. Owszem, można to zrobić w bardzo popisowy sposób. Można to zrobić zegarkiem na łańcuszku, można nawet uzyskać ten efekt samym spojrzeniem, a w wypadku niektórych ludzi, wręcz samą obecnością. Istotą hipnozy jest jednak coś innego - „Hipnoza, to bycie świadomym tego, co Twoje słowa wywołują w głowie drugiej osoby” jak mawia Andrew T. Austin, jeden z najważniejszych współcześnie brytyjskich hipnoterapeutów.


Wbrew obawom wielu osób, hipnoza nie umożliwia zmuszenia drugiej osoby do dowolnego zachowania. Słynna anegdota opowiada o sytuacji, gdy pewien amerykański profesor zahipnotyzował studentkę przed salą pełną studentów, po czym został wezwany do telefonu. Jeden student natychmiast postanowił skorzystać z okazji, podszedł do studentki i naśladując głos profesora nakazał jej się rozebrać. W odpowiedzi, studentka natychmiast wyszła z transu i 'podziękowała' żartownisiowi siarczystym policzkiem.


Skoro więc hipnoza nie pozwala na zmuszenie drugiej osoby do określnoego zachowania, to do czego jest przydatna?


* Najbardziej podstawową funkcją hipnozy jest relaksacja i poprawa samopoczucia osoby przebywającej w transie.
* Kolejną istotną funkcją, jest ułatwienie komunikacji z podświadomością osoby, dzięki czemu możliwa jest zmiana różnych zachowań osoby, mających dobre intencje na poziomie podświadomym, ale prowadzących do zaburzenia jej świadomego życia.
* Bardzo istotnym jest zastosowanie hipnozy w pracy ze zdrowiem. Ernest Rossi, uczeń najsłynniejszego w historii hipnoterapeuty, Miltona H. Ericksona, wykazał szereg praktycznych zastosowań hipnozy w pracy ze zdrowiem, poczynając od znieczulenia bez potrzeby podawania leków (lub u osób odpornych na leki), a kończąc na tak poważnych kwestiach jak alergie, astma czy nawet wspomaganie terapii przeciwnowotworowej.
* Hipnoza daje osobie zahipnotyzowanej dostęp do zasobów i umiejętności, które kiedyś posiadała, a z których przestała korzystać, umożliwiając przeniesienie ich do współczesnego życia.
* Jak wykazały m.in. eksperymenty przeprowadzone przez Ericksona z pisarzem, Aldusem Huxleyem, ludzka pamięć jest nieskończenie bardziej pojemna i trafna niż zwykle się wydaje. Problemy pojawiają się nie na poziomie zapamiętywania danych, ale na poziomie ich przywoływania – hipnoza pozwala jednak to obejść, co doskonale oddają eksperymenty w których osoba w transie była w stanie idealnie, słowo w słowo, przypomnieć sobie treść dowolnego paragrafu na dowolnej stronie losowo wybranej książki, przeczytanej 10 a nawet 15 lat temu. Dzięki temu hipnoza stanowi wspaniałą metodę do pracy z usprawnieniem pamięci lub przywołaniem odległych, a istotnych dla danej osoby wspomnień.
* Hipnoza ułatwia wpływanie bezpośrednio na neurobiologię i neurochemię osoby w transie, pozwalajac na liczne zjawiska w rodzaju tzw. 'hipnotycznych stanów narkotycznych' – uzyskiwania efektów jak po przyjęciu substancji psychoaktywnych bez faktycznego ich przyjmowania. Zastosowanie tej metody – zarówno w pracy z uzależnieniami jak i w celu umożliwienia legalnej i bezpiecznej rozrywki – wydaje się być oczywiste.


Powyższe zastosowania stanowią jedynie pobieżny przegląd ogromnego potencjału jaki daje profesjonalnie zastosowana hipnoza w zmianie osobistej, pracy ze zdrowiem, pozbywaniu się ograniczających problemów i poprawianiu jakości życia. Prawdziwe możliwości tej technologii wciąż nie zostały jeszcze poznane i z każdym rokiem odkrywane są kolejne metody pracy, skutecznego i szybkiego wprowadzania w głęboki trans, wykorzystania codziennych stanów hipnotycznych, w jakie wchodzą ludzie m.in. podczas jazdy windą oraz nowe, niezwykłe zastosowania hipnozy w pracy, rozwoju i zabawie.

--
Artur Król (www.krolartur.com) zajmuje się wspomaganiem ludzi we wprowadzaniu trwałych, skutecznych zmian w życiu osobistym i zawodowym, ucząc ich wolności na każdym poziomie - emocjonalnym, intelektualnym, społecznym, zawodowym i finansowym.

Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl

środa, 30 lipca 2008

Core Transformation

Czy miałeś kiedyś wrażenie, że jest w Tobie kilka osób o zupełnie odmiennych pragnieniach? Jakaś część Ciebie chciała jeszcze dłużej pospać, a druga mówiła 'nie, trzeba iść do pracy!'. Jedna część mówiła 'idź do kina', druga 'idź na piwo z kumplami', a jeszcze inna 'po prostu posiedź w domu i odpocznij'? Czy było tak, że nawet gdy już podjąłeś decyzję, jakiś element Ciebie wciąż namawiał 'a może jednak to?'

Model Core Transformation, stworzony przez Connaire i Tamarę Andreas, traktuje te fragmenty Twojej osobowości, o tak odmiennych pragnieniach, jako rzeczywiste osobowości istniejące w Twojej podświadomości. Wszystkie pragną dla Ciebie dobrze – jednocześnie każda z nich ma nieco inną definicję tego, co to faktycznie znaczy 'dobrze' oraz jak do tego 'dobrze' można dotrzeć. Niektóre mogą przeszkadzać innym i blokować je w ich dążeniach – ponieważ ich własna ścieżka do 'dobrze' wymaga zablokowania działania innych części. Jeszcze inne mogą prowadzić poprzez, obiektywnie, bardzo szkodliwe zachowania – ponieważ z obecnej perspektywy odpowiedzialnej za zachowanie części, właśnie te zachowania stanowią najskuteczniejszą drogę do celu. Tak, dla przykładu, część której wartością jest bezpieczeństwo może wywoływać u osoby fobię przed przemawianiem do ludzi albo powodować ataki paniki – dzieki temu osoba będzie unikała takich sytuacji i w efekcie uzyska 'bezpieczeństwo'.

Core Transformation pozwala na nawiązanie kontaktu z częściami danej osoby i renegocjowanie ich zachowania – pokazując inne, zdrowsze metody osiągnięcia celów danej części. Jednakże, gdyby ograniczął się tylko do tego, nie różniłby się zbytnio od innych technik opierających się o renegocjację zachowań, takich jak Six Step Reframing znany z NLP....

Tym, co naprawdę wyróżnia Core Transformation, są tytułowe 'Core States', Stany Pierwotne – model Core zakłada – i założenie to potwierdza się w praktyce – że bierzące cele części stanowią jedynie środek do osiągnięcia wyższych wartości, które z koleji prowadzą do wartości najwyższych dla danej części. Taki ciąg wartości może być bardzo zróżnicowanej długości – czasem są to dwa elementy, niekiedy nawet dwadzieścia. Jednakże, tym co naprawde istotne, jest fakt, że najwyższe wartości części zawsze składają się na kilka wyjątkowo silnych, niezwykle głębokich stanów emocjonalnych, znanych jako Core States. Connaire Andreas wymienia pięć takich stanów, zaznaczając, że u różnych ludzi mogą w ich miejscu występować inne, podobne wartości. Te stany – takie jak poczucie absolutnej akceptacji, czy niezwykle głębokie poczucie szczęścia – są często opisywane przez użytkowników Core Transformation jako najgłębsze emocjonalne doznania w ich doświadczeniu. Jednocześnie, obok siły i głębi przeżycia, stany te mają dodatkową wartość: umożliwienie częściom osoby dotarcia do swoich docelowych Stanów Pierwotnych pozwala bowiem na ogromną zmianę jakościową w zachowaniu danej osoby. Ta przemiana umożliwia pozbycie się ograniczających problemów i zachowań dosłownie w mgnieniu oka, gdy funkcja jaką mają staje się zbędna i zostaje porzucona na rzecz lepszych, zdrowszych i bardziej praktycznych dla danej osoby rozwiązań.

Połączenie niezwykłej głębi doznań, jakie niesie ze sobą Core Transformation (jak to określił jeden z użytkowników tej metody „Niektórzy ludzie medytują 10 lat aby uzyskać stany, które Core oferuje w ciągu półgodzinnej sesji") z ogromną skutecznością w wywoływaniu szybkiej i trwałej zmiany osobistej, jakie niesie ze sobą ta metoda sprawiło, że w krótkim czasie stała się ona bardzo popularnym narzędziem pracy.

--
Artur Król (www.krolartur.com) zajmuje się wspomaganiem ludzi we wprowadzaniu trwałych, skutecznych zmian w życiu osobistym i zawodowym, ucząc ich wolności na każdym poziomie - emocjonalnym, intelektualnym, społecznym, zawodowym i finansowym.

Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl

wtorek, 29 lipca 2008

Style uczenia się. Znajdź sposób, by uczyć się szybciej i efektywniej

Odbierając informacje z otoczenia korzystamy ze wszystkich zmysłów. Jednak z czasem, u wielu osób jeden ze zmysłów wykształca się bardziej. Powoduje to, że właśnie dzięki temu jednemu zmysłowi odbierane bodźce są lepiej przez nas przyswajane i zapamiętywane. Determinuje on więc nasz styl uczenia się.

Dlaczego tak się dzieje?
Narządy zmysłów są połączone z mózgiem licznymi ścieżkami. Badania wykazały, że jeśli w miarę upływu czasu polegamy bardziej na jednym z nich, to pomiędzy nim a naszym mózgiem tworzy się więcej połączeń i są one bardziej rozbudowane. Dzięki temu, że liczba połączeń nerwowych się powiększa, dane narządy zmysłów działają lepiej, my chętniej korzystamy z nich ucząc się, a nasza nauka jest efektywniejsza. Nie lekceważmy więc naszych indywidualnych preferencji – dzięki nim możemy uczyć się szybciej.

Istnieją cztery główne style uczenia się: wzrokowy, słuchowy, dotykowy i kinestetyczny. Co to oznacza w praktyce? Mówiąc krótko: wzrokowcy uczą się patrząc, słuchowcy – słuchając, dotykowcy – łączą zdobywane informacje ze zmysłem dotyku i emocjami, kinestetycy natomiast angażują się aktywnie w proces uczenia się poprzez stymulację, eksperymenty, odgrywanie ról i ruch. Jak określić swój własny styl i jak dobrać odpowiednie metody uczenia się? Oto kilka ciekawostek dotyczących naszych zmysłów i umiejętności z nimi związanych.

Jaki jest mój styl?
Chociaż każdy z nas jest inny, osoby preferujące ten sam styl uczenia się, wykazują często wiele cech wspólnych. Identyfikacja stylu pozwala na znalezienie najlepszej metody nauki.

WZROKOWIEC
Jest wrażliwy na elementy wizualne otoczenia – kolory, kształty. Ma potrzebę przebywania w ładnym środowisku. Jest schludny, zwraca uwagę na wygląd zewnętrzny swój i innych ludzi. Łatwo się dekoncentruje, jeśli w jego otoczeniu panuje nieład. Dobrze zapamiętuje twarze.
Mówiąc opisuje kształt, wygląd, wielkość rzeczy, inną osobę lub miejsce, w którym się znajdują, lub które widzieli. Mówi szybko, utrzymując z rozmówcą kontakt wzrokowy. Używa często słów takich jak: widzieć, patrzeć, spójrz, popatrz, wyobrażać, perspektywa, pokaz, obraz, wygląd, obserwować, horyzont, mglisty, kolor.
- „widzę teraz jak do tego doszedłeś”
- „to wygląda mało przejrzyście”
- „wyglądasz na zmęczoną”
- „to wygląda bardzo interesująco”
Najlepiej zapamiętuje to, co zobaczy w postaci materiałów graficznych, tekstów, zdjęć, filmów, programów komputerowych, prezentacji, wykresów.
Wszystko, co zostało wydrukowane i narysowane zostaje automatycznie przyswojone, przetworzone i zapamiętane. Nie przeszkadza mu w nauce muzyka, czy odgłosy rozmów, ale wizualna dezorganizacja, nieład i niepasujące do siebie szczegóły wyglądu otoczenia bądź osoby skutecznie wytrącą go z równowagi i nie pozwolą się skoncentrować, dopóki niedoskonałość nie zostanie poprawiona.

SŁUCHOWIEC
Jest elokwentny. W kontakcie z inną osobą zwraca uwagę na jej imię, nazwisko, dźwięk głosu, sposób mówienia i oczywiście to, co mówi. Przedłużony kontakt wzrokowy jest dla niego rozpraszający. Potrzebuje nieustannych bodźców słuchowych. Jeśli przez dłuższy czas przebywa w ciszy – sam wytwarza dźwięki (nuci, śpiewa, gwiżdże, mówi do siebie).
Mówi dużo i rytmicznie. Ma przyjemny głos. Manipuluje tembrem głosu w trakcie mówienia. Zwykle opisuje dźwięki, głosy, muzykę, efekty dźwiękowe, hałas w otoczeniu. Bardzo szczegółowo opowiada o tym, co mówią inni. Używa słów: cichy, głośny, brzmieć, słuchać, głos, odgłosy, dźwięk, hałaśliwy, rozmawiać, harmonia, słyszeć, itp.
- „ten pomysł brzmi interesująco”
- „słuchaj”
- „jak ci się z nim rozmawiało?”
- „był za duży hałas”
Łatwo uczy się języków obcych. Pamięta to, co usłyszy, lub sam opowie. Najchętniej uczy się w grupie bądź z drugą osobą, poprzez zadawanie pytań i odpowiedzi na nie. W trakcie nauki potrzebuje ciszy. Muzyka, bądź jakiś hałas rozprasza go.

DOTYKOWIEC (czuciowiec)
Posiada wysoką wrażliwość na doznania fizyczne oraz uczucia własne i innych. Zwraca uwagę na komunikację pozawerbalną: wyraz twarzy, język ciała, tembr głosu. Silniej odbiera emocje innych niż wypowiadane przez nich słowa.
Podczas rozmowy, utrzymuje kontakt wzrokowy z rozmówcą, by odczytać wyraz jego twarzy. Często gestykuluje, zachowuje się bardzo ekspresyjnie. Wyraża się poprzez ruch rąk i komunikację niewerbalną. Opisuje swoje samopoczucie, doznania fizyczne i emocje. Używa słów takich, jak: czuć, zimno, ciepło, twardy, miękki, świeży, pachnący, cierpieć, cieszyć się, bać się, mieć wrażenie, lubić, itd.
- „czujesz to?”
- „lubisz to uczucie?”
- „gładko sobie z tym poradzimy”
- „czuję, co masz na myśli”
Zapamiętuje treści działające na emocje. Jeśli coś zanotuje, naszkicuje bądź narysuje, lepiej to przyswoi. Koncentruje się na zadaniach umysłowych, gdy trzyma coś w dłoniach, szkicują, używa klawiatury komputera, bawi się włosami, przedmiotami. Często jednak nie potrafi odciąć się od negatywizmu i uczuć innych. Nie pozwala to mu skupić się na zadaniu i całkowicie dekoncentruje.

KINESTETYK
Potrzebuje dużo przestrzeni, gdyż lubi dużo i często się poruszać. Siedząc na krześle zwykle kołysze się lub porusza nogami. Lubi zmieniać miejsce, podróżować. Jest wyczulony na ruch i działanie w otoczeniu. Zorientowany na cel i pragmatyczny.
Mówi niewiele i lakonicznie, za to często gestykuluje. Szybko przechodzi „do konkretów”. Używa słów opisujących działanie: robić, jechać, załatwiać, organizować, ruszać się, piąć się w górę, posuwać się do przodu, najlepszy, szybko.
- „weźmy sprawy we własne ręce”
- „trzeba stąpać twardo po ziemi”
- „czy chwytasz, w czym rzecz?”
- „Trzymam rękę na pulsie”
Kinestetyk zapamiętuje nowe treści poprzez zaangażowanie w aktywność ruchową. Najlepiej, gdy towarzyszy temu współzawodnictwo. Lubi dotykać przedmiotów, manipulować nimi. W czasie nauki wskazane jest, by robił częste przerwy i wykorzystywał je na ćwiczenia fizyczne lub przemieszczanie się.
Pomimo iż sami potrzebują ruchu, by się uczyć, ruch innych rozprasza ich i dekoncentruje.

Jak się uczyć?
Gdy już zidentyfikujemy swoje preferencje w zakresie uczenia się, możemy dobrać odpowiednie metody i materiały, które pomogą nam w osiągnięciu celu. Wiadomo, że nie zawsze jest to możliwe. Ale możemy sobie pomóc przekształcając dostępne pomoce naukowe na bardziej przystępne dla nas samych. Na przykład, materiały drukowane, które są idealne dla wzrokowców, słuchowcy mogą czytać na głos, dotykowcy – przepisać lub na bieżąco robić notatki (dobrą formą będą mapy myśli – wiążą one pojęcia i fakty z osobistymi odczuciami, skojarzeniami, emocjami), a kinestetycy odtwarzać słowa lub wizualizować akcję.

Wszystko zależy od naszej kreatywności i dobrej woli. Ważną rolę odgrywa również pozytywna motywacja oraz dostosowanie otoczenia, w jakim się uczymy do naszych wymogów. Warto również poćwiczyć pamięć, przecież to ona pozwoli nam zmagazynować nowe informacje i odtworzyć je we właściwym momencie. Tak przygotowani bez trudu opanujemy nowy materiał i zdamy każdy test.


Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Marika Marcinkowska

Cel uświęca środki?

Cel uświęca środki?
Gdybyś mógł wyeliminować głód na całym świecie zabijając jednego zupełnie niewinnego człowieka, zrobiłbyś to?

Zanim przejdę dalej, poświęć chwilę swojego czasu żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie.
A ja w międzyczasie będę pisała blablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablblablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablablabl żebyś nie miał pokusy czytania tekstu.
Czy twój cel uświęca środki? Czy masz w ogóle jakiś nadrzędny cel w życiu? Wiesz, po co żyjesz? Bo chyba nie po to, aby spać, jeść, zarabiać, wydawać, wydalać, oglądać TV, złościć się, kochać, pocić na siłowni, starzeć wbrew sobie, udawać, wstawać o 7-ej, jechać, wracać, być… Pośrednio jesteśmy tu właśnie po to. Aby doświadczać. Ale czy wiesz, o co chodzi w twoim życiu. Po co jesteś na planecie Ziemia? Czemu ma służyć twoje życie? Nie myśl, że jestem mądrzejsza od ciebie. Zadaję to pytanie, bo sama nie znam na nie odpowiedzi. Jeśli czytasz ten tekst, to znaczy, że i w twoim życiu pojawił się czas, kiedy to jesteś gotów na zadanie sobie tego pytania. W naszym życiu ważniejsze są pytania aniżeli odpowiedzi.

Co chcesz osiągnąć za rok? Za 5 lat? Kim chcesz być za 10? Czy wiesz dokładnie, czy raczej zostawiasz to losowi? Zastanawiasz się, po co chcesz osiągać swoje cele? Dlaczego zależy ci, aby stać się kimś? Co jest powodem i ku czemu zmierzasz? Co ci to da? Jak się będziesz z tym czuł? Dlaczego chcesz się czuć w określony sposób?

Homo Sapiens – jesteśmy tacy delikatni i tacy prymitywni zarazem. Ten tekst też jest prymitywny. Powiedzmy to otwarcie.
Nasza genialność polega na naszej różnorodności i wolnej woli. Każdy z was, czytających ten tekst może zrozumieć go na swój sposób. Może zwrócić uwagę na określony akapit, zdanie, słowo i mieć kompletnie różne konotacje w związku z nim, inne skojarzenia, inne wspomnienia, inne wnioski. Co więcej, ja sama za rok, kilka miesięcy, za chwilę przeczytam ten tekst i zmienię go lub wykasuję, albo wyślę bez zastanawiania i niezbędnej korekty. Nie wiem, którą wersję czytasz. Wiem jedno: jeśli go czytasz, to jakaś część ciebie obudziła się z uśpienia i zaczęła zadawać pytania.
Jak mogę osiągnąć to, co chcę osiągnąć i właściwie, co chcę osiągnąć?

Jeśli zaczniesz zadawać sobie pytania, znajdziesz na nie odpowiedzi. W ten czy inny sposób, teraz lub później będzie ci dane zrozumieć i znaleźć rozwiązanie. Sztuką jest zadawanie pytań. Kto żyje z dnia na dzień, automatycznie wypełniając swój dzień codziennymi zadaniami ten skazuje siebie na automatyczne życie. Nikt, tylko my sami możemy się z tego wyzwolić.

Matrix jest naszym wytworem. Sami go stworzyliśmy na własny użytek. Ale zdaje się, że wymknęło się to nam spod kontroli. Czy to znaczy, że należy się bać Matrixa? Jak chcesz to się bój. Jeśli chcesz – wykorzystaj go lub zmień. Matrix to ty.

--
Beata Markowska
www.personaldevelopmentcentre.eu

--
http://www.solaris-rozwojosobisty.pl/

Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl

sobota, 26 lipca 2008

Dokąd płynie Twój statek kapitanie ?

Czy potrafisz odpowiedzieć bez dłuższego zastanawiania na pytanie czego chcesz od życia i do czego dążysz ?

Odpowiedź na to jest bardzo ważna gdyż decyduje o tym, jak będzie wyglądało Twoje życie za jakiś czas. Przyszłość to nic innego jak dzisiaj za jakiś czas, to co robisz dzisiaj i robisz to już od jakiegoś czasu dostaniesz w przyszłości.

Dlatego tak ważne jest aby zadbać o dzisiaj po to aby mieć lepsze jutro. Wszystko to co robisz oraz to czego nie robisz będzie miało swoje odbicie w przyszłości. Więc jeśli nie masz sprecyzowanych celów na przyszłość oraz planu działania który realizowałbyś w teraźniejszości jesteś jak kapitan statku który stoi za sterami z zawiązanymi oczami. Dokładnie tak, Twoje życie jest jak okręt a Ty jesteś jego kapitanem i trzymasz ster. Jeśli nie wiesz dokąd chcesz dopłynąć to jaka jest szansa, że trafisz na rajską wyspę ?

Odpowiem Ci: taka sama jak to że, rozbijesz się o skały albo trafisz na wyspę ludożerców. Otwórz oczy, chwyć za ster i kieruj się na rajską wyspę.

Proponuję Ci ćwiczenie, zamknij oczy i spójrz na swoje życie z perspektywy innej osoby, oczami bezstronnego obserwatora.

Co widzisz ?
Czy jest to szczęśliwy człowiek którym chciałbyś być ?
Czy jest to osoba której mógłbyś pozazdrościć fajnego życia ?

Teraz wróć do swojego ciała i zrób następna rzecz. Wybiegnij w wyobraźni do przyszłości, zobacz jak będzie wyglądało Twoje życie za 5;10;15;30 lat jeśli dalej będziesz kontynuował ten schemat według którego żyjesz dzisiaj.
Czy jesteś zadowolony z tego obrazu ?
Co zobaczyłeś, czy jesteś na nim szczęśliwy, czy odpowiada Ci ten obraz ?
Jeśli tak to gratuluję, znaczy to, że jesteś na właściwej drodze. A jeśli nie, to nie uważasz, że może czas na małą zmianę ? Na co liczysz ? Na wygraną w toto-lotka, spadek po babci, dżina z lampy ? Jeśli teraz, właśnie w tej chwili nie zrobisz czegoś aby zmienić swoje życie to nie oczekuj, że za 5 czy 10 lat wydarzy się cud który zamieni Twoje życie w raj.

Tylko TY możesz to zrobić a im wcześniej zaczniesz tym lepiej i tak już dość zmarnowałeś czasu.

Jest taka dziwna opcja, że ludzie robią ciągle to samo a oczekują innych rezultatów.
To tak jak by próbować wbić gwóźdź kartonowym młotkiem. Uderzasz raz i gwóźdź ani się ruszył, więc uderzasz drugi i trzeci i czwarty raz i za każdym razem coraz mocniej zamiast po prostu po pierwszym razie zmienić młotek. Jeśli robisz coś co nie działa nie rób tego intensywniej i dłużej tylko zacznij robić coś innego. Ludzie narzekają na swoje życie, na swoją pracę a mimo to przez kilkanaście lat nie przyjdzie im do głowy, że mogą mieć inną pracę, że mogą mieć inne życie ale to wymaga zmiany w dotychczasowym postępowaniu.

Jeśli chodzi o motywację to możemy rozróżnić motywację OD i motywację DO.
W powyższym ćwiczeniu kiedy kazałem Ci wyobrazić sobie co się stanie w przyszłości jeśli nie ruszysz dupska żeby coś zmienić w swoim życiu zobaczyłeś prawdopodobnie nie zbyt miłe obrazy siebie i bardzo dobrze jeśli były to obrazy tak odrażające, że nawet teściowej byś takich nie życzył. To jest motywacja OD. Na przykład nie masz ochoty iść na studia ale wiesz, że jak nie pójdziesz do zgarną Cię w kamasze, więc masz motywację OD, od wojska.

Drugi rodzaj motywacji to motywacja DO, czyli nie chce Ci się studiować ale wiesz, że jeśli pójdziesz na studia to np. poznasz mnóstwo fantastycznych ludzi, dowiesz się wielu fascynujących rzeczy.

Wykonaj teraz ćwiczenie na motywację DO, ponownie będziesz musiał użyć swojej wyobraźni. Pomyśl sobie: gdybym znalazł lampę z dżinem i mógł życzyć sobie wszystkiego (3 życzenia wymyślono na potrzeby kina, tak naprawdę Dżinowie nie mają limitów) to czego bym chciał ? Jak wyglądałoby wtedy moje życie, jak bym się zachowywał, jak bym się czuł, co bym robił na co dzień ? A co bym robił za 5;10;…30 lat ? Popuść wodzę fantazji, niech to będzie najlepsze życie jakie możesz sobie wyobrazić, pamiętaj – jedynym ograniczeniem jest Twoja wyobraźnia. Kiedy już nacieszysz się tymi cudownymi widokami wróć tutaj a zdradzę Ci sekret.


Już jesteś ? Dobrze, i jak było ? Podobało Ci się, chciałbyś mieć takie życie ?
Więc przygotuj się na niespodziankę, otóż MOŻESZ !! Tak, możesz je mieć i to nie jest wygrana w audiotele, nie zapłacisz od tego podatku i nie musisz nawet wysyłać żadnego sms’a, ono jest do wzięcia tu i teraz wystarczy wyciągnąć po nie rękę !!

Musisz wiedzieć, że Dżin istnieje. Nie mieszka on co prawda w lampie ale istnieje a jest nim Wszechświat. Tak, to on spełnia Twoje życzenia i robi to każdego dnia ! Ty każdego dnia, świadomie lub nie, życzysz sobie czegoś i dostajesz to. Kiedy budzisz się rano i mówisz „o kurwa kolejny chujowy dzień” zgadnij co ? „Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem” pomyślał Dżin i pstryk dostajesz o co prosisz. Twoje życie jest odbiciem Twoich myśli. Dlatego warto życzyć sobie wszystkiego co najlepsze i oczekiwać wszystkiego co najlepsze zamiast wiecznie narzekać.

Dlatego teraz weźmiesz kartkę papieru, coś do pisania i spiszesz swoje marzenia, które następnie potraktujemy jak plany z terminem realizacji. Podam Ci kilka przykładów jak ma wyglądać ta lista:
- chcę zarabiać dużo kasy
- chcę mieć Mustanga z 1966 roku
- chcę pojechać na wakacje na Bora-Bora
- chcę mieszkać w dużym domu

Teraz pora poddać listę życzeń małemu tuningowi. Bo widzisz, nasza podświadomość w całej swej nieskończonej genialności nie odróżnia rzeczywistości od myśli. A bardziej konkretnie, jeśli na przykład wyobrazisz sobie piękną modelkę opalającą się na plaży topless to reakcja w spodniach będzie taka sama jak byś właśnie mijał ją będąc na tej plaży naprawdę.

Dlatego właśnie aby przyciągnąć do swojego życia wszelkie pomyślności które sobie wymarzyłeś musisz je spisać w czasie teraźniejszym tak jak już by się wydarzyły.
Czyli zamieniamy – chcę zarabiać dużo pieniędzy – zarabiam dużo pieniędzy.

Czas na etap drugi, napisz swój cel, marzenie a pod nim odpowiedź na następujące pytania :
- dlaczego tego chce ? jakie będę miał z tego korzyści ?
- co się stanie gdy już zrealizuję swój cel, jak się wtedy będę czuł ?
- jak mogę zrealizować ten cel ? co mogę zrobić już dziś aby się do niego przybliżyć ?

Przeanalizujmy to na przykładzie zarobków.
Korzyści:

Będę mógł sobie pozwolić na zaspokojenie wszystkich zachcianek; będę mógł sprawiać radość moim bliskim; będę mógł rozwijać swoje pasje; będę mógł zwiedzić świat; będę mógł żyć wygodnie i bez zmartwień.
Co się stanie po:
Będę czuł się szczęśliwy, spokojny o przyszłość, itd. – przypomnij sobie jak się czułeś kiedy robiłeś ćwiczenie.

Plan realizacji:

To jest bardzo ważny punkt. Określając swoje marzenia i ukierunkowując swoje myśli na ich realizację wysyłasz sygnał do Wszechświata który teraz będzie dopasowywał rzeczywistość do Twoich myśli. Ale nie oczekuj, że wystarczy abyś zamknął się w domu na miesiąc czasu i przez 24 godziny wyobrażał sobie jak śmigasz swoim pięknym Mustangiem aby pewnego dnia zmaterializował się on w Twoim garażu.

Aby dostać nagrodę musisz wyjść z domu i odebrać ją osobiście. To tak jak byś dostał numery toto-lotka które wygrają najbliższą kumulację, ale aby wygrać musisz jeszcze skreślić kupon w kolekturze. Czyli musisz wykazać się działaniem !

No cóż, może i dżin Alladyna był praktyczniejszy ale za to miał tylko 3 życzenia.

Tak więc teraz zastanów się jakich zmian musisz dokonać, co musisz zacząć robić może już od teraz, od zaraz aby małymi kroczkami przybliżyć się do wielkiego celu. Nikomu nie da się wnieść dwu tonowego głazu na ostatnie piętro Pałacu Kultury i Nauki…chyba, że rozbije go na małe kawałeczki które z łatwością uradzi i zaniesie pojedynczo.
Dlatego rozbij swoje cele na mniejsze, jeśli chcesz mieć duży dom zastanów się czego będziesz potrzebował, sprecyzuj jaki dom, jak duży, jak duża działka, ile pięter, w jakim miejscu, ile to będzie kosztowało. Odpowiadając na te pytania dostaniesz wskazówki jakie warunki musisz spełnić aby ten cel zrealizować. Następnie skup się na tych punktach, jeśli okaże się, że potrzebujesz milion złotych a dzisiaj jesteś w stanie odłożyć 200 zł miesięcznie to zadaj sobie kolejne pytanie: jak mogę zdobyć potrzebne pieniądze. Zadawanie pytań jest bardzo ważne. Bo kiedy zadajesz pytania to Twoja podświadomość podsuwa Ci odpowiedzi i stwarza różne okazję. Naucz się je dostrzegać.

Kolejna ważna sprawa – wyznacz termin realizacji. To bardzo ważne abyś wiedział, kiedy chcesz swój cel osiągnąć. Niech to będzie realny termin, nie wyznaczaj sobie, że w ciągu roku postawisz dom za milion złotych ale nie mów sobie, że np. „zanim umrę będę miał dom za milion” bo na co Ci ten dom na tydzień przed śmiercią. Wyznacz sobie np. 5 lat, jeśli będziesz miał poślizg o rok lub dwa to przecież nic się nie stanie bo w końcu cel i tak osiągniesz a przecież to się liczy.

Teraz kiedy już wiesz czego chcesz i wiesz jakie przyniesie Ci to korzyści oraz jesteś w stanie sobie wyobrazić jak cudownie będziesz się czuł kiedy to się już spełni a na dodatek masz szczegółowy plan działania to każdy kolejny dzień będzie kolejnym krokiem na drodze do Twoich marzeń. Tak więc do dzieła !!


--
http://www.tomeczek.pl

Artyuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Autorem jest
Tomasz Stelmach