Realizacja celu życiowego jest jak budowa domu.
Najpierw marzysz o swoim przytulnym i zarazem przestronnym gniazdku, potem planujesz jak to cudo będzie wyglądać po zbudowaniu ... no i przychodzi czas na realizację.
1. Marzenie
To najprzyjemniejsza część. I od tego się zaczyna. Czego pragniesz? Czy chodzi Ci o urokliwe mieszkanko na starówce jakiegoś miasta; przestronny apartament na najwyższym piętrze drapacza chmur, czy może parterowa willa nad brzegiem morza?
Twoje marzenia zawsze będą zgodne z tym "co w Tobie siedzi". Jeśli będziesz chciał czegoś tylko dlatego że tak wypada, bo inni też tego chcą - to nie jest to Twoje prawdziwe marzenie. Co Ci przyjdzie po mieszkaniu w ekskluzywnej willi na pustym brzegu morza jeśli cenisz ruch, życie i uwielbiasz gdy dookoła ciebie tętnią ludzie.
Wracając do celów życiowych: czy naprawdę marzysz np. o zarobieniu miliona dolarów tylko po to by mieć więcej na koncie? Czy naprawdę chcesz zostać prezesem dużej wielkiej firmy?
To przecież Twoje marzenie...nie innych
2. Plan
Tu wchodzą konkrety: musisz zaplanować swoje marzenie.
Planujesz, jaki będzie układ pokojów, w jakich kolorach, opracowujesz projekt kuchni etc.
Konkrety to również ramy czasowe: musisz zaplanować, kiedy zamówić odpowiednie materiały i sprzęty, (na które trzeba czasami czekać tygodniami); kiedy trzeba znaleźć ekipę budowlaną. Musisz też określić jaki masz budżet, i sprawdzić jaki możesz wziąć kredyt.
Ująłbym to tak: na tym etapie uszczegóławiasz swój cel, rozbijasz na działania (od ogółu do szczegółu) oraz osadzasz działania w czasie.
3. Realizacja
Zakasujesz rękawy i do dzieła. Bez realizacji nigdy nie będzie efektu końcowego - Twojego wymarzonego domu. Nic nie znaczy najpiękniejsze marzenie, poparte nawet doskonałem planem jeśli nie zabierzesz się za wykonanie.
To najbardziej żmudny etap - przy nim się zmęczysz i napotkasz trudności. Czasami będziesz łapać doła i zniechęcać się do dalszych działań - zwłaszcza, gdy nie będziesz widział natychmiastowych efektów.
To trochę tak jakbyś najpierw marzył o piciu piwka na swoim pachnącym skoszoną trawą ogródku (bądź jak kto woli: o sączeniu doskonałego wina, w wypełnionej pianą wannie w swojej przestronnej łazience). A tu zamiast delektować się swoim napojem w wymarzonych okolicznościach, okazuje się, że potykasz się o walkę z biurokracją przy pozwoleniu na budowę, albo użerasz się z opóźniającą się ekipą budowlaną.
Te trzy etapy są konieczne by powstało to, czego pragniesz. I to w tej kolejności.
Najcudowniejsze marzenia poparte doskonałym planem, ale pozbawione działań - nic nie przyniosą. Nie zamieszkasz w swoich planach.
A realizacja bez przemyślanych planów? Znasz osoby, które najpierw mówią, potem myślą? Mniej więcej podobnych efektów możesz oczekiwać po swoich dziełach.
Brak marzenia? To już opisywałem: co Ci po osiągnięciu tego czego nie chcesz? Zmarnowany czas i wyrzuty sumienia. A jeśli nie wiesz czego pragniesz to skąd zdobędziesz motywację?
Dużo znaków zapytania. No ale jeśli na nie sobie nie odpowiesz, to ktoś inny odpowie za Ciebie - a to nic dobrego dla Ciebie nie wróży.
Powodzenia!
--
Autorem tekstu jest Tomasz Zienkiewicz.
Zapraszam na
www.dlasiebie.pl :: rozwój osobisty, kariera, niezależność finansowa - artykuły i forum
www.zieniu.pl - mój blog
Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plany. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 17 lipca 2008
sobota, 14 czerwca 2008
Jak zdobyć wsparcie otoczenia dla swoich przedsięwzieć?
Czasami chcemy coś osiagnąć co przerasta nasze siły.
Planujemy jakiś większy projekt , którego wykonanie jest niemożliwe w pojedynkę. Jak w takim przypadku zdobyć poparcie otoczenia lub konkretnych osób , na których nam zależy ( np.szefa w pracy).
Oto kilka uwag , które mnie osobiście w takiej sytuacji pomogły.
Dla przykładu przećwiczmy taki przypadek: Otóż małżeństwo sprowadziło się do nowego domu. Przed domem straszny bałagan. Porozrzucane kawałki złomu, stare opony , chwasty po pas.
Żona marzy o pięknym ogrodzie , mężowi zas niezbyt na tym zależy.
Podczas gdy ona wyglądając przez okno, marzy o rabatach pełnych kwiatów, on przed telewizorem popija piwo.
Jak go nakłonić do współpracy - bez kłótni i sporów?
Pierwszy krok:opracowanie wizji przedsięwzięcia - jest to obraz tego co chcemy osiagnąć. Obraz ten powinien być jak najbardziej konkretny i szczegółowy. Niech będzie to realizacja twoich pragnień.To zmotywuje Cię do działania.
W naszym przypadku jej marzenia mogłyby byc np. takie
Ogród w kształcie prostokąta, jest położony bezpośrednio przed domem, ma on wymiary 15 m (szerokość działki) na 25m. Od bramy wjazdowej prowadzi aleja wysypana żwirem aż do garażu. Aleja jest szeroka na ok. 3m. Przy alei dwa rzędy czerwonych róż. Przed samym budynkiem taras z wejściem do domu. Z tarasu prowadzi ścieżka aż do olbrzymiego klombu stanowiacego centrum ogrodu. Na srodku klombu oczko wodne, obsadzone liliami. itp
Wizja powinna zawierac jak najwięcej szczegółow, wtedy jest konkretna i wiadomo co trzeba będzie wykonać.
Np. W tym przypadku wiemy co musimy kupić. Juz wiemy, że będą nam potrzebne róże, lilie, żwir, na pewno kamienie do oczka, folia ogrodowa itp. Mając taka wizje można juz zajść do sklepu ogrodniczego i np. zorientować się w cenach.
Drugi krok:
Okreslenie naszej misji. I po co to wszystko? Musimy okreslić jakie będą korzyści z naszego przedsięwziecia dla nas i dla innych. Dlaczego własciwie sie tego podejmujemy, co jest naszym motywem, jakie korzyści przyniesie ono nam i otoczeniu. W naszym przypadku - to jasne - lepsze samopoczucie rodziny, miejsce do odpoczynku i poprawa prestiżu włascicieli nieruchomości.
Trzeci krok:
Szukamy sprzymierzeńców. Juz wiadomo, że żona sama nie da rady. Jak nakłonić męża do współpracy - aby i on chciał coś zrobić - w tym projekcie muszą być także i jego pragnienia. Trzeba go przekonać, że WYKONANIE PROJEKTU JEMU TAKŻE PRZYNIESIE KORZYŚCI.
No cóz, na kwiatach wcale mu nie zależy, ale np. gdyby w ogrodzie przed tarasem załozyć trawnik, przeznaczony na miejsce na grilla, gdzie moznaby urzadzić letnie party przy piwie ze znajomymi - to mogłoby być bardziej interesujące. Wniosek: jesli szukamy pomocników wizja powinna być wspólna, niech każdy ma cos dla siebie: żona klomb z kwiatami, mąż miejsce na grilla. Zaletą tego stanu rzeczy jest to, że kazdy wie jaki bedzie w przyszłości zakres obowiazków np. ona plewi grzadki, on kosi trawnik. Najlepiej byłoby na tym etapie, aby i on właczył sie do tworzenia tej wspolnej wizji, gdyby dodał swój własny pomysł, coś zaproponował. Wtedy uzna pomysł żony za własny.
Czwarty krok:
Realizacja. Marzenia sa wspaniałe, ale same sie nie spełniaja. Marzenia spełniamy my sami - działając. Nawet jesli juz kogoś przekonasz, że będzie miał korzyści z twojego projektu, nawet jesli dorzuci coś od siebie - to ty jestes siła napędową przedsięwziecia. Ty pierwszy zaczynasz działac pociagając innych za sobą przykładem. Pracując wytrwale nad swoim projektem dajesz innym sygnał do działania. Ale ty musisz zacząć i nie poddawać sie w razie przeciwności, wytrwale go pilotując. I nie spodziewaj sie, że ktoś inny cię w tym wyreczy. W naszym przypadku to ona zaczyna np. robiąc rozeznanie w okolicznych sklepach ogrodniczych co do cen, szukając dostawców żwiru i innych ogrodowych akcesorii, szczególowo planując co i kiedy ma być zrobione i wreszcie fizycznie biorąc sie do pracy na działce. Ona jest motorem całego przedsiewziecia.
Niniejszy artykuł opracowano na podstawie materiałów dostępnych na stronach specjalisty ds. marketingu Wandy Łoskot http://SukcesTwojejFirmy.com
oraz własnych doświadczeń.
-- Agata Szlendak właściciel strony "Wszystko o nieruchomościach"
http://nieruchomosci1.ovh.org
Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Agata Szlendak
Planujemy jakiś większy projekt , którego wykonanie jest niemożliwe w pojedynkę. Jak w takim przypadku zdobyć poparcie otoczenia lub konkretnych osób , na których nam zależy ( np.szefa w pracy).
Oto kilka uwag , które mnie osobiście w takiej sytuacji pomogły.
Dla przykładu przećwiczmy taki przypadek: Otóż małżeństwo sprowadziło się do nowego domu. Przed domem straszny bałagan. Porozrzucane kawałki złomu, stare opony , chwasty po pas.
Żona marzy o pięknym ogrodzie , mężowi zas niezbyt na tym zależy.
Podczas gdy ona wyglądając przez okno, marzy o rabatach pełnych kwiatów, on przed telewizorem popija piwo.
Jak go nakłonić do współpracy - bez kłótni i sporów?
Pierwszy krok:opracowanie wizji przedsięwzięcia - jest to obraz tego co chcemy osiagnąć. Obraz ten powinien być jak najbardziej konkretny i szczegółowy. Niech będzie to realizacja twoich pragnień.To zmotywuje Cię do działania.
W naszym przypadku jej marzenia mogłyby byc np. takie
Ogród w kształcie prostokąta, jest położony bezpośrednio przed domem, ma on wymiary 15 m (szerokość działki) na 25m. Od bramy wjazdowej prowadzi aleja wysypana żwirem aż do garażu. Aleja jest szeroka na ok. 3m. Przy alei dwa rzędy czerwonych róż. Przed samym budynkiem taras z wejściem do domu. Z tarasu prowadzi ścieżka aż do olbrzymiego klombu stanowiacego centrum ogrodu. Na srodku klombu oczko wodne, obsadzone liliami. itp
Wizja powinna zawierac jak najwięcej szczegółow, wtedy jest konkretna i wiadomo co trzeba będzie wykonać.
Np. W tym przypadku wiemy co musimy kupić. Juz wiemy, że będą nam potrzebne róże, lilie, żwir, na pewno kamienie do oczka, folia ogrodowa itp. Mając taka wizje można juz zajść do sklepu ogrodniczego i np. zorientować się w cenach.
Drugi krok:
Okreslenie naszej misji. I po co to wszystko? Musimy okreslić jakie będą korzyści z naszego przedsięwziecia dla nas i dla innych. Dlaczego własciwie sie tego podejmujemy, co jest naszym motywem, jakie korzyści przyniesie ono nam i otoczeniu. W naszym przypadku - to jasne - lepsze samopoczucie rodziny, miejsce do odpoczynku i poprawa prestiżu włascicieli nieruchomości.
Trzeci krok:
Szukamy sprzymierzeńców. Juz wiadomo, że żona sama nie da rady. Jak nakłonić męża do współpracy - aby i on chciał coś zrobić - w tym projekcie muszą być także i jego pragnienia. Trzeba go przekonać, że WYKONANIE PROJEKTU JEMU TAKŻE PRZYNIESIE KORZYŚCI.
No cóz, na kwiatach wcale mu nie zależy, ale np. gdyby w ogrodzie przed tarasem załozyć trawnik, przeznaczony na miejsce na grilla, gdzie moznaby urzadzić letnie party przy piwie ze znajomymi - to mogłoby być bardziej interesujące. Wniosek: jesli szukamy pomocników wizja powinna być wspólna, niech każdy ma cos dla siebie: żona klomb z kwiatami, mąż miejsce na grilla. Zaletą tego stanu rzeczy jest to, że kazdy wie jaki bedzie w przyszłości zakres obowiazków np. ona plewi grzadki, on kosi trawnik. Najlepiej byłoby na tym etapie, aby i on właczył sie do tworzenia tej wspolnej wizji, gdyby dodał swój własny pomysł, coś zaproponował. Wtedy uzna pomysł żony za własny.
Czwarty krok:
Realizacja. Marzenia sa wspaniałe, ale same sie nie spełniaja. Marzenia spełniamy my sami - działając. Nawet jesli juz kogoś przekonasz, że będzie miał korzyści z twojego projektu, nawet jesli dorzuci coś od siebie - to ty jestes siła napędową przedsięwziecia. Ty pierwszy zaczynasz działac pociagając innych za sobą przykładem. Pracując wytrwale nad swoim projektem dajesz innym sygnał do działania. Ale ty musisz zacząć i nie poddawać sie w razie przeciwności, wytrwale go pilotując. I nie spodziewaj sie, że ktoś inny cię w tym wyreczy. W naszym przypadku to ona zaczyna np. robiąc rozeznanie w okolicznych sklepach ogrodniczych co do cen, szukając dostawców żwiru i innych ogrodowych akcesorii, szczególowo planując co i kiedy ma być zrobione i wreszcie fizycznie biorąc sie do pracy na działce. Ona jest motorem całego przedsiewziecia.
Niniejszy artykuł opracowano na podstawie materiałów dostępnych na stronach specjalisty ds. marketingu Wandy Łoskot http://SukcesTwojejFirmy.com
oraz własnych doświadczeń.
-- Agata Szlendak właściciel strony "Wszystko o nieruchomościach"
http://nieruchomosci1.ovh.org
Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Agata Szlendak
piątek, 13 czerwca 2008
Cele życiowe - właściwa perspektywa
Jak najczęściej określamy cele życiowe?
Najpierw zabieramy się za te krótkoterminowe, na końcu te najodleglejsze. Bo tak jest zgodnie z tym jak patrzymy w przyszłość – najpierw widzimy to co przed nami... to zasłania nam to co dalej: bliższa perspektywa miesiąca przysłania nam kolejny rok… a ten zasłania okres ‘za 5 lat’. Do tego im dalej, tym bardziej nasza przyszłość niepewna i trudniej ją określić. A wszędzie mówią, że cel ma być konkretny… dlatego też cele krótkoterminowe definiuje się łatwiej.
ALE… czy takie podejście jest właściwe? Ano Nie!
Ćwiczenie, które otworzyło oczy
Małą rewolucję z podejściem do określania celów życiowych zafundował mi (i nie tylko mi) na MBA wykładowca przedmiotu Zarządzanie dynamiczne. Co ma piernik do wiatraka? No właśnie wielu ludzi się zdziwiło jak wiele :)Przy okazji tematu określania strategii firm wykładowca (przesympatyczny Brazylijczyk!) powiedział, że prościej będzie zilustrować zagadnienie myśląc o własnym życiu… i zadał pytanie: jakie masz cele na najbliższy rok?
Z tłumu padały różne odpowiedzi, które notował na tablicy w kolumnie ‘1 rok’: ukończyć MBA, rozpocząć lekcje hiszpańskiego, ożenić się, skończyć budowę domu, zwiększyć sprzedaż o x% w firmie, zmienić pracę, polecieć do Wenezueli itd…
Pytanie nr 2: jakie masz cele na okres 5 lat?
Tu już tłum myślał dłużej… ‘urodzić 2gie dziecko’, ‘kupić ziemię’, ‘sprzedać ziemię’, ‘założyć firmę’, ‘zostać dyrektorem’ ‘osiągnąć zwrot z inwestycji X’, ‘zwiedzić Chiny w czasie półrocznego pobytu’, ‘przebiec maraton’ itd.
No i pytanie nr 3: a jakie masz cele na okres do 30 lat?
Tu parsknęliśmy śmiechem; ktoś rzucił: ‘dożyć!’ – ale potem zaczęliśmy dumać i wykluły się takie odpowiedzi: ‘być zdrowym i nadal przystojnym’, ‘być szczęśliwym’, ‘mieć szczęśliwą rodzinę’, ‘być niezależnym finansowo i nie martwić się o pieniądze’, ‘zostawić coś potomnym’, ‘zrobić coś wielkiego: napisać książkę, otworzyć szkołę, uruchomić organizację non-profit’ itd.
No i po efektownej pauzie spytał: a w jakim stopniu te cele jednoroczne wpływają na 30 letnie? Czy np. zwiększenie sprzedaży teraz sprawi że będziemy szczęśliwi za 30 lat? A to że chcemy być zdrowi za 30 lat – tylko wszyscy zostawiają to na ‘kiedyś’ – bo nikt nie podał że chce zacząć dbać o zdrowie teraz czy w ciągu 5 lat.
W sali zrobiło się jakby spokojniej a ktoś nawet głośno zauważył, że te studia nie są do szczęścia potrzebne-poszedł bo mu pracodawca kazał, ale sam wykład to powinien się odbyć już dawno temu :)
Więc…Jak wyznaczać cele życiowe?Właściwa kolejność jest taka
1. zacznij od końca: wyznacz cele na 30 lat
Co chcesz osiągnąć w ciągu tych 20, 30 czy 40 lat. Spójrz na siebie z tej perspektywy, bo to daje właściwy punkt odniesienia.
2. weź pod uwagę wszystkie ważne aspekty Twojego życia: rodzina, zdrowie, kariera, osiągnięcia, finanse, wygląd itd.
3. skracaj perspektywę i ustalaj bliższe cele: na 5 lat i 1 rok
A teraz zacznij się cofać z tej odległej przyszłości coraz bliżej dnia dzisiejszego i wyznaczaj sobie cele, które są spójne z tymi dalszymi.
Jeśli chcesz być zdrowy za 30 lat – to za 5 lat też musisz być zdrowy. Proste! Tego nie można odłożyć na półkę i zabrać się za ratowanie gdy jest już za późno. Cele na rok mogą być już bardzo namacalne – to może być przebiegnięcie dystansu w jakimś czasie, bądź po prostu regularne ćwiczenie i przejście na jakąś sensowniejszą dietę z mniejszą ilością chemii i syfów.
Wyznaczanie celów przypomina daleką podróż, chyba najczęściej porównuje się ją do rejsu żaglowcem: wyznaczasz sobie punkt, do którego chcesz dotrzeć, ustawiasz kurs – i wyruszasz z portu. Czasami znoszą Cię prądy, czasami sam zmieniasz kurs… ba – czasami zmieniasz miejsce do którego chcesz dopłynąć – ale co jakiś czas musisz sprawdzać gdzie jesteś i korygować kurs by dotrzeć tam gdzie chcesz.
Dryfowanie grozi zbłądzeniem, wpadnięciem na mieliznę lub roztrzaskaniem się. Oddanie steru w ręce innych – to również nic dobrego.
No i zrobiło się jakoś tak żeglarsko :)
-- Autorem tekstu jest Tomasz Zienkiewicz.
Zapraszam nawww.dlasiebie.pl :
: rozwój osobisty, kariera, niezależność finansowa - artykuły i forum
www.zieniu.pl - mój blog
Artykuł pobrano z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Tomasz Zienkiewicz
Najpierw zabieramy się za te krótkoterminowe, na końcu te najodleglejsze. Bo tak jest zgodnie z tym jak patrzymy w przyszłość – najpierw widzimy to co przed nami... to zasłania nam to co dalej: bliższa perspektywa miesiąca przysłania nam kolejny rok… a ten zasłania okres ‘za 5 lat’. Do tego im dalej, tym bardziej nasza przyszłość niepewna i trudniej ją określić. A wszędzie mówią, że cel ma być konkretny… dlatego też cele krótkoterminowe definiuje się łatwiej.
ALE… czy takie podejście jest właściwe? Ano Nie!
Ćwiczenie, które otworzyło oczy
Małą rewolucję z podejściem do określania celów życiowych zafundował mi (i nie tylko mi) na MBA wykładowca przedmiotu Zarządzanie dynamiczne. Co ma piernik do wiatraka? No właśnie wielu ludzi się zdziwiło jak wiele :)Przy okazji tematu określania strategii firm wykładowca (przesympatyczny Brazylijczyk!) powiedział, że prościej będzie zilustrować zagadnienie myśląc o własnym życiu… i zadał pytanie: jakie masz cele na najbliższy rok?
Z tłumu padały różne odpowiedzi, które notował na tablicy w kolumnie ‘1 rok’: ukończyć MBA, rozpocząć lekcje hiszpańskiego, ożenić się, skończyć budowę domu, zwiększyć sprzedaż o x% w firmie, zmienić pracę, polecieć do Wenezueli itd…
Pytanie nr 2: jakie masz cele na okres 5 lat?
Tu już tłum myślał dłużej… ‘urodzić 2gie dziecko’, ‘kupić ziemię’, ‘sprzedać ziemię’, ‘założyć firmę’, ‘zostać dyrektorem’ ‘osiągnąć zwrot z inwestycji X’, ‘zwiedzić Chiny w czasie półrocznego pobytu’, ‘przebiec maraton’ itd.
No i pytanie nr 3: a jakie masz cele na okres do 30 lat?
Tu parsknęliśmy śmiechem; ktoś rzucił: ‘dożyć!’ – ale potem zaczęliśmy dumać i wykluły się takie odpowiedzi: ‘być zdrowym i nadal przystojnym’, ‘być szczęśliwym’, ‘mieć szczęśliwą rodzinę’, ‘być niezależnym finansowo i nie martwić się o pieniądze’, ‘zostawić coś potomnym’, ‘zrobić coś wielkiego: napisać książkę, otworzyć szkołę, uruchomić organizację non-profit’ itd.
No i po efektownej pauzie spytał: a w jakim stopniu te cele jednoroczne wpływają na 30 letnie? Czy np. zwiększenie sprzedaży teraz sprawi że będziemy szczęśliwi za 30 lat? A to że chcemy być zdrowi za 30 lat – tylko wszyscy zostawiają to na ‘kiedyś’ – bo nikt nie podał że chce zacząć dbać o zdrowie teraz czy w ciągu 5 lat.
W sali zrobiło się jakby spokojniej a ktoś nawet głośno zauważył, że te studia nie są do szczęścia potrzebne-poszedł bo mu pracodawca kazał, ale sam wykład to powinien się odbyć już dawno temu :)
Więc…Jak wyznaczać cele życiowe?Właściwa kolejność jest taka
1. zacznij od końca: wyznacz cele na 30 lat
Co chcesz osiągnąć w ciągu tych 20, 30 czy 40 lat. Spójrz na siebie z tej perspektywy, bo to daje właściwy punkt odniesienia.
2. weź pod uwagę wszystkie ważne aspekty Twojego życia: rodzina, zdrowie, kariera, osiągnięcia, finanse, wygląd itd.
3. skracaj perspektywę i ustalaj bliższe cele: na 5 lat i 1 rok
A teraz zacznij się cofać z tej odległej przyszłości coraz bliżej dnia dzisiejszego i wyznaczaj sobie cele, które są spójne z tymi dalszymi.
Jeśli chcesz być zdrowy za 30 lat – to za 5 lat też musisz być zdrowy. Proste! Tego nie można odłożyć na półkę i zabrać się za ratowanie gdy jest już za późno. Cele na rok mogą być już bardzo namacalne – to może być przebiegnięcie dystansu w jakimś czasie, bądź po prostu regularne ćwiczenie i przejście na jakąś sensowniejszą dietę z mniejszą ilością chemii i syfów.
Wyznaczanie celów przypomina daleką podróż, chyba najczęściej porównuje się ją do rejsu żaglowcem: wyznaczasz sobie punkt, do którego chcesz dotrzeć, ustawiasz kurs – i wyruszasz z portu. Czasami znoszą Cię prądy, czasami sam zmieniasz kurs… ba – czasami zmieniasz miejsce do którego chcesz dopłynąć – ale co jakiś czas musisz sprawdzać gdzie jesteś i korygować kurs by dotrzeć tam gdzie chcesz.
Dryfowanie grozi zbłądzeniem, wpadnięciem na mieliznę lub roztrzaskaniem się. Oddanie steru w ręce innych – to również nic dobrego.
No i zrobiło się jakoś tak żeglarsko :)
-- Autorem tekstu jest Tomasz Zienkiewicz.
Zapraszam nawww.dlasiebie.pl :
: rozwój osobisty, kariera, niezależność finansowa - artykuły i forum
www.zieniu.pl - mój blog
Artykuł pobrano z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Tomasz Zienkiewicz
Subskrybuj:
Posty (Atom)