Naszą osobistą historię oraz przyszłość możemy przedstawić na wizualnej linii (lub krzywej, w zależności od osoby). Najczęściej przebiega ona od tyłu (przeszłość) do przodu (przyszłość), od lewej (przeszłość) do prawej (przyszłość) lub po skosie. Im dalej do tyłu (w lewo) tym odleglejsze (starsze) wspomnienia.
W jaki sposób zlokalizować swoją linię czasu?
Najprościej, przypominając sobie (dla przeszłości) i wyobrażając sobie (dla przyszłości) codziennie powtarzane czynności, jak np. jedzenie śniadania lub mycie zębów.
Przypomnij sobie, jak dziś rano jadłeś śniadanie. Przywołaj wszystko co dotyczy tego obrazu (z kim jadłeś, gdzie, co jadłeś, co słyszałeś w tym czasie itd). Zlokalizuj ten obraz. Sprawdź gdzie się on znajduje względem Ciebie.
Następnie przypomnij sobie obraz dla wczorajszej czynności, 3 dni temu, tydzień temu, miesiąc temu, rok temu, 5 lat. Potem pomyśl jak by to było, gdybyś wykonywał tą czynność właśnie w tej chwili. Następnie, jak by to było, gdybyś robił to jutro, za 3 dni, za tydzień, za miesiąc, za rok, za 5 lat.
Teraz wystarczy obrazy połączyć linią, i otrzymujemy naszą linię czasu. Możesz ją narysować. Porównaj obrazy pod względem submodalności (parametrów).
Graficzną reprezentację linii czasu znajdziesz na stronie www.ProjektSukces.pl
Rodzaje linii czasu
Wyróżniamy dwa zasadnicze rodzaje linii czasu. Pierwszy z nich to „przez czas” (czas anglo-europejski), drugi to „w czasie” (arabski).
U osoby z typem anglo-europejskim, linie rozciągają się z jednej strony na drugą, gdzie przeszłość jest po jednej stronie a przyszłość po drugiej, jednak obie widziane wprost na przeciwko osoby (jako np. krzywa).
Osoba taka, ma linearną ideę czasu, jest punktualna i tego wymaga od innych. Wizja taka dominuje w biznesie.
U osoby z typem arabskim, linie przebiegają z tyłu do przodu, a widoczna jest tylko jedna część (najczęściej przyszłość), natomiast przeszłość jest z tyłu (można odwrócić głowę w celu jej zobaczenia). Osoba taka nie korzysta z przeszłości, trwa zazwyczaj w teraźniejszości co rzutuje na mniejszą punktualność (jest dla niej mniej ważna), pozostaje w asocjacji ze swoimi liniami czasu i prawdopodobnie w ten sposób będzie przechowywać wspomnienia.
Przykładowa technika z wykorzystaniem linii czasu:
Planowanie przyszłości na linii czasu (Time Line)
Metoda ta pozwala na skuteczne podejmowanie decyzji, wybieganie w przyszłość i sprawdzanie ich rezultatów.
Najlepiej, jeśli wykonasz je z drugą osobą która będzie Ciebie prowadzić i obserwować zmiany w fizjologii (tzw. kalibracja). Ważne, abyś jak najmocniej wczuł się w sytuację, wszedł w stany emocjonalne które ją charakteryzują.
Wykonanie ćwiczenia:
1. Znajdź decyzje do podjęcia i zapisz ją.
2. Linia czasu
Znajdź miejsce w którym będziesz mógł przejść kilka - kilkanaście kroków w linii prostej.
Wyznacz punkt początkowy i końcowy (przeszłość i przyszłość), możesz je zaznaczyć np. kładąc kartkę z napisem.
Stań na linii czasu w miejscu, gdzie wg Ciebie jest teraźniejszość, czas w którym podejmujesz decyzję.
Wyobraź sobie, że już podjąłeś decyzję. Sprawdź jak się z tym czujesz.
Powoli, małymi kroczkami zacznij przemieszczać się w stronę przyszłości aż do punktu, w którym są już wyniki/rezultaty podjętej decyzji.
3. Kalibracja, wyniki.
Sprawdź jak się czujesz, jaka jest Twoja fizjologia (najlepiej jeśli określi to druga osoba która Ciebie obserwuje), co się zmieniło. Czy podjęta decyzja była właściwa?
Jeśli było kilka alternatywnych wyborów - przejdź kilka razy, sprawdzając każdy z nich. Wybierz najlepszą (zwracaj uwagę na spójność – kinestetyka, energia, fizjologia, etc.)
Pozdrawiam i życzę aby Twoje życie zmieniało się na lepsze z każdym kolejnym dniem :)
Marcin Kijak
--
ProjektSukces.pl
Nauka-Języków.net
Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sukces. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sukces. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 10 sierpnia 2008
niedziela, 3 sierpnia 2008
Szybciej, więcej, skuteczniej – czyli parę słów dla niecierpliwych
Postanowiłem napisać ten artykuł, gdyż zainspirowały mnie moje codzienne obserwacje ludzi i samego siebie. Może myślisz, że napiszę tutaj w jaki sposób osiągnąć jeszcze więcej i jeszcze szybciej dzięki jakimś sposobom. Otóż nie. Nie będzie to artykuł, który mówi o jakimś cudownym sposobie osiągnięcia miliona złotych w rok czy też sprawienia, że Twoje ciało będzie szybkie, silne i piękne i że osiągniesz to w jeden weekend. Nie.
W tym artykule raczej będę pisał o tym, że jeśli chcesz coś osiągnąć, potrzebne jest wykonanie wielu małych kroków, które prowadzą do sukcesu...
Być może widzisz wokół siebie wielu ludzi, którzy mają dużo pieniędzy, piękne ciała i bogatych znajomych. Być może również chcesz tak wyglądać, tyle zarabiać i otaczać się takimi ludźmi. Dziwisz się jednak, dlaczego jeszcze tak nie jest, skoro tyle pracujesz, dobrze się odżywiasz i chodzisz na siłownię. Twoje życie jest jednak niepełne, nie odnosisz tak dużych sukcesów, w ogóle jest jakoś tak szaro. Uważasz, że to co oni robią jest tak wielkie i wspaniałe? A może przyjrzyj się temu bardziej krytycznie.
Rozmawiając z ludźmi, zauważyłem, że mają tendencję do rozdmuchiwania jakiegoś małego sukcesu i szczycenia się tym. Nieraz jest nawet tak, że znajdują sobie kilka małych sukcesików i opowiadają o tym na okrągło wszystkim, których spotkają. Zauważ, że ludzie mają potrzebę chwalenia się. Chwalenie sprawia przecież, że inni zaczynają ich szanować, podziwiać. Sami czują się z tym bardzo dobrze.
To tylko taka nasza narodowa skłonność do narzekania sprawia, że żyjemy w przeświadczeniu, że nie warto mówić o własnych sukcesach.
Amerykanie na przykład, za to są stale „zadowoleni z siebie”. Zwrot ten ma często dość negatywny wydźwięk ale użyłem go tutaj celowo, dla podkreślenia że warto zauważać w sobie małe zalety i cieszyć się z niewielkich sukcesów. Przecież te małe na pozór osiągnięcia popychają człowieka do zdobywania czegoś większego.
Polecam Ci spróbować, jak działa takie myślenie. Możesz chociaż przez jeden dzień sprawdzić, jak to jest, gdy mówisz o swoich sukcesach, uśmiechasz się i mówisz że wszystko u Ciebie w porządku. Jak myślisz co się stanie? Spróbuj, nie masz nic do stracenia a możesz dużo zyskać.
Mogę powiedzieć Ci, że sam stosuję tą „technikę”, mam dzięki niej więcej energii do działania. Zauważyłem też, że relacje z ludźmi są o wiele ciekawsze, kiedy nastrajasz się pozytywnie. Pomaga to w nawiązywaniu pozytywnych relacji, które mogą zaowocować w przyszłości.
Jeśli codziennie osiągniesz coś małego, to po kilku miesiącach, latach będziesz mógł cieszyć się czymś większym. Jednak ten większy sukces będzie wtedy dla Ciebie czymś strasznie małym. Będzie to dobry znak, świadczący o Twoim rozwoju. Możesz wtedy pomyśleć o tym, co zrobiłeś te kilka miesięcy temu. To właśnie tamte czynności zbliżały Cię do tego sukcesu.
Pomyśl więc, co możesz zdziałać już teraz? Nie siedź bezczynnie. Zrób coś, będziesz mógł potem pomyśleć z radością, że jesteś „do przodu”.
To jak, do roboty? Życzę więc wielu małych sukcesów. Powodzenia.
--
http://twojrozwoj.blogspot.com - blog na temat szeroko pojętej komunikacji, asertywności i motywacji
Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Władysław Ochojski
W tym artykule raczej będę pisał o tym, że jeśli chcesz coś osiągnąć, potrzebne jest wykonanie wielu małych kroków, które prowadzą do sukcesu...
Być może widzisz wokół siebie wielu ludzi, którzy mają dużo pieniędzy, piękne ciała i bogatych znajomych. Być może również chcesz tak wyglądać, tyle zarabiać i otaczać się takimi ludźmi. Dziwisz się jednak, dlaczego jeszcze tak nie jest, skoro tyle pracujesz, dobrze się odżywiasz i chodzisz na siłownię. Twoje życie jest jednak niepełne, nie odnosisz tak dużych sukcesów, w ogóle jest jakoś tak szaro. Uważasz, że to co oni robią jest tak wielkie i wspaniałe? A może przyjrzyj się temu bardziej krytycznie.
Rozmawiając z ludźmi, zauważyłem, że mają tendencję do rozdmuchiwania jakiegoś małego sukcesu i szczycenia się tym. Nieraz jest nawet tak, że znajdują sobie kilka małych sukcesików i opowiadają o tym na okrągło wszystkim, których spotkają. Zauważ, że ludzie mają potrzebę chwalenia się. Chwalenie sprawia przecież, że inni zaczynają ich szanować, podziwiać. Sami czują się z tym bardzo dobrze.
To tylko taka nasza narodowa skłonność do narzekania sprawia, że żyjemy w przeświadczeniu, że nie warto mówić o własnych sukcesach.
Amerykanie na przykład, za to są stale „zadowoleni z siebie”. Zwrot ten ma często dość negatywny wydźwięk ale użyłem go tutaj celowo, dla podkreślenia że warto zauważać w sobie małe zalety i cieszyć się z niewielkich sukcesów. Przecież te małe na pozór osiągnięcia popychają człowieka do zdobywania czegoś większego.
Polecam Ci spróbować, jak działa takie myślenie. Możesz chociaż przez jeden dzień sprawdzić, jak to jest, gdy mówisz o swoich sukcesach, uśmiechasz się i mówisz że wszystko u Ciebie w porządku. Jak myślisz co się stanie? Spróbuj, nie masz nic do stracenia a możesz dużo zyskać.
Mogę powiedzieć Ci, że sam stosuję tą „technikę”, mam dzięki niej więcej energii do działania. Zauważyłem też, że relacje z ludźmi są o wiele ciekawsze, kiedy nastrajasz się pozytywnie. Pomaga to w nawiązywaniu pozytywnych relacji, które mogą zaowocować w przyszłości.
Jeśli codziennie osiągniesz coś małego, to po kilku miesiącach, latach będziesz mógł cieszyć się czymś większym. Jednak ten większy sukces będzie wtedy dla Ciebie czymś strasznie małym. Będzie to dobry znak, świadczący o Twoim rozwoju. Możesz wtedy pomyśleć o tym, co zrobiłeś te kilka miesięcy temu. To właśnie tamte czynności zbliżały Cię do tego sukcesu.
Pomyśl więc, co możesz zdziałać już teraz? Nie siedź bezczynnie. Zrób coś, będziesz mógł potem pomyśleć z radością, że jesteś „do przodu”.
To jak, do roboty? Życzę więc wielu małych sukcesów. Powodzenia.
--
http://twojrozwoj.blogspot.com - blog na temat szeroko pojętej komunikacji, asertywności i motywacji
Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Władysław Ochojski
Etykiety:
drogie zegarki,
lekarze,
porady,
rozwój,
samochody,
sukces,
tennis,
wino,
zadowolenie
Zło konieczne??
Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany...
Niezależnie od tego czy lubimy zmiany czy nie, są one nieodłączną częścią naszego życia. Już starożytni myśliciele doszli do tego wniosku. Mówi o tym m.in. Heraklit wyrażając to słowami: „nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki”.
Dlaczego się nie da? Ponieważ inne napłynęły już wody, rzeka pozostaje ta sama, ale już nie taka sama... Tak samo w życiu każdy z nas pozostaje ten sam, ale już nie taki sam. „Wszystko płynie”, wszystko podlega nieustannym zmianom – tego możemy być w 100% pewni!
Dlaczego o tym mówię?
Zastanawiałem się ostatnio (tzn. cały czas się zastanawiam) nad własnym życiem i dostrzegłem pewną prawidłowość – otóż boję się zmian! Myślę, że ten problem dotyczy każdego z nas...
Po pierwsze jest to trochę dziwne, bo jak wspomniałem wcześniej zmiany są nieuniknione, a więc nie warto bać się czegoś, na co przecież nie mamy wpływu...
Ale bardziej zastanowił mnie jeszcze jeden fakt – człowiek (w tym przypadku ja) boi się zmian nawet wtedy, gdy mają to być zmiany na lepsze!
Strefa komfortu, przyzwyczajenia do tego, co mamy od lat skutecznie utrudnia nam osiąganie sukcesów. Po prostu tu czujemy się dobrze, a przynajmniej bezpiecznie. Mamy to, co mamy i tak „jest dobrze”, ciężko zaryzykować nam to nawet dla przyszłych fenomenalnych wyników...
Boimy się tego, że nam się nie uda, że nie stać nas na to, że jesteśmy zbyt słabi, że za starzy/młodzi. Może to brzmi paradoksalnie, ale tak właśnie jest. Z jednej strony chcemy być lepsi, ale nie robimy nic żeby tego dokonać, chcemy zarabiać więcej, ale nie zwiększamy swojej wartości. Chcemy czegoś, ale robimy wszystko, by tego nie mieć a każda wymówka jest dobra.
Skąd to się bierze? Dlaczego jeszcze nie osiągnąłem tego, czego pragnę? Co mnie powstrzymuje? Dlaczego nie robię wszystkiego, by to zdobyć? Co powoduje we mnie strach (przed porażką czy sukcesem?!)?
To są ważne pytania, ale jeszcze ważniejsze wydaje się być – skoro już jesteśmy świadomi tych ograniczeń – jak to przezwyciężyć?
Łatwo się mówi, ale chyba jedynym sposobem jest... zrobić to! Im częściej zaczniemy to robić tym z każdym następnym krokiem będzie nam łatwiej, aż w końcu będziemy się śmiać z samych siebie, że wcześniej baliśmy się to zrobić!
Kiedyś byłem chorobliwie nieśmiały i bałem się nawiązać w ogóle jakikolwiek kontakt z ludźmi (choć z tymi, których już znałem miałem całkiem dobry, a przynajmniej tak mi się wydaje), nie mówiąc już o umówieniu się z dziewczyną...
Jak patrzę na to z perspektywy czasu to wydaje się to totalną głupotą i śmiać mi się chce na samą myśl o tym. Choć również zdaję sobie sprawę z tego, jakie czynniki miały wpływ na takie moje zachowanie...
Powiem tak: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Życzę ci jednak, byś szybciej niż ja potrafił zlokalizować źródła swoich słabości i szybciej i lepiej sobie z nimi radził! Większość z nich to tylko twory naszej wyobraźni, więc sami możemy sobie z nimi poradzić.
Chcemy być lepsi – zacznijmy robić coś lepszego niż dotychczas zamiast szukać wymówek. Gdy tak patrzę na siebie z boku, widzę jak często najdrobniejsza nawet przeszkoda skutecznie mnie powstrzymywała. Błahy powód urastał do ogromnych rozmiarów dając mi fantastyczną wymówkę i zatrzymując mnie w miejscu.
Ale czy tego naprawdę chciałem? Wątpię. Może przez moment czułem się lepiej, usprawiedliwiając się w ten sposób, ale w dłuższej perspektywie było dużo gorzej.
Człowiek potrzebuje sukcesów...
dlaczego więc tak się przed nimi broni?
PS. Serdecznie zachęcam do zastanowienia się nad sobą samym i popatrzenia na siebie z innej perspektywy. Wielu rzeczy możemy się od siebie samych nauczyć (ale czy chcemy?)
PPS. Napisz do mnie i podziel się swoimi przemyśleniami na ten temat. (daniel.janik[małpa]interia.pl)
--
Sięgaj wyżej
Własny e-biznes - rzeczywistość dla każdego
Artykuł pobrny z serwisu Artelis.pl
Niezależnie od tego czy lubimy zmiany czy nie, są one nieodłączną częścią naszego życia. Już starożytni myśliciele doszli do tego wniosku. Mówi o tym m.in. Heraklit wyrażając to słowami: „nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki”.
Dlaczego się nie da? Ponieważ inne napłynęły już wody, rzeka pozostaje ta sama, ale już nie taka sama... Tak samo w życiu każdy z nas pozostaje ten sam, ale już nie taki sam. „Wszystko płynie”, wszystko podlega nieustannym zmianom – tego możemy być w 100% pewni!
Dlaczego o tym mówię?
Zastanawiałem się ostatnio (tzn. cały czas się zastanawiam) nad własnym życiem i dostrzegłem pewną prawidłowość – otóż boję się zmian! Myślę, że ten problem dotyczy każdego z nas...
Po pierwsze jest to trochę dziwne, bo jak wspomniałem wcześniej zmiany są nieuniknione, a więc nie warto bać się czegoś, na co przecież nie mamy wpływu...
Ale bardziej zastanowił mnie jeszcze jeden fakt – człowiek (w tym przypadku ja) boi się zmian nawet wtedy, gdy mają to być zmiany na lepsze!
Strefa komfortu, przyzwyczajenia do tego, co mamy od lat skutecznie utrudnia nam osiąganie sukcesów. Po prostu tu czujemy się dobrze, a przynajmniej bezpiecznie. Mamy to, co mamy i tak „jest dobrze”, ciężko zaryzykować nam to nawet dla przyszłych fenomenalnych wyników...
Boimy się tego, że nam się nie uda, że nie stać nas na to, że jesteśmy zbyt słabi, że za starzy/młodzi. Może to brzmi paradoksalnie, ale tak właśnie jest. Z jednej strony chcemy być lepsi, ale nie robimy nic żeby tego dokonać, chcemy zarabiać więcej, ale nie zwiększamy swojej wartości. Chcemy czegoś, ale robimy wszystko, by tego nie mieć a każda wymówka jest dobra.
Skąd to się bierze? Dlaczego jeszcze nie osiągnąłem tego, czego pragnę? Co mnie powstrzymuje? Dlaczego nie robię wszystkiego, by to zdobyć? Co powoduje we mnie strach (przed porażką czy sukcesem?!)?
To są ważne pytania, ale jeszcze ważniejsze wydaje się być – skoro już jesteśmy świadomi tych ograniczeń – jak to przezwyciężyć?
Łatwo się mówi, ale chyba jedynym sposobem jest... zrobić to! Im częściej zaczniemy to robić tym z każdym następnym krokiem będzie nam łatwiej, aż w końcu będziemy się śmiać z samych siebie, że wcześniej baliśmy się to zrobić!
Kiedyś byłem chorobliwie nieśmiały i bałem się nawiązać w ogóle jakikolwiek kontakt z ludźmi (choć z tymi, których już znałem miałem całkiem dobry, a przynajmniej tak mi się wydaje), nie mówiąc już o umówieniu się z dziewczyną...
Jak patrzę na to z perspektywy czasu to wydaje się to totalną głupotą i śmiać mi się chce na samą myśl o tym. Choć również zdaję sobie sprawę z tego, jakie czynniki miały wpływ na takie moje zachowanie...
Powiem tak: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Życzę ci jednak, byś szybciej niż ja potrafił zlokalizować źródła swoich słabości i szybciej i lepiej sobie z nimi radził! Większość z nich to tylko twory naszej wyobraźni, więc sami możemy sobie z nimi poradzić.
Chcemy być lepsi – zacznijmy robić coś lepszego niż dotychczas zamiast szukać wymówek. Gdy tak patrzę na siebie z boku, widzę jak często najdrobniejsza nawet przeszkoda skutecznie mnie powstrzymywała. Błahy powód urastał do ogromnych rozmiarów dając mi fantastyczną wymówkę i zatrzymując mnie w miejscu.
Ale czy tego naprawdę chciałem? Wątpię. Może przez moment czułem się lepiej, usprawiedliwiając się w ten sposób, ale w dłuższej perspektywie było dużo gorzej.
Człowiek potrzebuje sukcesów...
dlaczego więc tak się przed nimi broni?
PS. Serdecznie zachęcam do zastanowienia się nad sobą samym i popatrzenia na siebie z innej perspektywy. Wielu rzeczy możemy się od siebie samych nauczyć (ale czy chcemy?)
PPS. Napisz do mnie i podziel się swoimi przemyśleniami na ten temat. (daniel.janik[małpa]interia.pl)
--
Sięgaj wyżej
Własny e-biznes - rzeczywistość dla każdego
Artykuł pobrny z serwisu Artelis.pl
I Ty, tylko Ty...
Do napisania tego artykułu natchnęła mnie wczorajsza rozmowa z moim kolegą, Tomkiem. Otóż rozmawialiśmy sobie swobodnie na różne tematy, aż doszliśmy do ogólnej sytuacji w naszym kraju...
Zaczęliśmy sobie żartować, że co by się nie działo, to i tak zawsze jest to wina państwa... ;-)
Dla nas to były żarty, ale z pewnością część osób naprawdę tak sądzi. Co by to nie było, jeśli mi nie pasuje to jest to wina państwa, albo przynajmniej kogoś innego – nauczyciela, szefa itp...
To jest właśnie to, co powoduje, że Polska jest w tym miejscu, w którym jest. To nasze myślenie, że za naszą sytuację odpowiedzialny jest ktoś inny. Oczywiście, że rządzący po to są, żeby nam ułatwiać życie przez tworzenie właściwych ustaw i rozporządzeń – to jest sprawa bezdyskusyjna. Ale nie możemy obarcza ich winą za wszystko, co złe wokół.
Kiedyś jak dostałem słabszą ocenę, to naturalnie zwalałem wszystko na nauczyciela: „jak mógł nam zrobić niezapowiedzianą kartkówkę?!”, „uwziął się na mnie, skoro wziął mnie do tablicy!”...
Na szczęście już z tego wyrosłem, ale są osoby, które nigdy z tego nie wyrastają... Nie potrafią po prostu wziąć na siebie odpowiedzialności za swoje własne życie! Zła ocena – wina nauczyciela, to jasne! Słabe zarobki – wina szefa, bez dwóch zdań! Stanie w korku – „ich” wina... co by się nie działo, zawsze jest winny, nigdy natomiast nie jesteśmy to my.
A może to mnie nie chciało się nauczyć na kartkówkę? A może mogłem wziąć udział w jakimś szkoleniu, żeby podnieść stan mojej wiedzy, moją wartość i tym samym pokazać szefowi, że zasługuję na lepsze zarobki? A to, że stoję w korku? No cóż... mogę zdecydować przecież, że nie będę się na to denerwował, czas i tak stracę, ale przynajmniej nie będę dokładał sobie stresu...
Niezależnie od sytuacji każdy z nas decyduje jak postąpi... Możesz zdecydować, że to inni są odpowiedzialni za to, co się w Twoim życiu dzieje i dać im władzę nad sobą. Możesz także zdecydować, że sam jesteś odpowiedzialny za wszystko. Nawet jeśli nie do końca tak jest, to biorąc na siebie odpowiedzialność w każdej sytuacji, otwierasz sobie drogę do rozwiązań. Przekazując jednak innym władzę na własnym zachowaniem stajesz się niewolnikiem ich zachcianek. To jak Cię traktują to ich sprawa, to jak na to reagujesz – tyko Twoja.
Dlatego też jeśli w Twoim życiu nie dzieje się tak, jak byś sobie tego życzył – weź odpowiedzialność za ten stan rzeczy na siebie! Możesz coś zmienić, zabierz się tylko do pracy. Zacznij od siebie. Pamiętaj, że świat można zmienić tylko w jeden sposób – zmieniając siebie.
Jeśli coś nam się nie podoba w otaczającej nas rzeczywistości, mamy dwa wyjścia – nic nie robić i narzekać na to, że inni do tego doprowadzili lub samemu zacząć to naprawiać (zaczynając od siebie i idąc coraz dalej). Jeśli więcej osób wybierze tę drugą opcję, w Polsce zacznie dziać się zdecydowanie lepiej!
PS. Jeśli nie chcesz się zmienić, to weź przynajmniej na siebie odpowiedzialność za to. Nie musisz się rozwijać, ale nie narzekaj, że to wina innych...
PPS. Zmienić się jest ciężko... jest tak samo ciężko jak się nie zmieniać (bo czy to „szare” życie jest takie łatwe?)
--
Sięgaj wyżej
Własny e-biznes - rzeczywistość dla każdego
Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Daniel Janik
Zaczęliśmy sobie żartować, że co by się nie działo, to i tak zawsze jest to wina państwa... ;-)
Dla nas to były żarty, ale z pewnością część osób naprawdę tak sądzi. Co by to nie było, jeśli mi nie pasuje to jest to wina państwa, albo przynajmniej kogoś innego – nauczyciela, szefa itp...
To jest właśnie to, co powoduje, że Polska jest w tym miejscu, w którym jest. To nasze myślenie, że za naszą sytuację odpowiedzialny jest ktoś inny. Oczywiście, że rządzący po to są, żeby nam ułatwiać życie przez tworzenie właściwych ustaw i rozporządzeń – to jest sprawa bezdyskusyjna. Ale nie możemy obarcza ich winą za wszystko, co złe wokół.
Kiedyś jak dostałem słabszą ocenę, to naturalnie zwalałem wszystko na nauczyciela: „jak mógł nam zrobić niezapowiedzianą kartkówkę?!”, „uwziął się na mnie, skoro wziął mnie do tablicy!”...
Na szczęście już z tego wyrosłem, ale są osoby, które nigdy z tego nie wyrastają... Nie potrafią po prostu wziąć na siebie odpowiedzialności za swoje własne życie! Zła ocena – wina nauczyciela, to jasne! Słabe zarobki – wina szefa, bez dwóch zdań! Stanie w korku – „ich” wina... co by się nie działo, zawsze jest winny, nigdy natomiast nie jesteśmy to my.
A może to mnie nie chciało się nauczyć na kartkówkę? A może mogłem wziąć udział w jakimś szkoleniu, żeby podnieść stan mojej wiedzy, moją wartość i tym samym pokazać szefowi, że zasługuję na lepsze zarobki? A to, że stoję w korku? No cóż... mogę zdecydować przecież, że nie będę się na to denerwował, czas i tak stracę, ale przynajmniej nie będę dokładał sobie stresu...
Niezależnie od sytuacji każdy z nas decyduje jak postąpi... Możesz zdecydować, że to inni są odpowiedzialni za to, co się w Twoim życiu dzieje i dać im władzę nad sobą. Możesz także zdecydować, że sam jesteś odpowiedzialny za wszystko. Nawet jeśli nie do końca tak jest, to biorąc na siebie odpowiedzialność w każdej sytuacji, otwierasz sobie drogę do rozwiązań. Przekazując jednak innym władzę na własnym zachowaniem stajesz się niewolnikiem ich zachcianek. To jak Cię traktują to ich sprawa, to jak na to reagujesz – tyko Twoja.
Dlatego też jeśli w Twoim życiu nie dzieje się tak, jak byś sobie tego życzył – weź odpowiedzialność za ten stan rzeczy na siebie! Możesz coś zmienić, zabierz się tylko do pracy. Zacznij od siebie. Pamiętaj, że świat można zmienić tylko w jeden sposób – zmieniając siebie.
Jeśli coś nam się nie podoba w otaczającej nas rzeczywistości, mamy dwa wyjścia – nic nie robić i narzekać na to, że inni do tego doprowadzili lub samemu zacząć to naprawiać (zaczynając od siebie i idąc coraz dalej). Jeśli więcej osób wybierze tę drugą opcję, w Polsce zacznie dziać się zdecydowanie lepiej!
PS. Jeśli nie chcesz się zmienić, to weź przynajmniej na siebie odpowiedzialność za to. Nie musisz się rozwijać, ale nie narzekaj, że to wina innych...
PPS. Zmienić się jest ciężko... jest tak samo ciężko jak się nie zmieniać (bo czy to „szare” życie jest takie łatwe?)
--
Sięgaj wyżej
Własny e-biznes - rzeczywistość dla każdego
Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Daniel Janik
piątek, 1 sierpnia 2008
'Mój problem jest wyjątkowy' - czy 'Ja jestem wyjątkowy?'
Przyjmuje klientów na coachingi od dwóch lat, od ponad pół roku zacząłem to robić zawodowo. Pracowałem w tym czasie, w realu i przez internet, z kilkuset osobami i niemal w każdej sesji przewijała się jedna idea, sformułowana na kilka różnych sposobów...'
Pewnie nigdy nie miałeś tak ciężkiego klienta jak ja...''
Pewnie jestem najgorszym przypadkiem, z jakim dotychczas pracowałeś.''
No, sam przyznasz, że chyba gorszego klienta dotąd nie miałeś?'
Fascynujące i zatrważające jednocześnie, jak ochoczo ludzie szukali swojej wyjątkowości w tym, jak bardzo byli, w swojej głowie, spaprani. Nie ważne, czy pracowałem z rzeczami, które subiektywnie uznawane są za dosyć lekkie i powszechne (lenistwo/brak motywacji) czy z obszarami, które w opinii społecznej traktowane są jako naprawdę poważne (schizofrenia, itp.), praktycznie każdy klient przychodził do mnie przekonany, że to właśnie on jest tym 'najtrudniejszym', 'najgorszym', 'najcięższym' - i niekiedy mówił to wręcz z pewną satysfakcją.
Od pewnego czasu zacząłem więc dawać im alternatywę, zdumiewająco skuteczną, jeśli chodzi o czas coachingu jaki jest w efekcie wymagany, p.t. 'bądź osobą o problemie wyjątkowo szybkim do rozwiązania i mogącą osiągnąć w życiu wyjątkowo dużo'. Okazało się, że faktycznie zależy ludziom tylko na tej wyjątkowości, bo to podejście przyjmowali zwykle bardzo ochoczo - przy odpowiednim podaniu, oczywiście.
Co to w praktyce mówi?
Mówi Ci, że ludzie chcą być wyjątkowi. Mówi, że jest to bardzo silne pragnienie. I mówi, że jeśli nie dasz im- oraz sobie - mądrych sposobów na spełnienie tej wyjątkowości, to mogą znaleźć kiepskie, byle znaleźć jakiekolwiek. Daj znać ludziom z którymi pracujesz - jako coach, jako handlowiec, jako trener, jakkolwiek - że są wyjątkowi. Indywidualnie i w grupie. Daj im ich samych jako jednostki, w przeciwieństwie do ich samych jako jedną twarz z tłumu.
Daj im ich samych jako wspaniałe jednostki i dostrzeż w nich to, co czyni ich wybitnymi i nietypowymi.
To daje bardzo dużo, zarówno im jak i Tobie. Buduje to poziom głębi i raportu, jakiego byś nie oczekiwał i niesamowicie ułatwia działanie.
Pod jednym warunkiem - bądź szczery w swym dostrzeganiu ich wyjątkowości.
Niech właśnie to będzie w Tobie wyjątkowe. Pośród tak wielu innych wspaniałych rzeczy.
Ćwiczenia na Odkrywanie Wyjątkowości:
1. Wypisz 20 rzeczy które są w Tobie pozytywne, wyjątkowe i niezwykłe. Dla każdej napisz jak możesz je rozwinąć, by stały się jeszcze bardziej pożyteczne i jednocześnie jeszcze bardziej charakterystyczne i typowe dla Ciebie, jeszcze bardziej podkreślające Twoją niezwykłość. Wybierz co najmniej dwie i zacznij od razu wprowadzać plany dotyczące ich rozwoju w życie.
2. Przyjrzyj się swoim dotychczasowym ograniczeniom z perspektywy 'W jaki sposób to czyniło mnie wyjątkowym?' Nie dla wszystkich znajdziesz odpowiedź na to pytanie, ale tam gdzie znajdziesz - skorzystaj z listy z ćwiczenia pierwszego, wybierając taką metodę rozwoju którejś z Twoich pozytywnych cech, która zaspokoi tą potrzebę wyjątkowości w lepszy sposób. Podczas wyboru kieruj się uczuciami spójności i wewnętrznej zgody, pytając siebie 'czy to nowe zachowanie pozwoli zaspokoić potrzebę, którą wcześniej spełniało stare, ograniczające zachowanie?'
-- Artur Król (www.krolartur.com) zajmuje się wspomaganiem ludzi we wprowadzaniu trwałych, skutecznych zmian w życiu osobistym i zawodowym, ucząc ich wolności na każdym poziomie - emocjonalnym, intelektualnym, społecznym, zawodowym i finansowym.
Artyku pobrany z serwisu Artelis.pl
Pewnie nigdy nie miałeś tak ciężkiego klienta jak ja...''
Pewnie jestem najgorszym przypadkiem, z jakim dotychczas pracowałeś.''
No, sam przyznasz, że chyba gorszego klienta dotąd nie miałeś?'
Fascynujące i zatrważające jednocześnie, jak ochoczo ludzie szukali swojej wyjątkowości w tym, jak bardzo byli, w swojej głowie, spaprani. Nie ważne, czy pracowałem z rzeczami, które subiektywnie uznawane są za dosyć lekkie i powszechne (lenistwo/brak motywacji) czy z obszarami, które w opinii społecznej traktowane są jako naprawdę poważne (schizofrenia, itp.), praktycznie każdy klient przychodził do mnie przekonany, że to właśnie on jest tym 'najtrudniejszym', 'najgorszym', 'najcięższym' - i niekiedy mówił to wręcz z pewną satysfakcją.
Od pewnego czasu zacząłem więc dawać im alternatywę, zdumiewająco skuteczną, jeśli chodzi o czas coachingu jaki jest w efekcie wymagany, p.t. 'bądź osobą o problemie wyjątkowo szybkim do rozwiązania i mogącą osiągnąć w życiu wyjątkowo dużo'. Okazało się, że faktycznie zależy ludziom tylko na tej wyjątkowości, bo to podejście przyjmowali zwykle bardzo ochoczo - przy odpowiednim podaniu, oczywiście.
Co to w praktyce mówi?
Mówi Ci, że ludzie chcą być wyjątkowi. Mówi, że jest to bardzo silne pragnienie. I mówi, że jeśli nie dasz im- oraz sobie - mądrych sposobów na spełnienie tej wyjątkowości, to mogą znaleźć kiepskie, byle znaleźć jakiekolwiek. Daj znać ludziom z którymi pracujesz - jako coach, jako handlowiec, jako trener, jakkolwiek - że są wyjątkowi. Indywidualnie i w grupie. Daj im ich samych jako jednostki, w przeciwieństwie do ich samych jako jedną twarz z tłumu.
Daj im ich samych jako wspaniałe jednostki i dostrzeż w nich to, co czyni ich wybitnymi i nietypowymi.
To daje bardzo dużo, zarówno im jak i Tobie. Buduje to poziom głębi i raportu, jakiego byś nie oczekiwał i niesamowicie ułatwia działanie.
Pod jednym warunkiem - bądź szczery w swym dostrzeganiu ich wyjątkowości.
Niech właśnie to będzie w Tobie wyjątkowe. Pośród tak wielu innych wspaniałych rzeczy.
Ćwiczenia na Odkrywanie Wyjątkowości:
1. Wypisz 20 rzeczy które są w Tobie pozytywne, wyjątkowe i niezwykłe. Dla każdej napisz jak możesz je rozwinąć, by stały się jeszcze bardziej pożyteczne i jednocześnie jeszcze bardziej charakterystyczne i typowe dla Ciebie, jeszcze bardziej podkreślające Twoją niezwykłość. Wybierz co najmniej dwie i zacznij od razu wprowadzać plany dotyczące ich rozwoju w życie.
2. Przyjrzyj się swoim dotychczasowym ograniczeniom z perspektywy 'W jaki sposób to czyniło mnie wyjątkowym?' Nie dla wszystkich znajdziesz odpowiedź na to pytanie, ale tam gdzie znajdziesz - skorzystaj z listy z ćwiczenia pierwszego, wybierając taką metodę rozwoju którejś z Twoich pozytywnych cech, która zaspokoi tą potrzebę wyjątkowości w lepszy sposób. Podczas wyboru kieruj się uczuciami spójności i wewnętrznej zgody, pytając siebie 'czy to nowe zachowanie pozwoli zaspokoić potrzebę, którą wcześniej spełniało stare, ograniczające zachowanie?'
-- Artur Król (www.krolartur.com) zajmuje się wspomaganiem ludzi we wprowadzaniu trwałych, skutecznych zmian w życiu osobistym i zawodowym, ucząc ich wolności na każdym poziomie - emocjonalnym, intelektualnym, społecznym, zawodowym i finansowym.
Artyku pobrany z serwisu Artelis.pl
sobota, 26 lipca 2008
Dokąd płynie Twój statek kapitanie ?
Czy potrafisz odpowiedzieć bez dłuższego zastanawiania na pytanie czego chcesz od życia i do czego dążysz ?
Odpowiedź na to jest bardzo ważna gdyż decyduje o tym, jak będzie wyglądało Twoje życie za jakiś czas. Przyszłość to nic innego jak dzisiaj za jakiś czas, to co robisz dzisiaj i robisz to już od jakiegoś czasu dostaniesz w przyszłości.
Dlatego tak ważne jest aby zadbać o dzisiaj po to aby mieć lepsze jutro. Wszystko to co robisz oraz to czego nie robisz będzie miało swoje odbicie w przyszłości. Więc jeśli nie masz sprecyzowanych celów na przyszłość oraz planu działania który realizowałbyś w teraźniejszości jesteś jak kapitan statku który stoi za sterami z zawiązanymi oczami. Dokładnie tak, Twoje życie jest jak okręt a Ty jesteś jego kapitanem i trzymasz ster. Jeśli nie wiesz dokąd chcesz dopłynąć to jaka jest szansa, że trafisz na rajską wyspę ?
Odpowiem Ci: taka sama jak to że, rozbijesz się o skały albo trafisz na wyspę ludożerców. Otwórz oczy, chwyć za ster i kieruj się na rajską wyspę.
Proponuję Ci ćwiczenie, zamknij oczy i spójrz na swoje życie z perspektywy innej osoby, oczami bezstronnego obserwatora.
Co widzisz ?
Czy jest to szczęśliwy człowiek którym chciałbyś być ?
Czy jest to osoba której mógłbyś pozazdrościć fajnego życia ?
Teraz wróć do swojego ciała i zrób następna rzecz. Wybiegnij w wyobraźni do przyszłości, zobacz jak będzie wyglądało Twoje życie za 5;10;15;30 lat jeśli dalej będziesz kontynuował ten schemat według którego żyjesz dzisiaj.
Czy jesteś zadowolony z tego obrazu ?
Co zobaczyłeś, czy jesteś na nim szczęśliwy, czy odpowiada Ci ten obraz ?
Jeśli tak to gratuluję, znaczy to, że jesteś na właściwej drodze. A jeśli nie, to nie uważasz, że może czas na małą zmianę ? Na co liczysz ? Na wygraną w toto-lotka, spadek po babci, dżina z lampy ? Jeśli teraz, właśnie w tej chwili nie zrobisz czegoś aby zmienić swoje życie to nie oczekuj, że za 5 czy 10 lat wydarzy się cud który zamieni Twoje życie w raj.
Tylko TY możesz to zrobić a im wcześniej zaczniesz tym lepiej i tak już dość zmarnowałeś czasu.
Jest taka dziwna opcja, że ludzie robią ciągle to samo a oczekują innych rezultatów.
To tak jak by próbować wbić gwóźdź kartonowym młotkiem. Uderzasz raz i gwóźdź ani się ruszył, więc uderzasz drugi i trzeci i czwarty raz i za każdym razem coraz mocniej zamiast po prostu po pierwszym razie zmienić młotek. Jeśli robisz coś co nie działa nie rób tego intensywniej i dłużej tylko zacznij robić coś innego. Ludzie narzekają na swoje życie, na swoją pracę a mimo to przez kilkanaście lat nie przyjdzie im do głowy, że mogą mieć inną pracę, że mogą mieć inne życie ale to wymaga zmiany w dotychczasowym postępowaniu.
Jeśli chodzi o motywację to możemy rozróżnić motywację OD i motywację DO.
W powyższym ćwiczeniu kiedy kazałem Ci wyobrazić sobie co się stanie w przyszłości jeśli nie ruszysz dupska żeby coś zmienić w swoim życiu zobaczyłeś prawdopodobnie nie zbyt miłe obrazy siebie i bardzo dobrze jeśli były to obrazy tak odrażające, że nawet teściowej byś takich nie życzył. To jest motywacja OD. Na przykład nie masz ochoty iść na studia ale wiesz, że jak nie pójdziesz do zgarną Cię w kamasze, więc masz motywację OD, od wojska.
Drugi rodzaj motywacji to motywacja DO, czyli nie chce Ci się studiować ale wiesz, że jeśli pójdziesz na studia to np. poznasz mnóstwo fantastycznych ludzi, dowiesz się wielu fascynujących rzeczy.
Wykonaj teraz ćwiczenie na motywację DO, ponownie będziesz musiał użyć swojej wyobraźni. Pomyśl sobie: gdybym znalazł lampę z dżinem i mógł życzyć sobie wszystkiego (3 życzenia wymyślono na potrzeby kina, tak naprawdę Dżinowie nie mają limitów) to czego bym chciał ? Jak wyglądałoby wtedy moje życie, jak bym się zachowywał, jak bym się czuł, co bym robił na co dzień ? A co bym robił za 5;10;…30 lat ? Popuść wodzę fantazji, niech to będzie najlepsze życie jakie możesz sobie wyobrazić, pamiętaj – jedynym ograniczeniem jest Twoja wyobraźnia. Kiedy już nacieszysz się tymi cudownymi widokami wróć tutaj a zdradzę Ci sekret.
Już jesteś ? Dobrze, i jak było ? Podobało Ci się, chciałbyś mieć takie życie ?
Więc przygotuj się na niespodziankę, otóż MOŻESZ !! Tak, możesz je mieć i to nie jest wygrana w audiotele, nie zapłacisz od tego podatku i nie musisz nawet wysyłać żadnego sms’a, ono jest do wzięcia tu i teraz wystarczy wyciągnąć po nie rękę !!
Musisz wiedzieć, że Dżin istnieje. Nie mieszka on co prawda w lampie ale istnieje a jest nim Wszechświat. Tak, to on spełnia Twoje życzenia i robi to każdego dnia ! Ty każdego dnia, świadomie lub nie, życzysz sobie czegoś i dostajesz to. Kiedy budzisz się rano i mówisz „o kurwa kolejny chujowy dzień” zgadnij co ? „Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem” pomyślał Dżin i pstryk dostajesz o co prosisz. Twoje życie jest odbiciem Twoich myśli. Dlatego warto życzyć sobie wszystkiego co najlepsze i oczekiwać wszystkiego co najlepsze zamiast wiecznie narzekać.
Dlatego teraz weźmiesz kartkę papieru, coś do pisania i spiszesz swoje marzenia, które następnie potraktujemy jak plany z terminem realizacji. Podam Ci kilka przykładów jak ma wyglądać ta lista:
- chcę zarabiać dużo kasy
- chcę mieć Mustanga z 1966 roku
- chcę pojechać na wakacje na Bora-Bora
- chcę mieszkać w dużym domu
Teraz pora poddać listę życzeń małemu tuningowi. Bo widzisz, nasza podświadomość w całej swej nieskończonej genialności nie odróżnia rzeczywistości od myśli. A bardziej konkretnie, jeśli na przykład wyobrazisz sobie piękną modelkę opalającą się na plaży topless to reakcja w spodniach będzie taka sama jak byś właśnie mijał ją będąc na tej plaży naprawdę.
Dlatego właśnie aby przyciągnąć do swojego życia wszelkie pomyślności które sobie wymarzyłeś musisz je spisać w czasie teraźniejszym tak jak już by się wydarzyły.
Czyli zamieniamy – chcę zarabiać dużo pieniędzy – zarabiam dużo pieniędzy.
Czas na etap drugi, napisz swój cel, marzenie a pod nim odpowiedź na następujące pytania :
- dlaczego tego chce ? jakie będę miał z tego korzyści ?
- co się stanie gdy już zrealizuję swój cel, jak się wtedy będę czuł ?
- jak mogę zrealizować ten cel ? co mogę zrobić już dziś aby się do niego przybliżyć ?
Przeanalizujmy to na przykładzie zarobków.
Korzyści:
Będę mógł sobie pozwolić na zaspokojenie wszystkich zachcianek; będę mógł sprawiać radość moim bliskim; będę mógł rozwijać swoje pasje; będę mógł zwiedzić świat; będę mógł żyć wygodnie i bez zmartwień.
Co się stanie po:
Będę czuł się szczęśliwy, spokojny o przyszłość, itd. – przypomnij sobie jak się czułeś kiedy robiłeś ćwiczenie.
Plan realizacji:
To jest bardzo ważny punkt. Określając swoje marzenia i ukierunkowując swoje myśli na ich realizację wysyłasz sygnał do Wszechświata który teraz będzie dopasowywał rzeczywistość do Twoich myśli. Ale nie oczekuj, że wystarczy abyś zamknął się w domu na miesiąc czasu i przez 24 godziny wyobrażał sobie jak śmigasz swoim pięknym Mustangiem aby pewnego dnia zmaterializował się on w Twoim garażu.
Aby dostać nagrodę musisz wyjść z domu i odebrać ją osobiście. To tak jak byś dostał numery toto-lotka które wygrają najbliższą kumulację, ale aby wygrać musisz jeszcze skreślić kupon w kolekturze. Czyli musisz wykazać się działaniem !
No cóż, może i dżin Alladyna był praktyczniejszy ale za to miał tylko 3 życzenia.
Tak więc teraz zastanów się jakich zmian musisz dokonać, co musisz zacząć robić może już od teraz, od zaraz aby małymi kroczkami przybliżyć się do wielkiego celu. Nikomu nie da się wnieść dwu tonowego głazu na ostatnie piętro Pałacu Kultury i Nauki…chyba, że rozbije go na małe kawałeczki które z łatwością uradzi i zaniesie pojedynczo.
Dlatego rozbij swoje cele na mniejsze, jeśli chcesz mieć duży dom zastanów się czego będziesz potrzebował, sprecyzuj jaki dom, jak duży, jak duża działka, ile pięter, w jakim miejscu, ile to będzie kosztowało. Odpowiadając na te pytania dostaniesz wskazówki jakie warunki musisz spełnić aby ten cel zrealizować. Następnie skup się na tych punktach, jeśli okaże się, że potrzebujesz milion złotych a dzisiaj jesteś w stanie odłożyć 200 zł miesięcznie to zadaj sobie kolejne pytanie: jak mogę zdobyć potrzebne pieniądze. Zadawanie pytań jest bardzo ważne. Bo kiedy zadajesz pytania to Twoja podświadomość podsuwa Ci odpowiedzi i stwarza różne okazję. Naucz się je dostrzegać.
Kolejna ważna sprawa – wyznacz termin realizacji. To bardzo ważne abyś wiedział, kiedy chcesz swój cel osiągnąć. Niech to będzie realny termin, nie wyznaczaj sobie, że w ciągu roku postawisz dom za milion złotych ale nie mów sobie, że np. „zanim umrę będę miał dom za milion” bo na co Ci ten dom na tydzień przed śmiercią. Wyznacz sobie np. 5 lat, jeśli będziesz miał poślizg o rok lub dwa to przecież nic się nie stanie bo w końcu cel i tak osiągniesz a przecież to się liczy.
Teraz kiedy już wiesz czego chcesz i wiesz jakie przyniesie Ci to korzyści oraz jesteś w stanie sobie wyobrazić jak cudownie będziesz się czuł kiedy to się już spełni a na dodatek masz szczegółowy plan działania to każdy kolejny dzień będzie kolejnym krokiem na drodze do Twoich marzeń. Tak więc do dzieła !!
--
http://www.tomeczek.pl
Artyuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Tomasz Stelmach
Odpowiedź na to jest bardzo ważna gdyż decyduje o tym, jak będzie wyglądało Twoje życie za jakiś czas. Przyszłość to nic innego jak dzisiaj za jakiś czas, to co robisz dzisiaj i robisz to już od jakiegoś czasu dostaniesz w przyszłości.
Dlatego tak ważne jest aby zadbać o dzisiaj po to aby mieć lepsze jutro. Wszystko to co robisz oraz to czego nie robisz będzie miało swoje odbicie w przyszłości. Więc jeśli nie masz sprecyzowanych celów na przyszłość oraz planu działania który realizowałbyś w teraźniejszości jesteś jak kapitan statku który stoi za sterami z zawiązanymi oczami. Dokładnie tak, Twoje życie jest jak okręt a Ty jesteś jego kapitanem i trzymasz ster. Jeśli nie wiesz dokąd chcesz dopłynąć to jaka jest szansa, że trafisz na rajską wyspę ?
Odpowiem Ci: taka sama jak to że, rozbijesz się o skały albo trafisz na wyspę ludożerców. Otwórz oczy, chwyć za ster i kieruj się na rajską wyspę.
Proponuję Ci ćwiczenie, zamknij oczy i spójrz na swoje życie z perspektywy innej osoby, oczami bezstronnego obserwatora.
Co widzisz ?
Czy jest to szczęśliwy człowiek którym chciałbyś być ?
Czy jest to osoba której mógłbyś pozazdrościć fajnego życia ?
Teraz wróć do swojego ciała i zrób następna rzecz. Wybiegnij w wyobraźni do przyszłości, zobacz jak będzie wyglądało Twoje życie za 5;10;15;30 lat jeśli dalej będziesz kontynuował ten schemat według którego żyjesz dzisiaj.
Czy jesteś zadowolony z tego obrazu ?
Co zobaczyłeś, czy jesteś na nim szczęśliwy, czy odpowiada Ci ten obraz ?
Jeśli tak to gratuluję, znaczy to, że jesteś na właściwej drodze. A jeśli nie, to nie uważasz, że może czas na małą zmianę ? Na co liczysz ? Na wygraną w toto-lotka, spadek po babci, dżina z lampy ? Jeśli teraz, właśnie w tej chwili nie zrobisz czegoś aby zmienić swoje życie to nie oczekuj, że za 5 czy 10 lat wydarzy się cud który zamieni Twoje życie w raj.
Tylko TY możesz to zrobić a im wcześniej zaczniesz tym lepiej i tak już dość zmarnowałeś czasu.
Jest taka dziwna opcja, że ludzie robią ciągle to samo a oczekują innych rezultatów.
To tak jak by próbować wbić gwóźdź kartonowym młotkiem. Uderzasz raz i gwóźdź ani się ruszył, więc uderzasz drugi i trzeci i czwarty raz i za każdym razem coraz mocniej zamiast po prostu po pierwszym razie zmienić młotek. Jeśli robisz coś co nie działa nie rób tego intensywniej i dłużej tylko zacznij robić coś innego. Ludzie narzekają na swoje życie, na swoją pracę a mimo to przez kilkanaście lat nie przyjdzie im do głowy, że mogą mieć inną pracę, że mogą mieć inne życie ale to wymaga zmiany w dotychczasowym postępowaniu.
Jeśli chodzi o motywację to możemy rozróżnić motywację OD i motywację DO.
W powyższym ćwiczeniu kiedy kazałem Ci wyobrazić sobie co się stanie w przyszłości jeśli nie ruszysz dupska żeby coś zmienić w swoim życiu zobaczyłeś prawdopodobnie nie zbyt miłe obrazy siebie i bardzo dobrze jeśli były to obrazy tak odrażające, że nawet teściowej byś takich nie życzył. To jest motywacja OD. Na przykład nie masz ochoty iść na studia ale wiesz, że jak nie pójdziesz do zgarną Cię w kamasze, więc masz motywację OD, od wojska.
Drugi rodzaj motywacji to motywacja DO, czyli nie chce Ci się studiować ale wiesz, że jeśli pójdziesz na studia to np. poznasz mnóstwo fantastycznych ludzi, dowiesz się wielu fascynujących rzeczy.
Wykonaj teraz ćwiczenie na motywację DO, ponownie będziesz musiał użyć swojej wyobraźni. Pomyśl sobie: gdybym znalazł lampę z dżinem i mógł życzyć sobie wszystkiego (3 życzenia wymyślono na potrzeby kina, tak naprawdę Dżinowie nie mają limitów) to czego bym chciał ? Jak wyglądałoby wtedy moje życie, jak bym się zachowywał, jak bym się czuł, co bym robił na co dzień ? A co bym robił za 5;10;…30 lat ? Popuść wodzę fantazji, niech to będzie najlepsze życie jakie możesz sobie wyobrazić, pamiętaj – jedynym ograniczeniem jest Twoja wyobraźnia. Kiedy już nacieszysz się tymi cudownymi widokami wróć tutaj a zdradzę Ci sekret.
Już jesteś ? Dobrze, i jak było ? Podobało Ci się, chciałbyś mieć takie życie ?
Więc przygotuj się na niespodziankę, otóż MOŻESZ !! Tak, możesz je mieć i to nie jest wygrana w audiotele, nie zapłacisz od tego podatku i nie musisz nawet wysyłać żadnego sms’a, ono jest do wzięcia tu i teraz wystarczy wyciągnąć po nie rękę !!
Musisz wiedzieć, że Dżin istnieje. Nie mieszka on co prawda w lampie ale istnieje a jest nim Wszechświat. Tak, to on spełnia Twoje życzenia i robi to każdego dnia ! Ty każdego dnia, świadomie lub nie, życzysz sobie czegoś i dostajesz to. Kiedy budzisz się rano i mówisz „o kurwa kolejny chujowy dzień” zgadnij co ? „Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem” pomyślał Dżin i pstryk dostajesz o co prosisz. Twoje życie jest odbiciem Twoich myśli. Dlatego warto życzyć sobie wszystkiego co najlepsze i oczekiwać wszystkiego co najlepsze zamiast wiecznie narzekać.
Dlatego teraz weźmiesz kartkę papieru, coś do pisania i spiszesz swoje marzenia, które następnie potraktujemy jak plany z terminem realizacji. Podam Ci kilka przykładów jak ma wyglądać ta lista:
- chcę zarabiać dużo kasy
- chcę mieć Mustanga z 1966 roku
- chcę pojechać na wakacje na Bora-Bora
- chcę mieszkać w dużym domu
Teraz pora poddać listę życzeń małemu tuningowi. Bo widzisz, nasza podświadomość w całej swej nieskończonej genialności nie odróżnia rzeczywistości od myśli. A bardziej konkretnie, jeśli na przykład wyobrazisz sobie piękną modelkę opalającą się na plaży topless to reakcja w spodniach będzie taka sama jak byś właśnie mijał ją będąc na tej plaży naprawdę.
Dlatego właśnie aby przyciągnąć do swojego życia wszelkie pomyślności które sobie wymarzyłeś musisz je spisać w czasie teraźniejszym tak jak już by się wydarzyły.
Czyli zamieniamy – chcę zarabiać dużo pieniędzy – zarabiam dużo pieniędzy.
Czas na etap drugi, napisz swój cel, marzenie a pod nim odpowiedź na następujące pytania :
- dlaczego tego chce ? jakie będę miał z tego korzyści ?
- co się stanie gdy już zrealizuję swój cel, jak się wtedy będę czuł ?
- jak mogę zrealizować ten cel ? co mogę zrobić już dziś aby się do niego przybliżyć ?
Przeanalizujmy to na przykładzie zarobków.
Korzyści:
Będę mógł sobie pozwolić na zaspokojenie wszystkich zachcianek; będę mógł sprawiać radość moim bliskim; będę mógł rozwijać swoje pasje; będę mógł zwiedzić świat; będę mógł żyć wygodnie i bez zmartwień.
Co się stanie po:
Będę czuł się szczęśliwy, spokojny o przyszłość, itd. – przypomnij sobie jak się czułeś kiedy robiłeś ćwiczenie.
Plan realizacji:
To jest bardzo ważny punkt. Określając swoje marzenia i ukierunkowując swoje myśli na ich realizację wysyłasz sygnał do Wszechświata który teraz będzie dopasowywał rzeczywistość do Twoich myśli. Ale nie oczekuj, że wystarczy abyś zamknął się w domu na miesiąc czasu i przez 24 godziny wyobrażał sobie jak śmigasz swoim pięknym Mustangiem aby pewnego dnia zmaterializował się on w Twoim garażu.
Aby dostać nagrodę musisz wyjść z domu i odebrać ją osobiście. To tak jak byś dostał numery toto-lotka które wygrają najbliższą kumulację, ale aby wygrać musisz jeszcze skreślić kupon w kolekturze. Czyli musisz wykazać się działaniem !
No cóż, może i dżin Alladyna był praktyczniejszy ale za to miał tylko 3 życzenia.
Tak więc teraz zastanów się jakich zmian musisz dokonać, co musisz zacząć robić może już od teraz, od zaraz aby małymi kroczkami przybliżyć się do wielkiego celu. Nikomu nie da się wnieść dwu tonowego głazu na ostatnie piętro Pałacu Kultury i Nauki…chyba, że rozbije go na małe kawałeczki które z łatwością uradzi i zaniesie pojedynczo.
Dlatego rozbij swoje cele na mniejsze, jeśli chcesz mieć duży dom zastanów się czego będziesz potrzebował, sprecyzuj jaki dom, jak duży, jak duża działka, ile pięter, w jakim miejscu, ile to będzie kosztowało. Odpowiadając na te pytania dostaniesz wskazówki jakie warunki musisz spełnić aby ten cel zrealizować. Następnie skup się na tych punktach, jeśli okaże się, że potrzebujesz milion złotych a dzisiaj jesteś w stanie odłożyć 200 zł miesięcznie to zadaj sobie kolejne pytanie: jak mogę zdobyć potrzebne pieniądze. Zadawanie pytań jest bardzo ważne. Bo kiedy zadajesz pytania to Twoja podświadomość podsuwa Ci odpowiedzi i stwarza różne okazję. Naucz się je dostrzegać.
Kolejna ważna sprawa – wyznacz termin realizacji. To bardzo ważne abyś wiedział, kiedy chcesz swój cel osiągnąć. Niech to będzie realny termin, nie wyznaczaj sobie, że w ciągu roku postawisz dom za milion złotych ale nie mów sobie, że np. „zanim umrę będę miał dom za milion” bo na co Ci ten dom na tydzień przed śmiercią. Wyznacz sobie np. 5 lat, jeśli będziesz miał poślizg o rok lub dwa to przecież nic się nie stanie bo w końcu cel i tak osiągniesz a przecież to się liczy.
Teraz kiedy już wiesz czego chcesz i wiesz jakie przyniesie Ci to korzyści oraz jesteś w stanie sobie wyobrazić jak cudownie będziesz się czuł kiedy to się już spełni a na dodatek masz szczegółowy plan działania to każdy kolejny dzień będzie kolejnym krokiem na drodze do Twoich marzeń. Tak więc do dzieła !!
--
http://www.tomeczek.pl
Artyuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Tomasz Stelmach
Etykiety:
cele,
drogie zegarki,
lekarze,
motywacja,
mustang,
planowanie przyszłości,
sukces,
szczęście,
wyznaczanie celu
piątek, 25 lipca 2008
Prawo do błędów
Jakże cudownie byłoby w życiu, gdybyśmy przestali grać. O ile łatwiej przebiegałaby nasza komunikacja, gdybyśmy otwarcie mówili, o co nam chodzi, co czujemy. Kiedy naszym przewodnikiem w rozmowie z drugim człowiekiem jest strach, nie dziwmy się, że rezulatat jest zgoła inny od zamierzonego. Po co zakładamy te wszystkie maski? O co nam chodzi?
O wiele rzeczy. Żeby nie zostać wyśmianym, żeby nie wyszło na jaw, że mamy swoje słabości, nie jesteśmy perfekcyjni. Perfekcjonizm. Im bardziej krytykujemy innych, tym bardziej boimy się, że sami wpadniemy we własne sidła. Skoro nie akceptujemy ludzkiej ułomności u innych, ciężko byłoby dać sobie samemu prawo do popełniania błędów. A przecież jesteśmy ludźmi, inteligentnym zbiorem atomów. Dopiero uczymy się odkrywać boską część w sobie. Jesteśmy ułomni, mamy na koncie małe i większe grzeszki. Czy ma sens obwinianie się za to? Wina zatrzymuje nas w miejscu. Obarcza nas strachem przed karą.
SYSTEM NACZYŃ POŁĄCZONYCH
Wina i kara to dwa sprzężone ze sobą elementy. Nie ma winy – nie ma kary. Tak to działa. Ile fortun dorobionych na przysłowiowej ludzkiej krzywdzie delektuje się swoim stanem posiadania, korzysta z majątku bez poczucia, że coś tu jest nie tak. I to jest właśnie tajemnica ich sukcesu. Brak poczucia winy. Nie przemawia tu przeze mnie sarkazm, tylko logika, doświadczenie i chęć odwołania się do waszych emocji.
Ci, którzy źle się czują z nieczystym załatwieniem sprawy, którzy mają poczucie winy z tego tytułu, nawet jeśli nie jest ono uświadomione – tych osobników prędzej, czy później dopada karząca ręka sprawiedliwości. Niejako na życzenie. Mówi się, że na złodzieju czapka gore. Jest to prawdą, ale prawdą połowiczną. Porzekadło to dotyczy jednostek, które mają poczucie winy z powodu dokonanego czynu. Podświadomie będą one prowokować sytuacje, które doprowadzą do ujawnienia kulis danej sprawy, bądź w inny sposób doprowadzą do utraty niesłusznie otrzymanych korzyści. Czasami takie zdarzenia mają miejsce po latach. Osobiście nie życzę nikomu tych lat spędzonych w luksusie, za to z poczuciem winy i strachem, że za chwilę zostanie nam to zabrane. Nam i naszej rodzinie. W tym wszystkim najgorsze jest to, że nasze przewinienie uderza w naszych najbliższych…
Tymczasem wystarczyłoby wyrugować z siebie poczucie winy i żylibyśmy jak w raju. Jednak już Dostojewski o tym pisał, a pewnie każdy z nas potwierdzi – nie jest to takie proste.
Powróćmy teraz do poczucia winy, z którym w większym lub mniejszym stopniu, rzadziej lub częściej boryka się każdy z nas. Mówię teraz o naszym chlebie powszednim, małym poczuciu winy, za małe przewinienia, o tym naprzykrzającym się doznaniu, które utrudnia nam egzystencję. Jeśli myślisz, że jest to temat, który cię nie dotyczy – grubo się mylisz. Jeśli myślisz, że nic nie zyskasz czytając o małych sprawach – mylisz się jeszcze bardziej.
Pozbycie się poczucia winy nie jest prostym zadaniem.
Nie wystarczy sobie powiedzieć: „Od dziś nie będę się obwiniał, za to co zrobiłem”. Samo postanowienie jest co prawda piękne i godne pochwały. Jednak nasz umysł postanawia wiele rzeczy. A ile z nich realizujemy? Każdy sam wie najlepiej.
Zacznijmy od rzeczy, które nie są oczywiste.
Postaraj się przeanalizować twoje ostatnio odczuwane poczucie winy. Być może odnajdziesz jakąś część swojej historii w którymś z omawianych poniżej wątków.
ILUZJA
Masz poczucie winy – sprawdź, czy twoje działanie przyniosło komuś realną stratę. Najszybszym, acz nie najłatwiejszym sposobem jest zapytanie twojej niedoszłej ofiary, jak odebrała twoje zachowanie, działanie lub zaniechanie. Cokolwiek, o co się obwiniamy.
Może się okazać, że nasze poczucie winy jest iluzoryczne. Częstokroć preparujemy w domowych warunkach osobiste poczucie winy na nasze osobiste potrzeby, choć rzeczywista rana nie została zadana. Nasze nawykowe myślenie karze nam wyobrażać sobie, że kogoś zraniliśmy, zrobiliśmy coś nagannego. Potem męczymy się z tym, zadając sobie wewnętrzne ciosy. Nasza niedoszła ofiara albo nie pamięta sytuacji, o której wspominamy, albo pamięta ją zupełnie inaczej. Co więcej, nie poczuwa się do roli ofiary.
W kreowaniu iluzorycznego poczucia winy przodują kobiety. Syndrom matki Polki większości z nas nie jest obcy. Matka Polka przy każdej próbie dania sobie czegoś: wolnego czasu, prezentu, spotkania z przyjaciółką, popada w poczucie winy. Robi to w trosce o członków rodziny. Zadręczając ich często swoją męczeńską postawą. Osobiście wolę mieć u boku męża zadowolonego po spotkaniu z kolegami aniżeli marudę narzekającego na cały świat. A tak kończą się jego rzadkie ataki poświęcenia się dla rodziny. Może nasi partnerzy myślą podobnie? Może oni też chcą mieć u boku zadowolone żony, a dzieci matki? Może czas sprawdzić, czy tak jest rzeczywiście?
GIGANTOMACHIA
Częstokroć przydajemy naszym zachowaniom rangi wielkich czynów, wielkich urazów. Przejmujemy się tym do granic wytrzymałości, podczas gdy nasz rozmówca może i poczuł się zraniony, ale rana nie jest śmiertelna. Prosta rozmowa najczęściej pomaga oczyścić klimat. Jeśli zdarzy ci się, że twoje przekonanie o rozmiarze zadanej rany uniemożliwia ci stawienia czoła sytuacji, z obawy, że zostaniesz potępiony na wieki, wykonaj proste ćwiczenie. Wyobraź sobie, że ty i ofiara jesteście postaciami w teatrze kukiełkowym, albo pacynkami. Przypuśćmy, że jesteś mężem, wygłaszasz swoją kwestię, która powoduje stan zapalny. Twoja żona kukiełka zakłada ręce na piersi i kukiełkowym głosem obwieszcza ci, że jesteś skończonym kretynem, po czym odwraca się na małej pięcie, idzie do kąta i tam chlipie teatralnie. Jest ujmująca. Teraz ty wyciągasz zza pazuchy bukiet sztucznych kwiatków i pędzisz przez scenę, żeby paść przed nią na kolana. Czyż nie wzruszająca scena? A przy tym stawia nasze problemy we właściwych proporcjach. Czasem trzeba porzucić nawyk demonizowania swoich dokonań i dać sobie prawo do potknięć. Twoi bliscy lepiej się poczują w twoim otoczeniu wiedząc, że jesteś omylny i potrafisz się przyznać do błędu.
Jeśli jednak nie zdobędziesz się na rozmowę i zamkniesz się w sobie zadręczając tym, co zrobiłeś to może ci grozić punkt następny…
ATAK
To dość częsty przypadek. Ponieważ źle się czujemy z naszym poczuciem winy, uwiera nas i przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu, przeto zaczynamy obwiniać naszą ofiarę o to, że czujemy się przez nią fatalnie. A skoro przez nią komfort naszego życia się pogorszył – należy jej się kara. Im bardziej nasza ofiara obnosi się ze swoim bólem, tym gorzej się to dla niej kończy. Wzorce wyniesione z dzieciństwa grają tu pierwsze skrzypce. Jeśli w domu rodzice wzajemnie się obwiniali, to nawet przy niewielkim przewinieniu możemy atakować naszą ofiarę agresją, irracjonalną z jej punktu widzenia, a jak najbardziej uzasadnioną z naszego, bo najlepszą formą obrany jest atak i to z zaskoczenia, zanim nas zdążą zaatakować. Dla nas jest to działanie nawykowe. A nawyk jest drugą naturą. Nie zastanawiamy się nad czymś, co jest naturalne. Powtarzamy wzorzec. Czasem jednak warto stanąć na chwilę i wziąć pod lupę swoją drugą naturę. Może czas najwyższy zrzucić pancerz przyzwyczajeń. Dla dobra nas samych i naszych bliskich oraz naszego otoczenia. Ja też nie lubię dostawać prztyczka w nos zaraz po tym, kiedy ktoś podłożył mi nogę.
AUTODESTRUKCJA
Naczelnym zadaniem poczucia winy jest ukaranie siebie w zastępstwie pana Boga, głównie z obawy, że kara, którą moglibyśmy otrzymać z jego ręki mogłaby być bardziej dotkliwa od tej, którą zadamy sobie sami. Jednak czasem okazuje się, że zapętlamy się we własnym poczuciu winy tak bardzo, że kara, którą sobie wymierzamy nie jest współmierna do wielkości szkody. Mówiąc ściślej - znacząco ją przewyższa. Jeśli łudzimy się, że nasza nadgorliwość zostanie w taki, czy inny sposób wynagrodzona – bardzo się mylimy. Bóg uczył wybaczać Poza tym, kto lubi takich gorliwców?
Moja rada? Miejmy litość dla nas samych.
SYSTEM NAGRODY
Systemowo w naszym kręgu kulturowym poczucie winy zostało zaszczepione wraz z doktryną katolicką. Im bardziej winny się czujesz tym bardziej pobożny się jesteś, tym jesteś bliższy bogu. Taki przekaz został części z nas wpojony tak solidnie, że wyzwolić cię z tego przekonania zapewne byłoby ciężko samemu Jezusowi.
Osho twierdzi, że ten, kto czuje się winny ten grzeszy. Karanie siebie to odbieranie roboty panu Bogu (dla tych, co widzą w nim srogiego Pana) oraz zamach na boskie stworzenie (dla tych, co dostrzegają w sobie świątynię Boga)
OCZEKIWANIA
Poczucie winy to zawsze manifestacja naszego niskiego poczucia własnej wartości, dręczącego uczucia zwątpienia w siebie. Im większe stawiasz sobie wymagania, tym boleśniej karzesz się poczuciem winy za fakt nie spełnienia własnych lub cudzych oczekiwań. Zamykasz się w błędnym kole rozpaczy i beznadziei zamiast wziąć naukę z błędu i iść do przodu. Poczucie winy unaocznia nam, ile pracy musimy jeszcze włożyć w naukę kochania siebie.
Kochajmy siebie. Bezwarunkowo. Bądźmy dla siebie dobrzy, to i świat będzie dla nas lepszy. Zacznijmy od wybaczenia sobie.
Dlaczego sporządziłam tę etymologię poczucia winy?
Głównie po to, aby dać ci sposobność spojrzenia na siebie jak na człowieka, który traci w życiu oddając swą energię, swą kreatywność i radość życia, topiąc ją w czymś co nie pochodzi od Boga, nie przyczynia się do naszego szczęścia, ani do szczęścia naszych bliskich. Więc po co ulegamy poczuciu winy?
Odpowiedzi jest wiele. Z przyjemnością oddałabym się teraz pokusie kolejnej analizy :) Jednak mam cel nadrzędny jakim jest szczęśliwe życie a nie życie przepełnione analizami.
Dlatego zadam ci inne pytanie, które wcześniej zadałam sobie: Czy próbowałeś kiedyś świadomie powstrzymać się przed spontanicznym poddaniem się dyktatowi winy? Na moment zatrzymaj się, zastanów do czego prowadzi spirala poczucia winy.
Weź w swoje ręce kontrolę nad tym co dzieje się w twoim życiu. Nie pozwól, by odwieczne wzorce zbudowały twoje życie. Jest to solidny fundament, bez wątpienia, jednak fundament na którym zbudujesz szary dom pełen trosk.
Daj sobie i swoim bliskim trochę wolności. Uwolnij siebie od poczucia winy. Weź głęboki oddech, uśmiechnij się do siebie, do wszystkich błędów jakie popełniłeś, w szczególności do tego ostatniego i zacznij cieszyć się życiem, życiem z błędami. Takim jakie jest, tu i teraz. Nie musisz zaczynać wszystkiego od nowa. Zaakceptuj siebie. Omylnego, niedoskonałego. Zaakceptuj siebie, chociażby na przekór całemu światu. Zaakceptuj siebie, mimo wszystkich błędów, a może właśnie dzięki nim.
beata markowska
ps
Jeśli nie odnalazłeś się w żadnym przykładzie, jesteś człowiekiem nieskalanym poczuciem winy. Dlatego mój apel do ciebie, nieznajomy czytelniku: ujawnij się, powiedz nam wszystkim, jak to jest żyć bez poczucia winy, w szczęściu?
kontakt znajdziesz na stronie
www.personaldevelopmentcentre.eu
--
http://www.solaris-rozwojosobisty.pl/
Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
O wiele rzeczy. Żeby nie zostać wyśmianym, żeby nie wyszło na jaw, że mamy swoje słabości, nie jesteśmy perfekcyjni. Perfekcjonizm. Im bardziej krytykujemy innych, tym bardziej boimy się, że sami wpadniemy we własne sidła. Skoro nie akceptujemy ludzkiej ułomności u innych, ciężko byłoby dać sobie samemu prawo do popełniania błędów. A przecież jesteśmy ludźmi, inteligentnym zbiorem atomów. Dopiero uczymy się odkrywać boską część w sobie. Jesteśmy ułomni, mamy na koncie małe i większe grzeszki. Czy ma sens obwinianie się za to? Wina zatrzymuje nas w miejscu. Obarcza nas strachem przed karą.
SYSTEM NACZYŃ POŁĄCZONYCH
Wina i kara to dwa sprzężone ze sobą elementy. Nie ma winy – nie ma kary. Tak to działa. Ile fortun dorobionych na przysłowiowej ludzkiej krzywdzie delektuje się swoim stanem posiadania, korzysta z majątku bez poczucia, że coś tu jest nie tak. I to jest właśnie tajemnica ich sukcesu. Brak poczucia winy. Nie przemawia tu przeze mnie sarkazm, tylko logika, doświadczenie i chęć odwołania się do waszych emocji.
Ci, którzy źle się czują z nieczystym załatwieniem sprawy, którzy mają poczucie winy z tego tytułu, nawet jeśli nie jest ono uświadomione – tych osobników prędzej, czy później dopada karząca ręka sprawiedliwości. Niejako na życzenie. Mówi się, że na złodzieju czapka gore. Jest to prawdą, ale prawdą połowiczną. Porzekadło to dotyczy jednostek, które mają poczucie winy z powodu dokonanego czynu. Podświadomie będą one prowokować sytuacje, które doprowadzą do ujawnienia kulis danej sprawy, bądź w inny sposób doprowadzą do utraty niesłusznie otrzymanych korzyści. Czasami takie zdarzenia mają miejsce po latach. Osobiście nie życzę nikomu tych lat spędzonych w luksusie, za to z poczuciem winy i strachem, że za chwilę zostanie nam to zabrane. Nam i naszej rodzinie. W tym wszystkim najgorsze jest to, że nasze przewinienie uderza w naszych najbliższych…
Tymczasem wystarczyłoby wyrugować z siebie poczucie winy i żylibyśmy jak w raju. Jednak już Dostojewski o tym pisał, a pewnie każdy z nas potwierdzi – nie jest to takie proste.
Powróćmy teraz do poczucia winy, z którym w większym lub mniejszym stopniu, rzadziej lub częściej boryka się każdy z nas. Mówię teraz o naszym chlebie powszednim, małym poczuciu winy, za małe przewinienia, o tym naprzykrzającym się doznaniu, które utrudnia nam egzystencję. Jeśli myślisz, że jest to temat, który cię nie dotyczy – grubo się mylisz. Jeśli myślisz, że nic nie zyskasz czytając o małych sprawach – mylisz się jeszcze bardziej.
Pozbycie się poczucia winy nie jest prostym zadaniem.
Nie wystarczy sobie powiedzieć: „Od dziś nie będę się obwiniał, za to co zrobiłem”. Samo postanowienie jest co prawda piękne i godne pochwały. Jednak nasz umysł postanawia wiele rzeczy. A ile z nich realizujemy? Każdy sam wie najlepiej.
Zacznijmy od rzeczy, które nie są oczywiste.
Postaraj się przeanalizować twoje ostatnio odczuwane poczucie winy. Być może odnajdziesz jakąś część swojej historii w którymś z omawianych poniżej wątków.
ILUZJA
Masz poczucie winy – sprawdź, czy twoje działanie przyniosło komuś realną stratę. Najszybszym, acz nie najłatwiejszym sposobem jest zapytanie twojej niedoszłej ofiary, jak odebrała twoje zachowanie, działanie lub zaniechanie. Cokolwiek, o co się obwiniamy.
Może się okazać, że nasze poczucie winy jest iluzoryczne. Częstokroć preparujemy w domowych warunkach osobiste poczucie winy na nasze osobiste potrzeby, choć rzeczywista rana nie została zadana. Nasze nawykowe myślenie karze nam wyobrażać sobie, że kogoś zraniliśmy, zrobiliśmy coś nagannego. Potem męczymy się z tym, zadając sobie wewnętrzne ciosy. Nasza niedoszła ofiara albo nie pamięta sytuacji, o której wspominamy, albo pamięta ją zupełnie inaczej. Co więcej, nie poczuwa się do roli ofiary.
W kreowaniu iluzorycznego poczucia winy przodują kobiety. Syndrom matki Polki większości z nas nie jest obcy. Matka Polka przy każdej próbie dania sobie czegoś: wolnego czasu, prezentu, spotkania z przyjaciółką, popada w poczucie winy. Robi to w trosce o członków rodziny. Zadręczając ich często swoją męczeńską postawą. Osobiście wolę mieć u boku męża zadowolonego po spotkaniu z kolegami aniżeli marudę narzekającego na cały świat. A tak kończą się jego rzadkie ataki poświęcenia się dla rodziny. Może nasi partnerzy myślą podobnie? Może oni też chcą mieć u boku zadowolone żony, a dzieci matki? Może czas sprawdzić, czy tak jest rzeczywiście?
GIGANTOMACHIA
Częstokroć przydajemy naszym zachowaniom rangi wielkich czynów, wielkich urazów. Przejmujemy się tym do granic wytrzymałości, podczas gdy nasz rozmówca może i poczuł się zraniony, ale rana nie jest śmiertelna. Prosta rozmowa najczęściej pomaga oczyścić klimat. Jeśli zdarzy ci się, że twoje przekonanie o rozmiarze zadanej rany uniemożliwia ci stawienia czoła sytuacji, z obawy, że zostaniesz potępiony na wieki, wykonaj proste ćwiczenie. Wyobraź sobie, że ty i ofiara jesteście postaciami w teatrze kukiełkowym, albo pacynkami. Przypuśćmy, że jesteś mężem, wygłaszasz swoją kwestię, która powoduje stan zapalny. Twoja żona kukiełka zakłada ręce na piersi i kukiełkowym głosem obwieszcza ci, że jesteś skończonym kretynem, po czym odwraca się na małej pięcie, idzie do kąta i tam chlipie teatralnie. Jest ujmująca. Teraz ty wyciągasz zza pazuchy bukiet sztucznych kwiatków i pędzisz przez scenę, żeby paść przed nią na kolana. Czyż nie wzruszająca scena? A przy tym stawia nasze problemy we właściwych proporcjach. Czasem trzeba porzucić nawyk demonizowania swoich dokonań i dać sobie prawo do potknięć. Twoi bliscy lepiej się poczują w twoim otoczeniu wiedząc, że jesteś omylny i potrafisz się przyznać do błędu.
Jeśli jednak nie zdobędziesz się na rozmowę i zamkniesz się w sobie zadręczając tym, co zrobiłeś to może ci grozić punkt następny…
ATAK
To dość częsty przypadek. Ponieważ źle się czujemy z naszym poczuciem winy, uwiera nas i przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu, przeto zaczynamy obwiniać naszą ofiarę o to, że czujemy się przez nią fatalnie. A skoro przez nią komfort naszego życia się pogorszył – należy jej się kara. Im bardziej nasza ofiara obnosi się ze swoim bólem, tym gorzej się to dla niej kończy. Wzorce wyniesione z dzieciństwa grają tu pierwsze skrzypce. Jeśli w domu rodzice wzajemnie się obwiniali, to nawet przy niewielkim przewinieniu możemy atakować naszą ofiarę agresją, irracjonalną z jej punktu widzenia, a jak najbardziej uzasadnioną z naszego, bo najlepszą formą obrany jest atak i to z zaskoczenia, zanim nas zdążą zaatakować. Dla nas jest to działanie nawykowe. A nawyk jest drugą naturą. Nie zastanawiamy się nad czymś, co jest naturalne. Powtarzamy wzorzec. Czasem jednak warto stanąć na chwilę i wziąć pod lupę swoją drugą naturę. Może czas najwyższy zrzucić pancerz przyzwyczajeń. Dla dobra nas samych i naszych bliskich oraz naszego otoczenia. Ja też nie lubię dostawać prztyczka w nos zaraz po tym, kiedy ktoś podłożył mi nogę.
AUTODESTRUKCJA
Naczelnym zadaniem poczucia winy jest ukaranie siebie w zastępstwie pana Boga, głównie z obawy, że kara, którą moglibyśmy otrzymać z jego ręki mogłaby być bardziej dotkliwa od tej, którą zadamy sobie sami. Jednak czasem okazuje się, że zapętlamy się we własnym poczuciu winy tak bardzo, że kara, którą sobie wymierzamy nie jest współmierna do wielkości szkody. Mówiąc ściślej - znacząco ją przewyższa. Jeśli łudzimy się, że nasza nadgorliwość zostanie w taki, czy inny sposób wynagrodzona – bardzo się mylimy. Bóg uczył wybaczać Poza tym, kto lubi takich gorliwców?
Moja rada? Miejmy litość dla nas samych.
SYSTEM NAGRODY
Systemowo w naszym kręgu kulturowym poczucie winy zostało zaszczepione wraz z doktryną katolicką. Im bardziej winny się czujesz tym bardziej pobożny się jesteś, tym jesteś bliższy bogu. Taki przekaz został części z nas wpojony tak solidnie, że wyzwolić cię z tego przekonania zapewne byłoby ciężko samemu Jezusowi.
Osho twierdzi, że ten, kto czuje się winny ten grzeszy. Karanie siebie to odbieranie roboty panu Bogu (dla tych, co widzą w nim srogiego Pana) oraz zamach na boskie stworzenie (dla tych, co dostrzegają w sobie świątynię Boga)
OCZEKIWANIA
Poczucie winy to zawsze manifestacja naszego niskiego poczucia własnej wartości, dręczącego uczucia zwątpienia w siebie. Im większe stawiasz sobie wymagania, tym boleśniej karzesz się poczuciem winy za fakt nie spełnienia własnych lub cudzych oczekiwań. Zamykasz się w błędnym kole rozpaczy i beznadziei zamiast wziąć naukę z błędu i iść do przodu. Poczucie winy unaocznia nam, ile pracy musimy jeszcze włożyć w naukę kochania siebie.
Kochajmy siebie. Bezwarunkowo. Bądźmy dla siebie dobrzy, to i świat będzie dla nas lepszy. Zacznijmy od wybaczenia sobie.
Dlaczego sporządziłam tę etymologię poczucia winy?
Głównie po to, aby dać ci sposobność spojrzenia na siebie jak na człowieka, który traci w życiu oddając swą energię, swą kreatywność i radość życia, topiąc ją w czymś co nie pochodzi od Boga, nie przyczynia się do naszego szczęścia, ani do szczęścia naszych bliskich. Więc po co ulegamy poczuciu winy?
Odpowiedzi jest wiele. Z przyjemnością oddałabym się teraz pokusie kolejnej analizy :) Jednak mam cel nadrzędny jakim jest szczęśliwe życie a nie życie przepełnione analizami.
Dlatego zadam ci inne pytanie, które wcześniej zadałam sobie: Czy próbowałeś kiedyś świadomie powstrzymać się przed spontanicznym poddaniem się dyktatowi winy? Na moment zatrzymaj się, zastanów do czego prowadzi spirala poczucia winy.
Weź w swoje ręce kontrolę nad tym co dzieje się w twoim życiu. Nie pozwól, by odwieczne wzorce zbudowały twoje życie. Jest to solidny fundament, bez wątpienia, jednak fundament na którym zbudujesz szary dom pełen trosk.
Daj sobie i swoim bliskim trochę wolności. Uwolnij siebie od poczucia winy. Weź głęboki oddech, uśmiechnij się do siebie, do wszystkich błędów jakie popełniłeś, w szczególności do tego ostatniego i zacznij cieszyć się życiem, życiem z błędami. Takim jakie jest, tu i teraz. Nie musisz zaczynać wszystkiego od nowa. Zaakceptuj siebie. Omylnego, niedoskonałego. Zaakceptuj siebie, chociażby na przekór całemu światu. Zaakceptuj siebie, mimo wszystkich błędów, a może właśnie dzięki nim.
beata markowska
ps
Jeśli nie odnalazłeś się w żadnym przykładzie, jesteś człowiekiem nieskalanym poczuciem winy. Dlatego mój apel do ciebie, nieznajomy czytelniku: ujawnij się, powiedz nam wszystkim, jak to jest żyć bez poczucia winy, w szczęściu?
kontakt znajdziesz na stronie
www.personaldevelopmentcentre.eu
--
http://www.solaris-rozwojosobisty.pl/
Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Etykiety:
choroby,
kompleksy,
NLP,
poczucie winy,
podświadomość,
rozwój duchowy,
rozwój osobisty,
samochód,
sukces,
zegarki
wtorek, 22 lipca 2008
Twoje granice?
Granice są różne, wszyscy o tym wiemy. Granice państwowe, granice przyzwoitości, głupoty i granice naszego komfortu. Zbiór granic jest nieograniczony i ciągle otwarty. Ponieważ interesuje mnie rozwój człowieka bardziej niż zmiany w obszarze państwowości, przeto skupię się na naszych mentalnych granicach.
Kto je ustanawia? W pewnym stopniu społeczeństwo, które oddaje część swojej woli na rzecz reprezentantów. Ci z kolei tworzą na agorze zwanej Sejmem prawa regulujące określony zakres naszych zachowań. Dużą część naszych ograniczeń wpajają nam rodzice, nauczyciele, telewizja i inne media w procesie zwanym wychowaniem. Jednocześnie uściślę, że to, co rodzice nam świadomie przekazują, a to, co my wynosimy z domu bazując na obserwacji naszych drogich opiekunów, a w szczególności obserwacji relacji między nimi, są to dwie zgoła odmienne sprawy. Najczęściej dwa różne przekazy. Sprzeczne w swej treści, dodam.
Na takiej pożywce hodujesz swego wewnętrznego krytyka. Kiedy dorośniesz i nie będzie w pobliżu rodziców, to on będzie ci przypominał, jaki jesteś głupi. Albo leń.. albo niegrzeczny, nieudacznik, niedojda, beksa … z niczym sobie nie radzisz, albo wszystko musisz sam. Przez piętnaście, szesnaście lat (czasem to trwa dłużej, niekiedy przez całe życie) nasi rodzice kodują nam, kim jesteśmy i jakie są nasze granice. Robią to najczęściej bezmyślnie, ponieważ tak ich wychowano, bo tak jest najprościej, bo na dzieciach najłatwiej odreagować stres codziennego dnia. Rodzicom wierzy się bezwarunkowo. I choć przychodzi czas buntu, kiedy odcinamy się od naszych korzeni, negujemy to co mówią i co sobą reprezentują, nasza podświadomość już została wychowana. Proces zakończono. Świadomie możemy się wyrywać z więzów, jednak z biegiem czasu z przykrością zauważamy, że coraz bardziej przypominamy naszych rodziców. Przypadek?
Walczyć z takimi wzorcami świadomie to jak walczyć z wiatrakami. Tu trzeba sięgnąć po broń, z której do nas strzelano, czyli po informacje podprogowe, po podświadomość. Na szczęście pojęcie to już dawno weszło do kanonów współczesnej psychologii, więc nie będziemy nikogo szokować tym, że istnieje coś więcej niż nasz umysł świadomy. Ale jeśli ktoś nie czuje się na siłach zmierzyć z tematem podświadomości, to jest to najlepszy czas, żeby opuścić ten artykuł z tarczą, nie czytając go do końca.
To, kim jesteś w tej chwili, co robisz w życiu oraz czego nie robisz bierze się z twoich przekonań. Przekonania są jak mury, który wytyczają, a raczej ograniczają twoją ścieżkę życiową. Może i zrobiłbyś coś szalonego, albo przynajmniej coś, na co masz wielką ochotę, ale nie robisz tego, bo… tu możesz wpisać cokolwiek: że się nie da, że nie można, że nie masz pieniędzy, czasu, nie wypada.. Dziesiątki przekonań. Skąd się wzięły w tobie? Sam je odkryłeś? Gdybyś był człowiekiem, który stracił pamięć i na nowo musi sobie ułożyć życie, mogłoby okazać się ku powszechnemu zdziwieniu, że pokonujesz wszystkie ustalone przez społeczeństwo ograniczenia, bo nie wiesz o ich istnieniu. Tak jak przysłowiowy trzmiel. Zgodnie z prawem aerodynamiki, trzmiel nie ma prawa latać, bo jest za duży i zbyt ciężki w stosunku do powierzchni skrzydeł. I co? Lata. Lata, bo nie wie, że jest prawo aerodynamiki, które skazuje go na chodzenie po ziemi. Trzeba mieć niezachwianą wiarę w siebie, żeby móc przekraczać społeczne przekonania. Wiara w siebie to towar deficytowy. Kogo rodzina i szkoła wyposażyły w wiarę w siebie ten jest szczęściarzem i nie dla niego ten artykuł.
Jest tam ktoś jeszcze? Widzę parę osób. Witam cię w grupie wybranych, odartych ze złudzeń. Ze złudzeń, czyli z wiary w rzeczy niemożliwe, niepopularne, nieracjonalne a nawet niepraktyczne. Witaj na planecie Ziemia wspaniała Istoto. Ten tekst czytasz po to, aby przypomnieć sobie, Kim Jesteś.
Mam dla ciebie parę ćwiczeń. Zrób je, by przekonać się, że twoje możliwości są nieograniczone. Jedyne, co cię powstrzymuje przed ich realizacją to własna decyzja, uwarunkowana nabytymi przekonaniami. Jednak wystarczy na moment wyjść poza schemat, a już nigdy nie wrócisz na drogę, którą wcześniej kroczyłeś. Może nie będzie to zmiana monumentalna, ale zapewniam cię, że nie pierwsza.
Kiedy człowiek raz odkryje swoją wielkość, kiedy jej dotknie - nawet, jeśli bardzo chce, trudno mu o tym zapomnieć.
Jesteś gotowy do ćwiczeń?
Najpierw chciałabym, abyś sobie przypomniał coś, z czego jesteś dumny.
Już?
Czy pamiętasz to zdarzenie ze szczegółami? Jak do tego doszło? W jakich okolicznościach się zdarzyło? Co właściwie miało miejsce? I co z tego wynikło? Jak się teraz z tym czujesz?
Zakładam, że czujesz się bardzo dobrze. Może się nawet uśmiechasz…
W takim razie poproszę cię o następną rzecz: kartkę papieru i coś do pisania.
Oto 5 dziedzin:
1) Praca, nauka
2) Dom, rodzina
3) Hobby, odpoczynek, zainteresowania
4) Rozwój osobisty
5) Działalność na rzecz innych
Wyobraź sobie, że nie ma żadnych ograniczeń: finansowych, fizycznych, mentalnych. Nie działa grawitacja. Możesz wszystko.
Napisz, co chciałbyś, chciałabyś osiągnąć w każdej z tych dziedzin. Każdy z punktów powinien zawierać minimum 10 celów. Bądź szalona i nierozsądna! Lub szalony i nierozsądny!
Po skończeniu tego ćwiczenia jesteś gotowy do następnego ćwiczenia:
Oto ono: Gdybyś miał(a) znaleźć swoje nazwisko w encyklopedii jak brzmiałby wpis?
Wielkość wpisu i czas na to masz nieograniczony.
Tylko pamiętaj o jednym: z tej drogi nie ma już powrotu.
Za to możesz tam spotkać sporo interesujących ludzi.
Do zobaczenia na szlaku :)
beata markowska
--
http://www.personaldevelopmentcentre.eu
--
http://www.solaris-rozwojosobisty.pl/
Kto je ustanawia? W pewnym stopniu społeczeństwo, które oddaje część swojej woli na rzecz reprezentantów. Ci z kolei tworzą na agorze zwanej Sejmem prawa regulujące określony zakres naszych zachowań. Dużą część naszych ograniczeń wpajają nam rodzice, nauczyciele, telewizja i inne media w procesie zwanym wychowaniem. Jednocześnie uściślę, że to, co rodzice nam świadomie przekazują, a to, co my wynosimy z domu bazując na obserwacji naszych drogich opiekunów, a w szczególności obserwacji relacji między nimi, są to dwie zgoła odmienne sprawy. Najczęściej dwa różne przekazy. Sprzeczne w swej treści, dodam.
Na takiej pożywce hodujesz swego wewnętrznego krytyka. Kiedy dorośniesz i nie będzie w pobliżu rodziców, to on będzie ci przypominał, jaki jesteś głupi. Albo leń.. albo niegrzeczny, nieudacznik, niedojda, beksa … z niczym sobie nie radzisz, albo wszystko musisz sam. Przez piętnaście, szesnaście lat (czasem to trwa dłużej, niekiedy przez całe życie) nasi rodzice kodują nam, kim jesteśmy i jakie są nasze granice. Robią to najczęściej bezmyślnie, ponieważ tak ich wychowano, bo tak jest najprościej, bo na dzieciach najłatwiej odreagować stres codziennego dnia. Rodzicom wierzy się bezwarunkowo. I choć przychodzi czas buntu, kiedy odcinamy się od naszych korzeni, negujemy to co mówią i co sobą reprezentują, nasza podświadomość już została wychowana. Proces zakończono. Świadomie możemy się wyrywać z więzów, jednak z biegiem czasu z przykrością zauważamy, że coraz bardziej przypominamy naszych rodziców. Przypadek?
Walczyć z takimi wzorcami świadomie to jak walczyć z wiatrakami. Tu trzeba sięgnąć po broń, z której do nas strzelano, czyli po informacje podprogowe, po podświadomość. Na szczęście pojęcie to już dawno weszło do kanonów współczesnej psychologii, więc nie będziemy nikogo szokować tym, że istnieje coś więcej niż nasz umysł świadomy. Ale jeśli ktoś nie czuje się na siłach zmierzyć z tematem podświadomości, to jest to najlepszy czas, żeby opuścić ten artykuł z tarczą, nie czytając go do końca.
To, kim jesteś w tej chwili, co robisz w życiu oraz czego nie robisz bierze się z twoich przekonań. Przekonania są jak mury, który wytyczają, a raczej ograniczają twoją ścieżkę życiową. Może i zrobiłbyś coś szalonego, albo przynajmniej coś, na co masz wielką ochotę, ale nie robisz tego, bo… tu możesz wpisać cokolwiek: że się nie da, że nie można, że nie masz pieniędzy, czasu, nie wypada.. Dziesiątki przekonań. Skąd się wzięły w tobie? Sam je odkryłeś? Gdybyś był człowiekiem, który stracił pamięć i na nowo musi sobie ułożyć życie, mogłoby okazać się ku powszechnemu zdziwieniu, że pokonujesz wszystkie ustalone przez społeczeństwo ograniczenia, bo nie wiesz o ich istnieniu. Tak jak przysłowiowy trzmiel. Zgodnie z prawem aerodynamiki, trzmiel nie ma prawa latać, bo jest za duży i zbyt ciężki w stosunku do powierzchni skrzydeł. I co? Lata. Lata, bo nie wie, że jest prawo aerodynamiki, które skazuje go na chodzenie po ziemi. Trzeba mieć niezachwianą wiarę w siebie, żeby móc przekraczać społeczne przekonania. Wiara w siebie to towar deficytowy. Kogo rodzina i szkoła wyposażyły w wiarę w siebie ten jest szczęściarzem i nie dla niego ten artykuł.
Jest tam ktoś jeszcze? Widzę parę osób. Witam cię w grupie wybranych, odartych ze złudzeń. Ze złudzeń, czyli z wiary w rzeczy niemożliwe, niepopularne, nieracjonalne a nawet niepraktyczne. Witaj na planecie Ziemia wspaniała Istoto. Ten tekst czytasz po to, aby przypomnieć sobie, Kim Jesteś.
Mam dla ciebie parę ćwiczeń. Zrób je, by przekonać się, że twoje możliwości są nieograniczone. Jedyne, co cię powstrzymuje przed ich realizacją to własna decyzja, uwarunkowana nabytymi przekonaniami. Jednak wystarczy na moment wyjść poza schemat, a już nigdy nie wrócisz na drogę, którą wcześniej kroczyłeś. Może nie będzie to zmiana monumentalna, ale zapewniam cię, że nie pierwsza.
Kiedy człowiek raz odkryje swoją wielkość, kiedy jej dotknie - nawet, jeśli bardzo chce, trudno mu o tym zapomnieć.
Jesteś gotowy do ćwiczeń?
Najpierw chciałabym, abyś sobie przypomniał coś, z czego jesteś dumny.
Już?
Czy pamiętasz to zdarzenie ze szczegółami? Jak do tego doszło? W jakich okolicznościach się zdarzyło? Co właściwie miało miejsce? I co z tego wynikło? Jak się teraz z tym czujesz?
Zakładam, że czujesz się bardzo dobrze. Może się nawet uśmiechasz…
W takim razie poproszę cię o następną rzecz: kartkę papieru i coś do pisania.
Oto 5 dziedzin:
1) Praca, nauka
2) Dom, rodzina
3) Hobby, odpoczynek, zainteresowania
4) Rozwój osobisty
5) Działalność na rzecz innych
Wyobraź sobie, że nie ma żadnych ograniczeń: finansowych, fizycznych, mentalnych. Nie działa grawitacja. Możesz wszystko.
Napisz, co chciałbyś, chciałabyś osiągnąć w każdej z tych dziedzin. Każdy z punktów powinien zawierać minimum 10 celów. Bądź szalona i nierozsądna! Lub szalony i nierozsądny!
Po skończeniu tego ćwiczenia jesteś gotowy do następnego ćwiczenia:
Oto ono: Gdybyś miał(a) znaleźć swoje nazwisko w encyklopedii jak brzmiałby wpis?
Wielkość wpisu i czas na to masz nieograniczony.
Tylko pamiętaj o jednym: z tej drogi nie ma już powrotu.
Za to możesz tam spotkać sporo interesujących ludzi.
Do zobaczenia na szlaku :)
beata markowska
--
http://www.personaldevelopmentcentre.eu
--
http://www.solaris-rozwojosobisty.pl/
Etykiety:
DDA,
lekarz,
NLP,
podświadomość,
rozwój osobisty,
sukces,
terapia,
wino,
zegarek
piątek, 11 lipca 2008
W jaki sposób myślą ludzie sukcesu?
Większość ludzi sukcesu sama wybrała dla siebie taką drogę mimo przeciwności losu. Oni wcale nie mieli łatwiej w życiu, oni po prostu postanowili, że chcą żyć lepiej i zaczęli coś robić.
Musieli wyjść przed tłum i robić coś innego niż wszyscy... Często byli odludkami, żyli w swoim świecie nie akceptowani przez resztę społeczeństwa. Reszta uważała, że wie lepiej, jednak oni się nie poddawali i szli wyznaczoną przez siebie trasą. Historia zna mnóstwo takich przykładów.
Czytam właśnie „Miliarderów” Charlesa-Alberta Poissanta, książkę, w której przedstawiono kariery kilku z najbogatszych ludzi naszych czasów, m.in. Henry’ego Forda, Stevena Spielberga czy Johna Rockefellera! Fantastyczna lektura, potwierdzająca moje wcześniejsze słowa!
Większość z nich pochodziła z naprawdę biednych rodzin, ale to nie stanowiło dla nich problemu! Potrafili być ponad tym! Powiem więcej, te przeciwności losu wykształciły w nich taką wolę zmiany swojego położenia, że nic nie mogło ich powstrzymać!
Co ich wyróżniało?
Sposób myślenia!
Niezależnie od tego, co robili, mieli własną wizję i dążyli do jej urzeczywistnienia. Ciężką pracą, wytrwałością i uporem ciągle pracowali nad realizacją swoich planów. Mimo wszystkiego, mimo przeciwności i wielu porażek, wbrew temu, co mówili wszyscy wkoło...
Henry Ford miał wizję samochodu dostępnego dla każdego, a raczej samochodu niezbędnego dla każdego. W tamtych czasach niewiele było dróg brukowanych, a benzyna była trudno dostępna . Wszyscy zgodnie twierdzili, łącznie z najpoważniejszymi ekspertami, że popełnia straszny błąd, który doprowadzi go do ruiny.
A co on na to wszystko?
Tak napisał w swojej autobiografii:
„Nie mogłem pogodzić się z myślą, że mogłoby to być niemożliwe. Nie przyjmowałem do wiadomości, iż wszyscy wiedzą wszystko o sprawach tego świata i mogą oceniać, co jest, a co nie jest możliwe... Kiedy ktoś, kto nazywa siebie autorytetem, stwierdzi, że to lub tamto nie może zostać przeprowadzone, natychmiast zaczyna wtórować mu banda bezmyślnych naśladowców. Zgodnym chórem wykrzykują: Nie, nie da się tego zrobić”.
Myślę, że zgodzisz się z tym, że aby NIE być przeciętnym, trzeba robić coś więcej niż przeciętny człowiek?
"Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują" (Mt 7, 13-14).
Tak mówi Pismo Święte. Myślę, że można to także odnieść do osiągania sukcesu w życiu. Trzeba po prostu robić coś więcej niż większość, trzeba stać się kimś lepszym niż się było dotychczas.
Żeby wyrwać się z tłumu, trzeba podążać inną drogą, trzeba zaufać własnemu sercu i robić coś w zgodzie z własnym ja, bo przecież każdy z nas może być wielki w co najmniej jednej dziedzinie!
Trzeba po prostu zrobić coś więcej w kierunku naszych marzeń... Większość ludzi woli tak naprawdę nic nie robić i ciągle narzekać, że się nie udaje... Przykre, prawda?
Ale sami często tak właśnie postępujemy. Sam często przyłapuję się na takim myśleniu i działaniu. A mimo to nie zawsze potrafię nad tym zapanować... Nie mam jeszcze w sobie wyrobionych właściwych nawyków, nie myślę jeszcze do końca w odpowiedni ludziom sukcesu sposób.
Po przeczytaniu "Miliarderów" wiem już, w jaki sposób wykształcić w sobie właściwe nawyki i tym samym pozbyć się starych. Polecam także "Największego kupca świata" Oga Mandino (w księgarniach może być problem ze znalezieniem tej książki, jednak w bibliotekach powinna być).
Będzie to wymagało trochę czasu, bo z doświadczenia wiem, że wyplenienie jednego nawyku trwa około miesiąca, a jest tych nawyków trochę (Og Mandino proponuje wykształcenie 9 nowych nawyków, a więc cała "kuracja" wg jego wzoru trwa 9 miesięcy. Dużo? To zależy od tego jak bardzo chcemy zmiany...).
Wiem dokąd zmierzam i wiem, że tam dotrę. Krok po kroku pracując nad sobą dokonam tego! Zawsze też zachowam w pamięci te słowa:
Nie da się osiągać ponadprzeciętnych rezultatów idąc szeroką, łatwo dostępną drogą. Gdy zaś wybierzemy wąską ścieżkę, musimy uzbroić się w cierpliwość i z uśmiechem na twarzy znosić docinki i "dobre rady" innych, tych, którzy nic nie osiągnęli, ale wszystko wiedzą najlepiej...
Ruszasz ze mną? A więc POWODZENIA!
P.S. Serdecznie zachęcam do lektury „Miliarderów” niezależnie od tego, czy chcesz być bogaty/-a, czy nie. Książka ta uczy właściwego myślenia, niezależnie od tego, co jest Twoim celem, ponieważ to są prawa uniwersalne dla każdej dziedziny życia.
--
Ty i sukces
Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Daniel Janik
Musieli wyjść przed tłum i robić coś innego niż wszyscy... Często byli odludkami, żyli w swoim świecie nie akceptowani przez resztę społeczeństwa. Reszta uważała, że wie lepiej, jednak oni się nie poddawali i szli wyznaczoną przez siebie trasą. Historia zna mnóstwo takich przykładów.
Czytam właśnie „Miliarderów” Charlesa-Alberta Poissanta, książkę, w której przedstawiono kariery kilku z najbogatszych ludzi naszych czasów, m.in. Henry’ego Forda, Stevena Spielberga czy Johna Rockefellera! Fantastyczna lektura, potwierdzająca moje wcześniejsze słowa!
Większość z nich pochodziła z naprawdę biednych rodzin, ale to nie stanowiło dla nich problemu! Potrafili być ponad tym! Powiem więcej, te przeciwności losu wykształciły w nich taką wolę zmiany swojego położenia, że nic nie mogło ich powstrzymać!
Co ich wyróżniało?
Sposób myślenia!
Niezależnie od tego, co robili, mieli własną wizję i dążyli do jej urzeczywistnienia. Ciężką pracą, wytrwałością i uporem ciągle pracowali nad realizacją swoich planów. Mimo wszystkiego, mimo przeciwności i wielu porażek, wbrew temu, co mówili wszyscy wkoło...
Henry Ford miał wizję samochodu dostępnego dla każdego, a raczej samochodu niezbędnego dla każdego. W tamtych czasach niewiele było dróg brukowanych, a benzyna była trudno dostępna . Wszyscy zgodnie twierdzili, łącznie z najpoważniejszymi ekspertami, że popełnia straszny błąd, który doprowadzi go do ruiny.
A co on na to wszystko?
Tak napisał w swojej autobiografii:
„Nie mogłem pogodzić się z myślą, że mogłoby to być niemożliwe. Nie przyjmowałem do wiadomości, iż wszyscy wiedzą wszystko o sprawach tego świata i mogą oceniać, co jest, a co nie jest możliwe... Kiedy ktoś, kto nazywa siebie autorytetem, stwierdzi, że to lub tamto nie może zostać przeprowadzone, natychmiast zaczyna wtórować mu banda bezmyślnych naśladowców. Zgodnym chórem wykrzykują: Nie, nie da się tego zrobić”.
Myślę, że zgodzisz się z tym, że aby NIE być przeciętnym, trzeba robić coś więcej niż przeciętny człowiek?
"Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują" (Mt 7, 13-14).
Tak mówi Pismo Święte. Myślę, że można to także odnieść do osiągania sukcesu w życiu. Trzeba po prostu robić coś więcej niż większość, trzeba stać się kimś lepszym niż się było dotychczas.
Żeby wyrwać się z tłumu, trzeba podążać inną drogą, trzeba zaufać własnemu sercu i robić coś w zgodzie z własnym ja, bo przecież każdy z nas może być wielki w co najmniej jednej dziedzinie!
Trzeba po prostu zrobić coś więcej w kierunku naszych marzeń... Większość ludzi woli tak naprawdę nic nie robić i ciągle narzekać, że się nie udaje... Przykre, prawda?
Ale sami często tak właśnie postępujemy. Sam często przyłapuję się na takim myśleniu i działaniu. A mimo to nie zawsze potrafię nad tym zapanować... Nie mam jeszcze w sobie wyrobionych właściwych nawyków, nie myślę jeszcze do końca w odpowiedni ludziom sukcesu sposób.
Po przeczytaniu "Miliarderów" wiem już, w jaki sposób wykształcić w sobie właściwe nawyki i tym samym pozbyć się starych. Polecam także "Największego kupca świata" Oga Mandino (w księgarniach może być problem ze znalezieniem tej książki, jednak w bibliotekach powinna być).
Będzie to wymagało trochę czasu, bo z doświadczenia wiem, że wyplenienie jednego nawyku trwa około miesiąca, a jest tych nawyków trochę (Og Mandino proponuje wykształcenie 9 nowych nawyków, a więc cała "kuracja" wg jego wzoru trwa 9 miesięcy. Dużo? To zależy od tego jak bardzo chcemy zmiany...).
Wiem dokąd zmierzam i wiem, że tam dotrę. Krok po kroku pracując nad sobą dokonam tego! Zawsze też zachowam w pamięci te słowa:
Nie da się osiągać ponadprzeciętnych rezultatów idąc szeroką, łatwo dostępną drogą. Gdy zaś wybierzemy wąską ścieżkę, musimy uzbroić się w cierpliwość i z uśmiechem na twarzy znosić docinki i "dobre rady" innych, tych, którzy nic nie osiągnęli, ale wszystko wiedzą najlepiej...
Ruszasz ze mną? A więc POWODZENIA!
P.S. Serdecznie zachęcam do lektury „Miliarderów” niezależnie od tego, czy chcesz być bogaty/-a, czy nie. Książka ta uczy właściwego myślenia, niezależnie od tego, co jest Twoim celem, ponieważ to są prawa uniwersalne dla każdej dziedziny życia.
--
Ty i sukces
Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Daniel Janik
środa, 9 lipca 2008
Syndrom „Sekretu”
Wydaje się, że ostatnio nie sposób wejść na jakiekolwiek forum poświęcone rozwojowi osobistemu, żeby nie trafić na pytanie „Czy znacie już Sekret?”. Coraz trudniej jest też trafić na pytanie o określoną kwestię do rozwiązania, gdy ktoś nie pyta „A próbowałeś już Sekretu?”. Co charakterystyczne, owi zwolennicy Sekretu to bardzo często osoby, które same skorzystały z tego narzędzia w kilku drobnych sprawach i dopiero zaczynają swoją przygodę z rozwojem osobistym – być może właśnie dzięki zetknięciu z filmem lub książką „Sekret”. Po drodze wpadli oni jednak w pułapkę, którą określiłem jako Syndrom „Sekretu” - wiarę w jedno, super-uniwersalne narzędzie na wszystkie bolączki świata.
Nie twierdzę tutaj, że „Sekret” nie działa lub nie istnieje. Choć w mojej prywatnej opinii jest on zbytnim uproszczeniem pewnych kwestii – podobny proces jak najbardziej ma miejsce. Istotne jest jednak coś innego – ludzkie wygodnictwo w łapaniu jednej łopatki i twierdzenia, że ta jedna łopatka pozwoli zrobić wszystko - zbudować zamek z piasku, wykopać dół, zmontować kanalizację w kuchni i zoperować wątrobę babci. A to tylko łopatka, jedno z wielu narzędzi – może się przydać do zamku i dołu, ale do kanalizacji przyda się już zestaw kluczy francuskich – o babci nie wspominając.
Oczywiście zachowanie to nie dotyczy wyłącznie „Sekretu” - po prostu jego popularność czyni go w tej kwestii wyraźnym jego przejawem. Sądzę jednak, że każdy obszar rozwoju osobistego przeżywał lub przeżywa podobne sytuacje – ludzi którzy z miejsca uznają, że NLP, hipnoza, huna, magia chaosu, dana szkoła uwodzenia czy „potęga podświadomości” są jedynym, złotym rozwiązaniem na wszystko – po czym ignorują wszystko inne w swoim skupieniu nad danym obszarem – tym samym zubożając zarówno siebie, jak i swoje wykorzystanie tego obszaru, który mógłby dużo skorzystać z innych szkół. W przypadku rzeczonego „Sekretu” - jak mogłyby go wspomóc skuteczniejsze wizualizacje nauczane w NLP czy Buddyzmie, albo ładowanie energią praktykowane w modlitwach huny?
Rozwijaj się na wielu różnych poziomach – ciało, umysł, duchowość, to wszystko rozwija się równolegle. Gdyby nie zmieniało się w podobnym tempie, skutki uboczne mogłyby być bardzo groźne – intelektualiści odcięci od ludzi, ludzie uduchowieni popadający w szaleństwo, sportowcy którzy po zakończeniu kariery nie widzą sensu życia – to wszystko efekty nierównomiernego rozwoju. Pamiętaj o tym i dbaj o wszystkie poziomy życia, tworząc zdrową równowagę między ciałem, umysłami, emocjami i duchowością – a najłatwiej to uczynić właśnie poznając jak najwięcej nowych rzeczy.
Cały urok „jednej, wspaniałej metody” polega na tym, że działa ona na wszystko... Aż do czasu gdy trafisz na taką rzecz, na którą nie działa. Wtedy, jeśli „jedyna” metoda była faktycznie jedyną metodą, stajesz przed problemem i koniecznością natychmiastowej improwizacji dla jego pokonania – czyli przed zagrożeniem, przed którym doskonale chroni uprzednia, elastyczna nauka wielu ścieżek i wielu metod działania. Dodatkowo pojawia się jeszcze jedno wyzwanie – znając jedną metodę, możesz automatycznie starać się dopasować sytuację do jej potrzeb, zamiast faktycznie przyjrzeć się sytuacji i dostępnym w niej możliwościom.
Podobną sytuację przeżyłem w początkach mojej kariery jako coacha, kiedy pracując z pewną dziewczyną mającą fobie na pobieranie krwi od początku „wiedziałem” co „należy” zrobić, jakie metody „należy” wykorzystać w takiej sytuacji - i w efekcie osiągałem bardzo niewielką zmianę w jej podejściu do widoku krwi. Po czym w końcu przestałem „wiedzieć” co robić i zacząłem pytać – w ciągu pięciu minut powiedziała mi dokładnie co mam zrobić, po kolejnych pięciu minutach było już po fobii. Było to możliwe tylko dlatego, że przestałem zwracać uwagę na metody i zasady które „znałem” - i zacząłem słuchać tego co dał mi klient. W każdej zmianie – niezależnie od tego czy stosujesz „Sekret”, NLP, podświadomość czy psychoterapię – koniec końców sprawdza się prosta zasada – 98% obserwowania sytuacji i 2% działania, po dobraniu odpowiednich narzędzi i znalezieniu dobrej ścieżki.. Koniec końców wystarczy po prostu słuchać – świat dokładnie opowie Ci co masz do zrobienia.
Na koniec, dla wszystkich nowych fanów „Sekretu”, NLP, hipnozy czy dowolnej innej ścieżki zmiany:
To wspaniale, że odkryłeś nową działkę rozwoju i zmiany. Korzystaj z niej, zwłaszcza gdy widzisz wyraźne rezultaty. A jednocześnie – zawsze szukaj dalej. Bierz kolejne możliwe szkoły i poznawaj je, łącząc swoją wiedzę, dostrzegając jak jeden obszar wspiera inny. Właśnie takie poszukiwanie elastyczności w działaniu jako coach i trener i wspomagania jednego narzędzia przez inne sprawiły, że w ciągu ostatnich dwóch lat odbyłem kilkadziesiąt różnych treningów (więcej n.t. szkoleń które odbyłem znajdziesz na http://www.krolartur.com/o_mnie/ ) - ponieważ byłem świadomy tego, że jakiekolwiek zamknięcie się w obrębie tego 'co już wiem', nawet przy szlifowaniu i rozwijaniu tej wiedzy, byłoby ograniczaniem moich możliwości – o szans moich klientów na zmianę swoich zachowań. Ty trafiłeś na jedno przydatne narzędzie – wykorzystuj je – a jednocześnie daj sobie wolność i możliwość rozwijania swoich umiejętności i kompetencji na większej ilości poziomów, niż tylko odnośnie tej jednej rzeczy, niezależnie od tego jak byłaby ona użyteczna.
Pozdrawiam,
Artur Król
ChangeMakers
www.krolartur.com
--
Artur Król (www.krolartur.com) zajmuje się wspieraniem ludzi we wprowadzaniu trwałych, skutecznych zmian w życiu osobistym i zawodowym, ucząc ich wolności na każdym poziomie - emocjonalnym, intelektualnym, społecznym, zawodowym i finansowym.
Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Nie twierdzę tutaj, że „Sekret” nie działa lub nie istnieje. Choć w mojej prywatnej opinii jest on zbytnim uproszczeniem pewnych kwestii – podobny proces jak najbardziej ma miejsce. Istotne jest jednak coś innego – ludzkie wygodnictwo w łapaniu jednej łopatki i twierdzenia, że ta jedna łopatka pozwoli zrobić wszystko - zbudować zamek z piasku, wykopać dół, zmontować kanalizację w kuchni i zoperować wątrobę babci. A to tylko łopatka, jedno z wielu narzędzi – może się przydać do zamku i dołu, ale do kanalizacji przyda się już zestaw kluczy francuskich – o babci nie wspominając.
Oczywiście zachowanie to nie dotyczy wyłącznie „Sekretu” - po prostu jego popularność czyni go w tej kwestii wyraźnym jego przejawem. Sądzę jednak, że każdy obszar rozwoju osobistego przeżywał lub przeżywa podobne sytuacje – ludzi którzy z miejsca uznają, że NLP, hipnoza, huna, magia chaosu, dana szkoła uwodzenia czy „potęga podświadomości” są jedynym, złotym rozwiązaniem na wszystko – po czym ignorują wszystko inne w swoim skupieniu nad danym obszarem – tym samym zubożając zarówno siebie, jak i swoje wykorzystanie tego obszaru, który mógłby dużo skorzystać z innych szkół. W przypadku rzeczonego „Sekretu” - jak mogłyby go wspomóc skuteczniejsze wizualizacje nauczane w NLP czy Buddyzmie, albo ładowanie energią praktykowane w modlitwach huny?
Rozwijaj się na wielu różnych poziomach – ciało, umysł, duchowość, to wszystko rozwija się równolegle. Gdyby nie zmieniało się w podobnym tempie, skutki uboczne mogłyby być bardzo groźne – intelektualiści odcięci od ludzi, ludzie uduchowieni popadający w szaleństwo, sportowcy którzy po zakończeniu kariery nie widzą sensu życia – to wszystko efekty nierównomiernego rozwoju. Pamiętaj o tym i dbaj o wszystkie poziomy życia, tworząc zdrową równowagę między ciałem, umysłami, emocjami i duchowością – a najłatwiej to uczynić właśnie poznając jak najwięcej nowych rzeczy.
Cały urok „jednej, wspaniałej metody” polega na tym, że działa ona na wszystko... Aż do czasu gdy trafisz na taką rzecz, na którą nie działa. Wtedy, jeśli „jedyna” metoda była faktycznie jedyną metodą, stajesz przed problemem i koniecznością natychmiastowej improwizacji dla jego pokonania – czyli przed zagrożeniem, przed którym doskonale chroni uprzednia, elastyczna nauka wielu ścieżek i wielu metod działania. Dodatkowo pojawia się jeszcze jedno wyzwanie – znając jedną metodę, możesz automatycznie starać się dopasować sytuację do jej potrzeb, zamiast faktycznie przyjrzeć się sytuacji i dostępnym w niej możliwościom.
Podobną sytuację przeżyłem w początkach mojej kariery jako coacha, kiedy pracując z pewną dziewczyną mającą fobie na pobieranie krwi od początku „wiedziałem” co „należy” zrobić, jakie metody „należy” wykorzystać w takiej sytuacji - i w efekcie osiągałem bardzo niewielką zmianę w jej podejściu do widoku krwi. Po czym w końcu przestałem „wiedzieć” co robić i zacząłem pytać – w ciągu pięciu minut powiedziała mi dokładnie co mam zrobić, po kolejnych pięciu minutach było już po fobii. Było to możliwe tylko dlatego, że przestałem zwracać uwagę na metody i zasady które „znałem” - i zacząłem słuchać tego co dał mi klient. W każdej zmianie – niezależnie od tego czy stosujesz „Sekret”, NLP, podświadomość czy psychoterapię – koniec końców sprawdza się prosta zasada – 98% obserwowania sytuacji i 2% działania, po dobraniu odpowiednich narzędzi i znalezieniu dobrej ścieżki.. Koniec końców wystarczy po prostu słuchać – świat dokładnie opowie Ci co masz do zrobienia.
Na koniec, dla wszystkich nowych fanów „Sekretu”, NLP, hipnozy czy dowolnej innej ścieżki zmiany:
To wspaniale, że odkryłeś nową działkę rozwoju i zmiany. Korzystaj z niej, zwłaszcza gdy widzisz wyraźne rezultaty. A jednocześnie – zawsze szukaj dalej. Bierz kolejne możliwe szkoły i poznawaj je, łącząc swoją wiedzę, dostrzegając jak jeden obszar wspiera inny. Właśnie takie poszukiwanie elastyczności w działaniu jako coach i trener i wspomagania jednego narzędzia przez inne sprawiły, że w ciągu ostatnich dwóch lat odbyłem kilkadziesiąt różnych treningów (więcej n.t. szkoleń które odbyłem znajdziesz na http://www.krolartur.com/o_mnie/ ) - ponieważ byłem świadomy tego, że jakiekolwiek zamknięcie się w obrębie tego 'co już wiem', nawet przy szlifowaniu i rozwijaniu tej wiedzy, byłoby ograniczaniem moich możliwości – o szans moich klientów na zmianę swoich zachowań. Ty trafiłeś na jedno przydatne narzędzie – wykorzystuj je – a jednocześnie daj sobie wolność i możliwość rozwijania swoich umiejętności i kompetencji na większej ilości poziomów, niż tylko odnośnie tej jednej rzeczy, niezależnie od tego jak byłaby ona użyteczna.
Pozdrawiam,
Artur Król
ChangeMakers
www.krolartur.com
--
Artur Król (www.krolartur.com) zajmuje się wspieraniem ludzi we wprowadzaniu trwałych, skutecznych zmian w życiu osobistym i zawodowym, ucząc ich wolności na każdym poziomie - emocjonalnym, intelektualnym, społecznym, zawodowym i finansowym.
Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Etykiety:
"Sekret",
"The Secret",
nauka,
rozwój osobisty,
sekret,
sukces
niedziela, 6 lipca 2008
Czy relaksacja może być kluczem do sukcesu?
Kiedy po raz dziesięty na nowo zaczynasz się odchudzać, lub kolejny raz z rzędu na siłę próbujesz nakłonić się i zmotywować do napisania kolejnego wpisu do bloga lub od dłuższego czasu próbujesz osiągnąć jakiś cel, ale jak na złość nic Ci nie wychodzi to... zatrzymaj się na chwilę i zacznij myśleć na nowo.
Twoim znajomi powiedzą Ci - "Jeśli chcesz osiągnąć sukces musisz działać!". Ja powiem Ci coś innego: jeśli od dłuższego czasu nie osiągasz tego co chcesz to znaczy, że zanim zaczniesz działać musisz zmienić najpierw myślenie.
Jakiś czas temu przeczytałem w innym blogu, że kluczami do osiągnięcia sukcesu są praca z podświadomością i działanie.
Jaki jednak związek łączy ze sobą te dwie rzeczy? Czy, to nie jest tak, że skuteczna praca z podświadomością wymusza później niejako działanie z automatu? Jeśli nic Ci się nie chce, a działanie przychodzi z dużym wysiłkiem lub wcale to znaczy tylko jedno: Twoja podświadomośći jej zawartość jest odpowiedzialna za ten stan rzeczy.
Jednym z naistotniejszych czynników koniecznych, do osiągnięcia sukcesu w pracy nad podświadomością jest relaks, tak więc...
Zanim zaczniesz działać zatrzymaj się i zrelaksuj
Czym tak na prawdę jest relaks?
Kiedy byłem młodszy graliśmy w grę, którą zna chyba każdy. Nazywa się Monopoly. Gdy przesuwałem swój pionek po planszy czasem zdarzało mi się natrafić na polę o nazwie Relaks. Taki niefortunny ruch sprawiał, że musiałem czekać jedną kolejkę podczas gdy inni gracze mogli dalej rozwijać swoje biznesy i zarabiać pieniądze.
Niby niewinna gra, ale w umyśle przeciętnego gracza mogła się wytworzyć potężna podświadoma myśl - "jeśli się relaksuje i odpoczywam to przegrywam". Czy, aby na pewno to prawda?
Oczywiście ten przykład jest trochę przerysowany, ale może sprawić, że zaczniesz zadawać sobie pytanie - "czy ja też myślę w taki sposób?"
Czy takie myślenie jest złe? Użyłbym innego stwierdzenia: czasem powoduje ono, że próbujemy zrobić coś na siłę podczas gdy problem nie tkwi na zewnątrz, a w naszym wnętrzu. Istotnie większość naszych problemów tkwi w nas samych - o ile nie wszystkie, ale ten temat poruszę kiedy indziej.
Więc, jak to jest z Tą podświadomością?
Gdybym pisał te słowa kilka, kilkanaście lat temu to zostałbym posądzonym co najmniej o głupotę lub nakłanianie do przyłączenia się do jakiejś sekty. "O czym on piszę? Podświadomość, praca z umysłem?".
Dziś jest inaczej. Nurt pracy z umysłem rozwija się bardzo szybko za sprawą takich dziedzin jak chociażby psychologia motywacji i NLP.
A wszystko zaczęło się od słynnej książki Josepha Murphy'ego pt."Potęga podświadomości". Jeśli jeszcze nie znasz tej ksiązki to znaczy, że należysz do mniejszości osób, które wogóle nie siedzą w temacie:) Jeśli tak to przeczytaj tą książke koniecznie - Twoi znajomi pewnie ją już mają, a jak nie to zobacz na linki na dole. Polecam tą książke tylko początkującym w tym temacie, gdyż nie wnosi ona nic nowego. Przez całą książke autor piszę o tym samym nie dając żadnych konkretnych porad pomocnych w pracy z podświadomością. Ale ta pozycja jest ważna ze względu na idee jakie wnosi.
Możemy się z niej dowiedzieć bardzo istotnej rzeczy. Otóż dzięki podświadomości możesz osiągnąć swoje cele - zdrowie, bogactwo i co tylko pragniesz. Autor podaje wiele przykładów ludzi, którzy osiągnęli swoje cele tylko dzięki pracy wewnętrznej.
Oczywiście w praktyce nie jest, aż tak różowo, bo większość ludzi w ogóle nie wiem jak zabrać się za zmianę wzorców myślenia. Dzięki ćwiczeniu, które poniżej przedstawię możesz poświęcając 10 minut dziennie zacząć już dziś pracę ze swoim umysłem i przekonać się jakie daje to efekty.
Ćwiczenie to nie pochodzi z powyższej książki, a od innego znanego autora - Dane'a Spotta. Jest bardzo proste, ale zarazem ogromnie potężne. Niektórzy trenerzy uczą tych podstawowych umiejętności za grube pieniądze, a tutaj przeczytasz o tym za darmo.
Przeczytaj całą instrukcję, a następnie wykonaj to ćwiczenie.
Zajmię Ci ono jakieś 7-10 minut.
Odkryj bramę do podświadomości
Uwaga! Usiądź lub połóż się wygodnie. Zamknij oczy. Teraz z zamkniętymi oczami skieruj swój wzrok w góre - tak jakbyś chciał spojrzeć na swoje własne czoło. Ostatnio odkryłem, że jeszcze lepsze efekty daje wyobrażenie sobie, że spoglądasz w tył, za głowę jakiś metr wyżej. Cały czas oddychaj. Podczas gdy koncentrujesz się na oddechu, rytm Twoich fal mózgowych zwalnia, aby po jakichś 20 sekundach osiągnąć poziom alfa. O falach mózgowych będę pisał więcej w innym poście. Póki co wystarczy, że dowiesz się, że po tych 20 sekundach jesteś w stanie, który niesamowicie sprzyja komunikacji z podświadomością. I to wszystko.
Spodziewałeś się jakichś sztuczek, dziwnych trików? Tak jak mówiłem wcześniej - cała tajemnica tkwi w prostocie. Teraz tylko od Ciebie zależy co będziesz robił dalej.
Ja polecam przywołanie pozytywnej emocji. Emocje stanowią paliwo dla myśli. Generalnie sama myśl i sama emocja niewiele zdziałają, dopiero połączone razem dają niesamowite efekty.
Najprostszym sposobem na przywołanie emocji jest przypomnienie sobie jej. Tak, przypomnij sobie sytuacje, w której byłeś ekstremalnie szczęśliwy, coś Ci się super udało - każdy ma takie zdarzenia w swoim życiu. Teraz, gdy już czujesz to w sobie stwórz w umyśle myśl - obraz przyszłego zdarzenia - celu, który chcesz osiągnąć i napełnijgo tym uczuciem. Im więcej użyjesz do tego celu zmysłów tym lepszy da to efekt. Obraz już widzisz, ale możesz jeszcze w swojej wyobraźni dotykać, wąchać, smakować i słyszeć. Bardzo istotne jest, aby obraz ten był w takiej formie jakby to się już wydarzyło. Działa tu bardzo ciekawe prawo, które mówi, że Twój mózg nie potrafi dostrzec różnicy między tym co się rzeczywiście wydarzyło, a tym co sobie w danej chwili tylko wyobrażasz. Na koniec powiedz do siebie w myślach lub na głos - "i tak właśnie się stało". Dzięki temu prostemu zabiegowi "wyrzucasz cel w kosmos" i pozwalasz działać wszechświatowi, aby pomógł Ci go zrealizować. Koniec prostego, szybkiego ćwiczenia. Jeśli brak Ci motywacji, aby wykonać taką prostą czynność raz dziennie to zrób to ćwiczenie tylko raz i ustal jako cel wykonywanie tego ćwiczenia raz dziennie:) Zobaczysz jakie będą efekty.
I tutaj właśnie zaczyna się działanie. Teraz możesz iść w świat i jeśli wpadnie Ci do głowy jakaś myśl np. zrobię to czy tamto, napiszę do kogoś lub zadzwonię itp. to od razu zrób to - jeśli myśl pojawia się teraz to znaczy, że to jest najlepszy moment, aby to zrobić. Wiedz, że działa dla Ciebie w takim momencie moc Twojej podświadomości i miej pewność, że ćwiczenie się udało.
-- Artykuł pochodzi ze strony e-magine.pl
Jeśli zainteresował Cię on i chcesz dowiedzieć się więcej zajrzyj tutaj:
E-magine - artykuły, kursy, szkolenia - sukces
Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Grzegorz Serwin
Twoim znajomi powiedzą Ci - "Jeśli chcesz osiągnąć sukces musisz działać!". Ja powiem Ci coś innego: jeśli od dłuższego czasu nie osiągasz tego co chcesz to znaczy, że zanim zaczniesz działać musisz zmienić najpierw myślenie.
Jakiś czas temu przeczytałem w innym blogu, że kluczami do osiągnięcia sukcesu są praca z podświadomością i działanie.
Jaki jednak związek łączy ze sobą te dwie rzeczy? Czy, to nie jest tak, że skuteczna praca z podświadomością wymusza później niejako działanie z automatu? Jeśli nic Ci się nie chce, a działanie przychodzi z dużym wysiłkiem lub wcale to znaczy tylko jedno: Twoja podświadomośći jej zawartość jest odpowiedzialna za ten stan rzeczy.
Jednym z naistotniejszych czynników koniecznych, do osiągnięcia sukcesu w pracy nad podświadomością jest relaks, tak więc...
Zanim zaczniesz działać zatrzymaj się i zrelaksuj
Czym tak na prawdę jest relaks?
Kiedy byłem młodszy graliśmy w grę, którą zna chyba każdy. Nazywa się Monopoly. Gdy przesuwałem swój pionek po planszy czasem zdarzało mi się natrafić na polę o nazwie Relaks. Taki niefortunny ruch sprawiał, że musiałem czekać jedną kolejkę podczas gdy inni gracze mogli dalej rozwijać swoje biznesy i zarabiać pieniądze.
Niby niewinna gra, ale w umyśle przeciętnego gracza mogła się wytworzyć potężna podświadoma myśl - "jeśli się relaksuje i odpoczywam to przegrywam". Czy, aby na pewno to prawda?
Oczywiście ten przykład jest trochę przerysowany, ale może sprawić, że zaczniesz zadawać sobie pytanie - "czy ja też myślę w taki sposób?"
Czy takie myślenie jest złe? Użyłbym innego stwierdzenia: czasem powoduje ono, że próbujemy zrobić coś na siłę podczas gdy problem nie tkwi na zewnątrz, a w naszym wnętrzu. Istotnie większość naszych problemów tkwi w nas samych - o ile nie wszystkie, ale ten temat poruszę kiedy indziej.
Więc, jak to jest z Tą podświadomością?
Gdybym pisał te słowa kilka, kilkanaście lat temu to zostałbym posądzonym co najmniej o głupotę lub nakłanianie do przyłączenia się do jakiejś sekty. "O czym on piszę? Podświadomość, praca z umysłem?".
Dziś jest inaczej. Nurt pracy z umysłem rozwija się bardzo szybko za sprawą takich dziedzin jak chociażby psychologia motywacji i NLP.
A wszystko zaczęło się od słynnej książki Josepha Murphy'ego pt."Potęga podświadomości". Jeśli jeszcze nie znasz tej ksiązki to znaczy, że należysz do mniejszości osób, które wogóle nie siedzą w temacie:) Jeśli tak to przeczytaj tą książke koniecznie - Twoi znajomi pewnie ją już mają, a jak nie to zobacz na linki na dole. Polecam tą książke tylko początkującym w tym temacie, gdyż nie wnosi ona nic nowego. Przez całą książke autor piszę o tym samym nie dając żadnych konkretnych porad pomocnych w pracy z podświadomością. Ale ta pozycja jest ważna ze względu na idee jakie wnosi.
Możemy się z niej dowiedzieć bardzo istotnej rzeczy. Otóż dzięki podświadomości możesz osiągnąć swoje cele - zdrowie, bogactwo i co tylko pragniesz. Autor podaje wiele przykładów ludzi, którzy osiągnęli swoje cele tylko dzięki pracy wewnętrznej.
Oczywiście w praktyce nie jest, aż tak różowo, bo większość ludzi w ogóle nie wiem jak zabrać się za zmianę wzorców myślenia. Dzięki ćwiczeniu, które poniżej przedstawię możesz poświęcając 10 minut dziennie zacząć już dziś pracę ze swoim umysłem i przekonać się jakie daje to efekty.
Ćwiczenie to nie pochodzi z powyższej książki, a od innego znanego autora - Dane'a Spotta. Jest bardzo proste, ale zarazem ogromnie potężne. Niektórzy trenerzy uczą tych podstawowych umiejętności za grube pieniądze, a tutaj przeczytasz o tym za darmo.
Przeczytaj całą instrukcję, a następnie wykonaj to ćwiczenie.
Zajmię Ci ono jakieś 7-10 minut.
Odkryj bramę do podświadomości
Uwaga! Usiądź lub połóż się wygodnie. Zamknij oczy. Teraz z zamkniętymi oczami skieruj swój wzrok w góre - tak jakbyś chciał spojrzeć na swoje własne czoło. Ostatnio odkryłem, że jeszcze lepsze efekty daje wyobrażenie sobie, że spoglądasz w tył, za głowę jakiś metr wyżej. Cały czas oddychaj. Podczas gdy koncentrujesz się na oddechu, rytm Twoich fal mózgowych zwalnia, aby po jakichś 20 sekundach osiągnąć poziom alfa. O falach mózgowych będę pisał więcej w innym poście. Póki co wystarczy, że dowiesz się, że po tych 20 sekundach jesteś w stanie, który niesamowicie sprzyja komunikacji z podświadomością. I to wszystko.
Spodziewałeś się jakichś sztuczek, dziwnych trików? Tak jak mówiłem wcześniej - cała tajemnica tkwi w prostocie. Teraz tylko od Ciebie zależy co będziesz robił dalej.
Ja polecam przywołanie pozytywnej emocji. Emocje stanowią paliwo dla myśli. Generalnie sama myśl i sama emocja niewiele zdziałają, dopiero połączone razem dają niesamowite efekty.
Najprostszym sposobem na przywołanie emocji jest przypomnienie sobie jej. Tak, przypomnij sobie sytuacje, w której byłeś ekstremalnie szczęśliwy, coś Ci się super udało - każdy ma takie zdarzenia w swoim życiu. Teraz, gdy już czujesz to w sobie stwórz w umyśle myśl - obraz przyszłego zdarzenia - celu, który chcesz osiągnąć i napełnijgo tym uczuciem. Im więcej użyjesz do tego celu zmysłów tym lepszy da to efekt. Obraz już widzisz, ale możesz jeszcze w swojej wyobraźni dotykać, wąchać, smakować i słyszeć. Bardzo istotne jest, aby obraz ten był w takiej formie jakby to się już wydarzyło. Działa tu bardzo ciekawe prawo, które mówi, że Twój mózg nie potrafi dostrzec różnicy między tym co się rzeczywiście wydarzyło, a tym co sobie w danej chwili tylko wyobrażasz. Na koniec powiedz do siebie w myślach lub na głos - "i tak właśnie się stało". Dzięki temu prostemu zabiegowi "wyrzucasz cel w kosmos" i pozwalasz działać wszechświatowi, aby pomógł Ci go zrealizować. Koniec prostego, szybkiego ćwiczenia. Jeśli brak Ci motywacji, aby wykonać taką prostą czynność raz dziennie to zrób to ćwiczenie tylko raz i ustal jako cel wykonywanie tego ćwiczenia raz dziennie:) Zobaczysz jakie będą efekty.
I tutaj właśnie zaczyna się działanie. Teraz możesz iść w świat i jeśli wpadnie Ci do głowy jakaś myśl np. zrobię to czy tamto, napiszę do kogoś lub zadzwonię itp. to od razu zrób to - jeśli myśl pojawia się teraz to znaczy, że to jest najlepszy moment, aby to zrobić. Wiedz, że działa dla Ciebie w takim momencie moc Twojej podświadomości i miej pewność, że ćwiczenie się udało.
-- Artykuł pochodzi ze strony e-magine.pl
Jeśli zainteresował Cię on i chcesz dowiedzieć się więcej zajrzyj tutaj:
E-magine - artykuły, kursy, szkolenia - sukces
Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Grzegorz Serwin
Jak wysoko jest twój sufit?
Nie chodzi mi o fizyczny sufit, ale metaforyczny. Zauważyłem niepokojącą tendencję, że wraz z wiekiem i zdobywanym doświadczeniem budujemy nad sobą barierę mentalną, która ogranicza nie tyle to, co możemy osiągnąć, ale to, o czym odważymy się myśleć!
Kiedy ostatni raz marzyłeś? Tak jak w dzieciństwie o tym, co chciałbyś osiągnąć, jak chciałbyś żyć, co robić. W oderwaniu od tej sytuacji, w której znajdujesz się w chwili obecnej. Ja muszę przyznać, że sobie nie przypominam. Im więcej mam w życiu obowiązków, tym mniej mam czasu na bujanie w obłokach, bo rzeczywistość jest ważniejsza i nie daje o sobie zapomnieć.
Zastanawiam się czy to prawda. Nie da się ukryć, że oderwanie się od rzeczywistości może być bardzo bolesne w dłuższej perspektywie. Ale bez uwolnienia się z tej uwięzi trudno jest wyobrazić sobie jakiś przełom w życiu. Gdzie chcesz być za rok, dwa, pięć, dwadzieścia? Czy to, co teraz robisz to właśnie to, o czym myślałeś mając 10 lat? Czy zrealizowałeś jakiekolwiek marzenie z dzieciństwa?
Dopiero niedawno zacząłem sobie uświadamiać, że są pewne marzenia, które miałem jako dziecko, które z czasem zagrzebałem bardzo głęboko, bo po kilku nieudanych, ale i jednocześnie niezbyt intensywnych próbach, dałem sobie spokój. Patrząc na to z perspektywy czasu uważam, że to był błąd. Uwierzyłem w sufit. Uwierzyłem, że tego nie da się zrobić, bo nie mam czasu, bo nie mam pieniędzy, bo cokolwiek.
Po kilku takich lekcjach przyzwyczajasz się do pewnego pułapu, który jest dla Ciebie „dozwolony”. Moim przykładem jest latanie. Jako chłopiec marzyłem o tym, żeby być pilotem. Ale wbiłem sobie do głowy, że ponieważ jestem krótkowidzem i kondycja pozostawia wiele do życzenia, to nie mogę nim być. I tak już zostało przez długie lata z takim ograniczeniem. Jakiś miesiąc temu spotkałem człowieka, który ma bardzo podobne hobby do mnie i okazało się, że on niedawno zaczął realizować swoje marzenie. Oczywiście nie jako pilot myśliwski, bo jednak realne sufity istnieją ;), ale znalazł kurs latania na auto-gyro i właśnie robi licencję.
Jak się chce to można. Zainspirował mnie. Inną inspiracją były słowa mojego byłego szefa „think it big”. W wolnym tłumaczeniu „myśl o tym jak to zrobić wielkim”. Otworzył mi wtedy oczy. Miałem wtedy pewien pomysł, o którym myślałem tylko w kategoriach mojego podwórka, czyli Warszawy. Powiedział mi, że mogę zrobić to globalnie. I udało się. Bo dzięki niemu usunąłem sufit. Teraz o każdym nowym przedsięwzięciu staram się myśleć w tych kategoriach – jak to zrobić, żeby ludziom opadła szczeka. Nie ma sensu się rozdrabniać. Czy zawsze mi to wychodzi? Nie. Ale zacząłem dostrzegać, kiedy przestaję myśleć o możliwościach a zaczynam myśleć ograniczeniami.
Jest sporo rzeczy, których jeszcze nie zrealizowałem. Są na mojej liście „kiedyś w przyszłości”. Są też rzeczy, dla których jeszcze nie mam przepisu jak je osiągnąć. Ale przynajmniej wiem, że jeżeli ich nie osiągnąłem to tylko dlatego, że szwankuje moja kreatywność.
To, że nie widzisz dzisiaj jak coś możesz osiągnąć nie oznacza, że jest to niemożliwe.
--
Mariusz Kapusta,www.proaktywnie.pl Tematyka strony: Rozwój osobisty, motywacja, zarządzanie czasem
Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Mariusz Kapusta
Kiedy ostatni raz marzyłeś? Tak jak w dzieciństwie o tym, co chciałbyś osiągnąć, jak chciałbyś żyć, co robić. W oderwaniu od tej sytuacji, w której znajdujesz się w chwili obecnej. Ja muszę przyznać, że sobie nie przypominam. Im więcej mam w życiu obowiązków, tym mniej mam czasu na bujanie w obłokach, bo rzeczywistość jest ważniejsza i nie daje o sobie zapomnieć.
Zastanawiam się czy to prawda. Nie da się ukryć, że oderwanie się od rzeczywistości może być bardzo bolesne w dłuższej perspektywie. Ale bez uwolnienia się z tej uwięzi trudno jest wyobrazić sobie jakiś przełom w życiu. Gdzie chcesz być za rok, dwa, pięć, dwadzieścia? Czy to, co teraz robisz to właśnie to, o czym myślałeś mając 10 lat? Czy zrealizowałeś jakiekolwiek marzenie z dzieciństwa?
Dopiero niedawno zacząłem sobie uświadamiać, że są pewne marzenia, które miałem jako dziecko, które z czasem zagrzebałem bardzo głęboko, bo po kilku nieudanych, ale i jednocześnie niezbyt intensywnych próbach, dałem sobie spokój. Patrząc na to z perspektywy czasu uważam, że to był błąd. Uwierzyłem w sufit. Uwierzyłem, że tego nie da się zrobić, bo nie mam czasu, bo nie mam pieniędzy, bo cokolwiek.
Po kilku takich lekcjach przyzwyczajasz się do pewnego pułapu, który jest dla Ciebie „dozwolony”. Moim przykładem jest latanie. Jako chłopiec marzyłem o tym, żeby być pilotem. Ale wbiłem sobie do głowy, że ponieważ jestem krótkowidzem i kondycja pozostawia wiele do życzenia, to nie mogę nim być. I tak już zostało przez długie lata z takim ograniczeniem. Jakiś miesiąc temu spotkałem człowieka, który ma bardzo podobne hobby do mnie i okazało się, że on niedawno zaczął realizować swoje marzenie. Oczywiście nie jako pilot myśliwski, bo jednak realne sufity istnieją ;), ale znalazł kurs latania na auto-gyro i właśnie robi licencję.
Jak się chce to można. Zainspirował mnie. Inną inspiracją były słowa mojego byłego szefa „think it big”. W wolnym tłumaczeniu „myśl o tym jak to zrobić wielkim”. Otworzył mi wtedy oczy. Miałem wtedy pewien pomysł, o którym myślałem tylko w kategoriach mojego podwórka, czyli Warszawy. Powiedział mi, że mogę zrobić to globalnie. I udało się. Bo dzięki niemu usunąłem sufit. Teraz o każdym nowym przedsięwzięciu staram się myśleć w tych kategoriach – jak to zrobić, żeby ludziom opadła szczeka. Nie ma sensu się rozdrabniać. Czy zawsze mi to wychodzi? Nie. Ale zacząłem dostrzegać, kiedy przestaję myśleć o możliwościach a zaczynam myśleć ograniczeniami.
Jest sporo rzeczy, których jeszcze nie zrealizowałem. Są na mojej liście „kiedyś w przyszłości”. Są też rzeczy, dla których jeszcze nie mam przepisu jak je osiągnąć. Ale przynajmniej wiem, że jeżeli ich nie osiągnąłem to tylko dlatego, że szwankuje moja kreatywność.
To, że nie widzisz dzisiaj jak coś możesz osiągnąć nie oznacza, że jest to niemożliwe.
--
Mariusz Kapusta,www.proaktywnie.pl Tematyka strony: Rozwój osobisty, motywacja, zarządzanie czasem
Artykuł pobrany z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Mariusz Kapusta
wtorek, 1 lipca 2008
Czy Zostaniesz Milionerem? 10 Cech Ludzi Sukcesu
Ponizszy test byl zaprezentowany ostatnio na seminarium mojego guru Jay Abrahama. Cena za udzial w tym 3-dniowym szkoleniu byla 15.000 dolarow od osoby (tak, dobrze napisane -- pietnascie tysiecy dolarow od osoby). Na sali bylo okolo 100 biznesmenow z roznych branz, ludzi ktorzy odnosza spore sukcesy i mogliby swobodnie powiedziec "juz mi to nie jest potrzebne".
Pisze o cenie, bo czesto slysze jak ktos narzeka "nie stac mnie na ksiazki na temat sukcesu" bo to to "az" 20 zl. Wierzcie mi, o wiele latwiej jest poswiecic 20 zl niz 15 tysiecy... Ci, ktorzy wiele wiedza na temat sukcesu stale sie doksztalcaja w tej dziedzinie. I wlasnie dlatego ten sukces uzyskuja...
1. Wysokie poczucie wlasnej wartosci
Zadnych niespodzianek tutaj - moge sie zalozyc. Cecha pierwsza - to ambicje i bardzo wysokie poczucie wartosci siebie. Mowimy o tym stale, wiec nie bede sie tutaj nad tym rozwodzic, to jest po prostu test. Wiecie co to jest poczucie wartosci siebie.
Zadaj sobie pytanie "Czy mam wysokie poczucie wlasnej wartosci?". Policz sobie 5 punktow jesli powiesz, ze tak. Jesli jestes z siebie dumny. Z tego co juz w zyciu osiagnales, z tego kim jestes, z tego kim sie stales.
(pisze tu uzywajac meskiego rodzajnika, ale to sie oczywiscie odnosi do wszystkich - "czlowiek" to rodzaj meski" :-)
Jesli jestes z siebie dumny, z tego co zrobiles, co juz osiagnales, kim sie stales - to juz jest oznaka poczucia wysokiej wartosci. Ale przyznaj sobie jeszcze dodatkowo 2 punkty jesli wierzysz, ze mozesz zrobic *wszystko*, co postanowisz ze chcesz zrobic. jesli potrafisz powiedziec sobie juz teraz "jesli chce byc w tym dobry, bede w tym dobry" -- jesli masz takie podejscie, dodaj sobie te 2 punkty.
Mozesz jeszcze zarobic dodatkowe 3 punkty jesli naprawde wierzysz w to, ze mozesz zostac MULTI- milionere, jesli tylko zechcesz (nie znaczy, ze masz chciec, chodzi o to, czy wierzysz w to, ze MOZESZ jesli tylko zechcesz).
Nie oszukuj z tymi punktami - chodzi o to, zeby sprawdzic gdzie jestes na tej mapie sukcesu. Nikt nie bedzie ciebie pytac o to ile masz punktow, nawet jesli ktos zechce sie na liscie tym podzielic, nie opublikuje, bo nie o to tu chodzi by to oglaszac, ale o to by wiedziec...
A wiec podlicz ile masz punktow za te pierwsza ceche ludzi sukcesu -- jutro cecha druga i nastepna szansa na zarobienie 10 punktow!
2. Poczucie odpowiedzialnosci
Akceptacja odpowiedzialnosci w 100 prcentach. Niezaleznie od tego co ich szef mowi, albo jakie sa wskazniki ekonomiczne. Nawet jesli nie maja tego co inni -- i tak osiagaja wiecej niz inni, bo wlasnie decyduja, ze moga i podejmuja sie odpowiedzialnosci za wlasne losy.
Czy ty akceptujesz odpowiedzialnosc za swoje zycie? Czy czujesz, ze to od ciebie zalezy ile masz motywacji? Tak? Na 100 procent? Jesli tak, to zarabiasz 6 punktow.
Mozesz zdobyc 2 dodatkowe punkty, jesli jakies zdarzenie albo sytuacja, albo szef, albo klient, albo znajomy NIE moga cie pozbyc motywacji. To bardzo trudne. Wiekszosc ludzi potrafi zmarnowac sporo czasu, nawet caly dzien, tylko dlatego, ze KTOS wplynal na nich negatywnie i "pozbawil" motywacji...
Ludzie, ktorzy osiagaja wielkie sukcesy sa w stanie kontynuowac to co postanowili, nawet w podbramkowej sytuacji (trudne :-)
I mozesz sobie dodac jeszcze 2 punkty jesli wierzysz ze mozesz osiagnac powoedzenie nawet w okresie trudnej sytuacji ekonomicznej.
Podlicz punkty - ile zdobyles tym razem? 6, 8, czy tez cale 10 ?
3. Praca z poswieceniem
mozesz sobie policzyc 2 punkty za kazde z tych:
pracujesz dluzej niz 8 godzin dziennie - 2 punkty
bierzesz ze soba prace do domu - 2 punkty (to nie znaczy, ze powinienes, to tylko quiz ktory ci powie czy jestes podobny do tych co osiagaja bardzo wiele sukcesow)
nie rozmawiasz podczas pracy z przyjaciolmi, poza wyjatkowymi okolicznosciami - 2 punkty
pracujesz nawet w czasie jazdy samochodem, tramwajem albo autobusem (np. czytasz albo sluchasz programow edukacyjnych) - 2 punkty
nie robisz przerw w pracy - ci ktorzy osiagaja wielkie sukcesy nie przerywaja pracy na kawe itp. nawet jesli ktos im daje taka mozliwosc! 2 punkty
4. Nieprzecietna Ambicja
Wiekszosc ludzi podaza szlakiem gdzie nie ma zbyt wiele przeszkod. Jesli cos staje im nam przeszkodzie przerywaja swoja podroz do celu. Ludzie ambitni wybieraja kierunek dzialania i doslownie pchaja sie naprzod mimo roznych "przeciwnosci losu". To pchanie naprzod to nie to samo co wypychanie sie naprzod w kolejce, albo poslugiwanie sie klamstwem by cos szybko zdobyc, nie mowiac juz o lamaniu prawa. Mowa o wewnetrnej sile ktora ich po prostu pcha do dzialania.
Kto ma wiecej pasji wygrywa. Jak bardzo czegos chcesz, potrafisz wydobyc z siebie wszystko co trzeba, zeby to osiagnac. Bedziesz szukac rozwiazan az je znajdziesz. Problem polega na tym, ze mimo tego ze kazdy mowi, ze chce -- temperatura tego chcenia i ambicji nie jest zbyt wysoka. Raczej ciepla...albo tylko letnia...
A wiec odpowiedz na to pytanie. Czy masz wielkie ambicje?
4 punkty, jesli chcesz miec wystarczajaco pieniedzy, by kiedys przestac pracowac i byc osoba niezalezna finansowo.
4 dodatkowe punkty jesli masz pasje do tego by sie rozwijac emocjonalnie (to jedna z glownych cech laczacych ludzi sukcesu - staraja sie byc jak najlepsi w roznych dziedzinach, nie tylko w jednej)
2 dodatkowe punkty, jesli mozesz o sobie powiedziec, ze jestes NIESAMOWICIE ambitna osoba. Ci, ktorzy odnosza te wielkie sukcesy, chca podbic swiat, zbudowac cos naprawde wielkiego sa bardzo ambitni.
5. Empatia
Chyba to sie "empatia" po polsku nazywa, nie jestem pewna bo za moich czasow w Polsce sie o tym w ogole nie mowilo, nie znalam tego slowa.
Mam na mysli umiejetnosc wczucia sie w odczuwanie drugiej osoby -- brzmi logicznie, ze to powinno byc slowo wspolczucie, ale zdaje sie ze sie slowo "wspolczucie" w jezyku polskim jakos wypaczylo i jest uzywane raczej by wyrazic litosc (a szkoda bo to doskonale slowo!)
No w kazdym razie chodzi o to, czy jesli jestes w stanie myslec o kliencie tak jak bys byl sam klientem - a kazdy ma swojego klienta, nawet jesli jestes tylko uczniem, czy rodzicem *sluzysz* komus rada, *sprzedajesz* cos kadzego dnia... Czy sie potrafisz tak naprawde wczuc w sytuacje innej osoby? I czy potrafisz zrobic wszystko co w twojej mocy by tej osobie naprawde pomoc... Nie da sie bez tego wspol-odczuwania
Dla ludzi sukcesu klient to pan - nie jako slogan, ale naprawde tak czuja. Ludzie sukcesu *zakochuja* sie nie w swoich produktach, ale w swoich klientach i robia wszystko co w ich mocy, by klientom dogodzic. Kiedy kogos do czegos staraja sie przekonac, robia to przede wszystkim z mysla o tym by pomoc klientowi. Jesli mu cos sprzedaja to nie po to by sobie nabic kase, ale po to by klientom pomoc w rozwiazaniu problemow -- NIGDY nie sprzedadza im czegos, co klientowi nie jest potrzebne po to tylko by sie wzbogacic. Czasem nawet wysla klienta do konkurencji jesli wiedza, ze jego potrzeby beda tak zaspokojone lepiej.
przeczytaj dyskusje na ten temat
6 punktow jesli twoje przekonywanie ma na celu przede wszystkim dobro tej osoby ktora przekonujesz - BARDZIEJ niz twoje wlasne dobro
Badz tutaj uczciwy wobec siebie -- od tego bardzo wiele zalezy. Jesli tej cechy jeszcze nie masz, warto pracowac by ja sobie wyrobic. Jesli masz takie podejscie do zycia, bedziesz w stanie zawsze wygrac konkurencje.
4 dodatkowe punkty jesli dajesz z siebie o wiele wiecej niz jestes zobowiazany. Wiecej niz twoj szef od ciebie wymaga, a jesli masz biznes o wiele wiecej niz sie klienci spodziewaja i wiecej niz oferuje konkurencja.
Razem 10 punktow do zdobycia. 50 mozliwych punktow do tej pory, jestesmy juz w polowie drogi.
6. Kieruja sie swoimi celami
Napoleon Hill powiedzial "Cele pomagaja nam w tym by koncentrowac swoja uwage na tym co najwazniejsze. Moga one zwiekszyc osiagniecia nawet o trylion procent!" -- pomysl: TRYLION wiecej sukcesu!
Nawet jesli to byloby tylko tysiac razy wiecej (a jest) warto cele chyba stosowac w zyciu, prawda? Swiat stoi otworem dla ludzi, ktorzy wiedza, dokad zmierzaja -- kiedy wiesz dokad idziesz zawsze znajdziesz innych, ktorzy zechca isc z toba.
Wiekszosc ludzi nie wie dokad chce isc -- a co dopiero JAK tam zajsc -- i przylaczaja sie do innych. Czemu maja sie nie przylaczyc do ciebie i popierac twoje zamierzenia? Jesli wyraznie widzisz swoj cel, kiedy masz prawdziwa wizje przed oczami, to naprawde zdumiewajace jak latwo mozna sobie zaskarbic poparcie i nawet wspolprace innych, ktorzy podazaja za toba i pomagaja ci w tym by TWOJE cele osiagnac!
2 punkty jesli nasz cele wyznaczone codzienie - NA PISMIE!
Ludzie sukcesu maja cele na kazdy dzien, na kazdy tydzien, na kazdy miesiac.
Zig Ziglar pisze o studiach jakie przeprowadzono nad absolwentami Harwardu (a moze to byl Princeton University - nie pamietam). Po latach od czasu ukonczenia studiow odnaleziono tych absolwentow i okazalo sie, ze tylko 3% z nich mialo cele okreslone na pismie. I to byli ci, ktorzy osiagneli w zyciu najwiecej - mieli najlepsza pozycje spoleczna, najlepsze zarobki, najwiecej zadowolenia z pracy. Tylko 3% absolwentow z jednego z najznakomitszych uniwesytetow swiata kieruje sie celami!
Dodatkowo:
2 punkty - jesli masz cele tygodniowe
2 punkty - jesli wyznaczasz cele co miesiac
2 punkty - jesli masz cele na ten rok
2 punkty - jesli masz cele zyciowe
Razem dziesiec punktow - podlicz ile zdobyles tym razem? Jesli nie wiesz jak wyznaczac cele, zapisz sie na moj mini-kurs (to nic nie kosztuje) - na tej stronie
7. Nieprzecietne zdyscyplinowanie
Ach dyscyplina! -- wszyscy znamy ludzi ktorzy ciezko pracuja kiedy szef na nich zerka, ale jak sa sami to sie do pracy nie przykladaja, albo nawet kompletnie olewaja swoje obowiazki. Ludzie sukcesu robia co do nich nalezy niezaleznie od tego, czy szef na nich patrzy czy nie -- bo to co robia nie robia dla szefa.
Na ogol (nie zawsze, ale bardzo czesto) ludzie sukcesu maja takze jakies hobby, ktore pozwala im te dyscypline wyrabiac. Sport na przyklad.
Czy wykazujesz sie dyscyplina wobec siebie?
4 punkty jesli gimnastykujesz sie regularnie. Dlaczego to jest taki dobry miernik dyscypliny? Bo wszyscy wiedza, ze trzeba - a tylko ci ktorzy sa zdyscyplinowanie robia to regularnie.
2 punkty jesli prawie zawsze dotrzymujesz obietnic, ktore dajesz innym (przewazajaca wiekszosc ludzi mowi "OK zadzwonie na pewno w poniedzialek" a;le nie dzwonia, albo nie oddaja pozyczonej ksiazki w terminie - itp.)
2 punkty jest prawie zawsze dotrzymujesz obietnic ktore dajesz SOBIE.
2 punkty jesli prawie zawsze robisz dzisiaj co moze byc zrobione dzisiaj, bez odkladania na jutro
Dziesiec punktow do zdobycia - 70 punktow mozliwych do tej pory. Nastepna porcja jutro.
8. Kompletna Uczciwosc - Integralnosc Zyciowa
Uczciwosc wyraza sie nie tylko tym, ze sie nie kradnie ale przede wszystkim na tym, ze sie kocha prawde. Posluzyc sie klamstwem, albo "niewinnym" malym skrzywieniem prawdy jest zawsze latwiej by cos osiagnac. To sa zyciowe skroty stosowane przez wiekszosc ludzi. Wspolna cecha charakteru tych, ktorzy odnosza wielkie sukcesy jest wlasnie to, ze nie poswiecaja uczciwosci dla sukcesu.
Pora na punkty.
Sa ludzie, ktorzy potrafia sprzedac wszystko. Jesli jednak zaliczasz sie do garstki tych, ktorzy musza absolutnie wierzyc w to, co polecasz innym, policz sobie 5 punktow.
Nastepne 5 punktow, jesli tak naprawde robisz to, co najlepsze dla twojego klienta - nawet jesli mozesz sporo zarobic na tym by sprzedac albo polecic cos innego.
9. Pozytywne nastawienie
Oczywiscie, zadna niespodzianka, prawda? Tyle mowimy tutaj na temat optymizmu i jak ogromny wplyw ma pozytywne nastawienie na nasze zycie....
Ta historyjka doskonale to ilustruje:
*Dwoch sprzedawcow butow firma wyslala do Afryki. Po dwoch tygodniach jeden wraca (to bylo przed telefonami i internetem :-) i mowi: - Nie da sie tam sprzedawac butow. Marny rynek Wzyscy chodza na bosaka... Od tego drugiego spzedawcy zas dlugo nikt nie slyszal, wreszcie nadchodzi od niego wiadomosc przez poslanca: - Niesamowity rynek! Nikt tutaj nie ma butow - zadnej konkurencji. Dostalem mnostwo zamowien!*
Pora na punkty..
0 - jesli mozesz siebie opisac, jako pesymiste (chyba nie ma takich na liscie :-)
5 - jesli sie okreslasz jako realista
7 - jesli jestes optymista
10 punktow jezli ZAWSZE wyszukujesz cos dobrego w kazdej zlej sytuacji. Mam na mysli naprawde w *kazdej* zlej sytuacji.
Przyklad z mojego wlasnego podworka - kiedy szlam na operacje i mialam przed soba dwu miesieczny okres rekonwalescencji, mowilam sobie "nareszcie bede miec czas duzo czytac"
10. Zawieraja latwo przyjaznie
Will Rogers powiedzial "Nigdy nie spotkalem kogos, kogo nie polubilem" - czy mozesz tak powiedziec? Musze przyznac, ze samej jest mi raczej trdno choc polubilam nawet swoja tesciowa (niby zartem, ale to byla trudna osoba do polubienia :-)
Czy zawierasz latwo przyjaznie? Czy potrafisz sie doszukac dobrych cech we wszystkich ludziach, ktorych spotykasz? Kazdy glupi moze docenic pelna charyzmy osobe -- trzeba jednak prawdziwych checi by polubic kogos, kto jest trudny do polubienia.
A wiec teraz punkty:
0 punktow - jesli generalnie nie lubisz ludzi (naprawde jest sporo takich:-)
3 punkty - jesli mozesz jakos wspolzyc, ale tak naprawde to nie chcesz sie przyjaznic z wiekszoscia ludzi. Nie szukasz z nimi przyjazni
7 punktow jesli potrafisz sie zaprzyjaznic prawie z kazdym
3 punkty dodatkowo jesli naprawde mozesz powiedziec, ze nie ma nikogo kogo absolutnie nie znosisz.
Razem dziesiec punktow.
Warto zauwazyc co NIE jest wspola cecha osob odnoszacych ogromne sukcesy: talent albo predyspozycje, wiek, wyksztalcenie, wrodzona inteligencja... Ciekawe, prawda?
Pora na podliczenie i na wyniki. Ile masz punktow?
do 50 punktow -- Oj, BARDZO slabiutko! Nie umiesz zaskarbiac sobie przychylnosci innych. Pracuj, pracuj, nad soba. Na razie jestes bardzo daleko od tego by osiagac wiele - wplywasz wrecz negatywnie na otoczenie!
51-60 punktow - unikaj nowych sytuacji, trudno ci sie w nich sprawdzac (ale pracuj nad soba - to sie moze i powinno zmienic!)
61--70 punktow - to jest przecietna, ogromnie przyda cie sie szkolenie.
71-80 punktow - powyzej przecietnej jesli chodzi o zdobywanie i utrzymywanie klientow i o sukces w biznesie.
81-90 punktow - jestes urodzony do tego by odnosic sukcesy. Super umiejetnosci!
91-100 punktow. Jestes na szczycie! Jesli nie jestes, to.... byc moze gdzies w tych odpowiedziach ostro bujasz?
Wanda Loskot jest cenionym w USA doradca do spraw rozwoju biznesu. Odwiedz jej polska witryne SukcesTwojejFirmy i Akademia sukcesu gdzie znajdziesz wiele podobnych artykulow i nawet bezplatny Kurs Planowania!
Pisze o cenie, bo czesto slysze jak ktos narzeka "nie stac mnie na ksiazki na temat sukcesu" bo to to "az" 20 zl. Wierzcie mi, o wiele latwiej jest poswiecic 20 zl niz 15 tysiecy... Ci, ktorzy wiele wiedza na temat sukcesu stale sie doksztalcaja w tej dziedzinie. I wlasnie dlatego ten sukces uzyskuja...
1. Wysokie poczucie wlasnej wartosci
Zadnych niespodzianek tutaj - moge sie zalozyc. Cecha pierwsza - to ambicje i bardzo wysokie poczucie wartosci siebie. Mowimy o tym stale, wiec nie bede sie tutaj nad tym rozwodzic, to jest po prostu test. Wiecie co to jest poczucie wartosci siebie.
Zadaj sobie pytanie "Czy mam wysokie poczucie wlasnej wartosci?". Policz sobie 5 punktow jesli powiesz, ze tak. Jesli jestes z siebie dumny. Z tego co juz w zyciu osiagnales, z tego kim jestes, z tego kim sie stales.
(pisze tu uzywajac meskiego rodzajnika, ale to sie oczywiscie odnosi do wszystkich - "czlowiek" to rodzaj meski" :-)
Jesli jestes z siebie dumny, z tego co zrobiles, co juz osiagnales, kim sie stales - to juz jest oznaka poczucia wysokiej wartosci. Ale przyznaj sobie jeszcze dodatkowo 2 punkty jesli wierzysz, ze mozesz zrobic *wszystko*, co postanowisz ze chcesz zrobic. jesli potrafisz powiedziec sobie juz teraz "jesli chce byc w tym dobry, bede w tym dobry" -- jesli masz takie podejscie, dodaj sobie te 2 punkty.
Mozesz jeszcze zarobic dodatkowe 3 punkty jesli naprawde wierzysz w to, ze mozesz zostac MULTI- milionere, jesli tylko zechcesz (nie znaczy, ze masz chciec, chodzi o to, czy wierzysz w to, ze MOZESZ jesli tylko zechcesz).
Nie oszukuj z tymi punktami - chodzi o to, zeby sprawdzic gdzie jestes na tej mapie sukcesu. Nikt nie bedzie ciebie pytac o to ile masz punktow, nawet jesli ktos zechce sie na liscie tym podzielic, nie opublikuje, bo nie o to tu chodzi by to oglaszac, ale o to by wiedziec...
A wiec podlicz ile masz punktow za te pierwsza ceche ludzi sukcesu -- jutro cecha druga i nastepna szansa na zarobienie 10 punktow!
2. Poczucie odpowiedzialnosci
Akceptacja odpowiedzialnosci w 100 prcentach. Niezaleznie od tego co ich szef mowi, albo jakie sa wskazniki ekonomiczne. Nawet jesli nie maja tego co inni -- i tak osiagaja wiecej niz inni, bo wlasnie decyduja, ze moga i podejmuja sie odpowiedzialnosci za wlasne losy.
Czy ty akceptujesz odpowiedzialnosc za swoje zycie? Czy czujesz, ze to od ciebie zalezy ile masz motywacji? Tak? Na 100 procent? Jesli tak, to zarabiasz 6 punktow.
Mozesz zdobyc 2 dodatkowe punkty, jesli jakies zdarzenie albo sytuacja, albo szef, albo klient, albo znajomy NIE moga cie pozbyc motywacji. To bardzo trudne. Wiekszosc ludzi potrafi zmarnowac sporo czasu, nawet caly dzien, tylko dlatego, ze KTOS wplynal na nich negatywnie i "pozbawil" motywacji...
Ludzie, ktorzy osiagaja wielkie sukcesy sa w stanie kontynuowac to co postanowili, nawet w podbramkowej sytuacji (trudne :-)
I mozesz sobie dodac jeszcze 2 punkty jesli wierzysz ze mozesz osiagnac powoedzenie nawet w okresie trudnej sytuacji ekonomicznej.
Podlicz punkty - ile zdobyles tym razem? 6, 8, czy tez cale 10 ?
3. Praca z poswieceniem
mozesz sobie policzyc 2 punkty za kazde z tych:
pracujesz dluzej niz 8 godzin dziennie - 2 punkty
bierzesz ze soba prace do domu - 2 punkty (to nie znaczy, ze powinienes, to tylko quiz ktory ci powie czy jestes podobny do tych co osiagaja bardzo wiele sukcesow)
nie rozmawiasz podczas pracy z przyjaciolmi, poza wyjatkowymi okolicznosciami - 2 punkty
pracujesz nawet w czasie jazdy samochodem, tramwajem albo autobusem (np. czytasz albo sluchasz programow edukacyjnych) - 2 punkty
nie robisz przerw w pracy - ci ktorzy osiagaja wielkie sukcesy nie przerywaja pracy na kawe itp. nawet jesli ktos im daje taka mozliwosc! 2 punkty
4. Nieprzecietna Ambicja
Wiekszosc ludzi podaza szlakiem gdzie nie ma zbyt wiele przeszkod. Jesli cos staje im nam przeszkodzie przerywaja swoja podroz do celu. Ludzie ambitni wybieraja kierunek dzialania i doslownie pchaja sie naprzod mimo roznych "przeciwnosci losu". To pchanie naprzod to nie to samo co wypychanie sie naprzod w kolejce, albo poslugiwanie sie klamstwem by cos szybko zdobyc, nie mowiac juz o lamaniu prawa. Mowa o wewnetrnej sile ktora ich po prostu pcha do dzialania.
Kto ma wiecej pasji wygrywa. Jak bardzo czegos chcesz, potrafisz wydobyc z siebie wszystko co trzeba, zeby to osiagnac. Bedziesz szukac rozwiazan az je znajdziesz. Problem polega na tym, ze mimo tego ze kazdy mowi, ze chce -- temperatura tego chcenia i ambicji nie jest zbyt wysoka. Raczej ciepla...albo tylko letnia...
A wiec odpowiedz na to pytanie. Czy masz wielkie ambicje?
4 punkty, jesli chcesz miec wystarczajaco pieniedzy, by kiedys przestac pracowac i byc osoba niezalezna finansowo.
4 dodatkowe punkty jesli masz pasje do tego by sie rozwijac emocjonalnie (to jedna z glownych cech laczacych ludzi sukcesu - staraja sie byc jak najlepsi w roznych dziedzinach, nie tylko w jednej)
2 dodatkowe punkty, jesli mozesz o sobie powiedziec, ze jestes NIESAMOWICIE ambitna osoba. Ci, ktorzy odnosza te wielkie sukcesy, chca podbic swiat, zbudowac cos naprawde wielkiego sa bardzo ambitni.
5. Empatia
Chyba to sie "empatia" po polsku nazywa, nie jestem pewna bo za moich czasow w Polsce sie o tym w ogole nie mowilo, nie znalam tego slowa.
Mam na mysli umiejetnosc wczucia sie w odczuwanie drugiej osoby -- brzmi logicznie, ze to powinno byc slowo wspolczucie, ale zdaje sie ze sie slowo "wspolczucie" w jezyku polskim jakos wypaczylo i jest uzywane raczej by wyrazic litosc (a szkoda bo to doskonale slowo!)
No w kazdym razie chodzi o to, czy jesli jestes w stanie myslec o kliencie tak jak bys byl sam klientem - a kazdy ma swojego klienta, nawet jesli jestes tylko uczniem, czy rodzicem *sluzysz* komus rada, *sprzedajesz* cos kadzego dnia... Czy sie potrafisz tak naprawde wczuc w sytuacje innej osoby? I czy potrafisz zrobic wszystko co w twojej mocy by tej osobie naprawde pomoc... Nie da sie bez tego wspol-odczuwania
Dla ludzi sukcesu klient to pan - nie jako slogan, ale naprawde tak czuja. Ludzie sukcesu *zakochuja* sie nie w swoich produktach, ale w swoich klientach i robia wszystko co w ich mocy, by klientom dogodzic. Kiedy kogos do czegos staraja sie przekonac, robia to przede wszystkim z mysla o tym by pomoc klientowi. Jesli mu cos sprzedaja to nie po to by sobie nabic kase, ale po to by klientom pomoc w rozwiazaniu problemow -- NIGDY nie sprzedadza im czegos, co klientowi nie jest potrzebne po to tylko by sie wzbogacic. Czasem nawet wysla klienta do konkurencji jesli wiedza, ze jego potrzeby beda tak zaspokojone lepiej.
przeczytaj dyskusje na ten temat
6 punktow jesli twoje przekonywanie ma na celu przede wszystkim dobro tej osoby ktora przekonujesz - BARDZIEJ niz twoje wlasne dobro
Badz tutaj uczciwy wobec siebie -- od tego bardzo wiele zalezy. Jesli tej cechy jeszcze nie masz, warto pracowac by ja sobie wyrobic. Jesli masz takie podejscie do zycia, bedziesz w stanie zawsze wygrac konkurencje.
4 dodatkowe punkty jesli dajesz z siebie o wiele wiecej niz jestes zobowiazany. Wiecej niz twoj szef od ciebie wymaga, a jesli masz biznes o wiele wiecej niz sie klienci spodziewaja i wiecej niz oferuje konkurencja.
Razem 10 punktow do zdobycia. 50 mozliwych punktow do tej pory, jestesmy juz w polowie drogi.
6. Kieruja sie swoimi celami
Napoleon Hill powiedzial "Cele pomagaja nam w tym by koncentrowac swoja uwage na tym co najwazniejsze. Moga one zwiekszyc osiagniecia nawet o trylion procent!" -- pomysl: TRYLION wiecej sukcesu!
Nawet jesli to byloby tylko tysiac razy wiecej (a jest) warto cele chyba stosowac w zyciu, prawda? Swiat stoi otworem dla ludzi, ktorzy wiedza, dokad zmierzaja -- kiedy wiesz dokad idziesz zawsze znajdziesz innych, ktorzy zechca isc z toba.
Wiekszosc ludzi nie wie dokad chce isc -- a co dopiero JAK tam zajsc -- i przylaczaja sie do innych. Czemu maja sie nie przylaczyc do ciebie i popierac twoje zamierzenia? Jesli wyraznie widzisz swoj cel, kiedy masz prawdziwa wizje przed oczami, to naprawde zdumiewajace jak latwo mozna sobie zaskarbic poparcie i nawet wspolprace innych, ktorzy podazaja za toba i pomagaja ci w tym by TWOJE cele osiagnac!
2 punkty jesli nasz cele wyznaczone codzienie - NA PISMIE!
Ludzie sukcesu maja cele na kazdy dzien, na kazdy tydzien, na kazdy miesiac.
Zig Ziglar pisze o studiach jakie przeprowadzono nad absolwentami Harwardu (a moze to byl Princeton University - nie pamietam). Po latach od czasu ukonczenia studiow odnaleziono tych absolwentow i okazalo sie, ze tylko 3% z nich mialo cele okreslone na pismie. I to byli ci, ktorzy osiagneli w zyciu najwiecej - mieli najlepsza pozycje spoleczna, najlepsze zarobki, najwiecej zadowolenia z pracy. Tylko 3% absolwentow z jednego z najznakomitszych uniwesytetow swiata kieruje sie celami!
Dodatkowo:
2 punkty - jesli masz cele tygodniowe
2 punkty - jesli wyznaczasz cele co miesiac
2 punkty - jesli masz cele na ten rok
2 punkty - jesli masz cele zyciowe
Razem dziesiec punktow - podlicz ile zdobyles tym razem? Jesli nie wiesz jak wyznaczac cele, zapisz sie na moj mini-kurs (to nic nie kosztuje) - na tej stronie
7. Nieprzecietne zdyscyplinowanie
Ach dyscyplina! -- wszyscy znamy ludzi ktorzy ciezko pracuja kiedy szef na nich zerka, ale jak sa sami to sie do pracy nie przykladaja, albo nawet kompletnie olewaja swoje obowiazki. Ludzie sukcesu robia co do nich nalezy niezaleznie od tego, czy szef na nich patrzy czy nie -- bo to co robia nie robia dla szefa.
Na ogol (nie zawsze, ale bardzo czesto) ludzie sukcesu maja takze jakies hobby, ktore pozwala im te dyscypline wyrabiac. Sport na przyklad.
Czy wykazujesz sie dyscyplina wobec siebie?
4 punkty jesli gimnastykujesz sie regularnie. Dlaczego to jest taki dobry miernik dyscypliny? Bo wszyscy wiedza, ze trzeba - a tylko ci ktorzy sa zdyscyplinowanie robia to regularnie.
2 punkty jesli prawie zawsze dotrzymujesz obietnic, ktore dajesz innym (przewazajaca wiekszosc ludzi mowi "OK zadzwonie na pewno w poniedzialek" a;le nie dzwonia, albo nie oddaja pozyczonej ksiazki w terminie - itp.)
2 punkty jest prawie zawsze dotrzymujesz obietnic ktore dajesz SOBIE.
2 punkty jesli prawie zawsze robisz dzisiaj co moze byc zrobione dzisiaj, bez odkladania na jutro
Dziesiec punktow do zdobycia - 70 punktow mozliwych do tej pory. Nastepna porcja jutro.
8. Kompletna Uczciwosc - Integralnosc Zyciowa
Uczciwosc wyraza sie nie tylko tym, ze sie nie kradnie ale przede wszystkim na tym, ze sie kocha prawde. Posluzyc sie klamstwem, albo "niewinnym" malym skrzywieniem prawdy jest zawsze latwiej by cos osiagnac. To sa zyciowe skroty stosowane przez wiekszosc ludzi. Wspolna cecha charakteru tych, ktorzy odnosza wielkie sukcesy jest wlasnie to, ze nie poswiecaja uczciwosci dla sukcesu.
Pora na punkty.
Sa ludzie, ktorzy potrafia sprzedac wszystko. Jesli jednak zaliczasz sie do garstki tych, ktorzy musza absolutnie wierzyc w to, co polecasz innym, policz sobie 5 punktow.
Nastepne 5 punktow, jesli tak naprawde robisz to, co najlepsze dla twojego klienta - nawet jesli mozesz sporo zarobic na tym by sprzedac albo polecic cos innego.
9. Pozytywne nastawienie
Oczywiscie, zadna niespodzianka, prawda? Tyle mowimy tutaj na temat optymizmu i jak ogromny wplyw ma pozytywne nastawienie na nasze zycie....
Ta historyjka doskonale to ilustruje:
*Dwoch sprzedawcow butow firma wyslala do Afryki. Po dwoch tygodniach jeden wraca (to bylo przed telefonami i internetem :-) i mowi: - Nie da sie tam sprzedawac butow. Marny rynek Wzyscy chodza na bosaka... Od tego drugiego spzedawcy zas dlugo nikt nie slyszal, wreszcie nadchodzi od niego wiadomosc przez poslanca: - Niesamowity rynek! Nikt tutaj nie ma butow - zadnej konkurencji. Dostalem mnostwo zamowien!*
Pora na punkty..
0 - jesli mozesz siebie opisac, jako pesymiste (chyba nie ma takich na liscie :-)
5 - jesli sie okreslasz jako realista
7 - jesli jestes optymista
10 punktow jezli ZAWSZE wyszukujesz cos dobrego w kazdej zlej sytuacji. Mam na mysli naprawde w *kazdej* zlej sytuacji.
Przyklad z mojego wlasnego podworka - kiedy szlam na operacje i mialam przed soba dwu miesieczny okres rekonwalescencji, mowilam sobie "nareszcie bede miec czas duzo czytac"
10. Zawieraja latwo przyjaznie
Will Rogers powiedzial "Nigdy nie spotkalem kogos, kogo nie polubilem" - czy mozesz tak powiedziec? Musze przyznac, ze samej jest mi raczej trdno choc polubilam nawet swoja tesciowa (niby zartem, ale to byla trudna osoba do polubienia :-)
Czy zawierasz latwo przyjaznie? Czy potrafisz sie doszukac dobrych cech we wszystkich ludziach, ktorych spotykasz? Kazdy glupi moze docenic pelna charyzmy osobe -- trzeba jednak prawdziwych checi by polubic kogos, kto jest trudny do polubienia.
A wiec teraz punkty:
0 punktow - jesli generalnie nie lubisz ludzi (naprawde jest sporo takich:-)
3 punkty - jesli mozesz jakos wspolzyc, ale tak naprawde to nie chcesz sie przyjaznic z wiekszoscia ludzi. Nie szukasz z nimi przyjazni
7 punktow jesli potrafisz sie zaprzyjaznic prawie z kazdym
3 punkty dodatkowo jesli naprawde mozesz powiedziec, ze nie ma nikogo kogo absolutnie nie znosisz.
Razem dziesiec punktow.
Warto zauwazyc co NIE jest wspola cecha osob odnoszacych ogromne sukcesy: talent albo predyspozycje, wiek, wyksztalcenie, wrodzona inteligencja... Ciekawe, prawda?
Pora na podliczenie i na wyniki. Ile masz punktow?
do 50 punktow -- Oj, BARDZO slabiutko! Nie umiesz zaskarbiac sobie przychylnosci innych. Pracuj, pracuj, nad soba. Na razie jestes bardzo daleko od tego by osiagac wiele - wplywasz wrecz negatywnie na otoczenie!
51-60 punktow - unikaj nowych sytuacji, trudno ci sie w nich sprawdzac (ale pracuj nad soba - to sie moze i powinno zmienic!)
61--70 punktow - to jest przecietna, ogromnie przyda cie sie szkolenie.
71-80 punktow - powyzej przecietnej jesli chodzi o zdobywanie i utrzymywanie klientow i o sukces w biznesie.
81-90 punktow - jestes urodzony do tego by odnosic sukcesy. Super umiejetnosci!
91-100 punktow. Jestes na szczycie! Jesli nie jestes, to.... byc moze gdzies w tych odpowiedziach ostro bujasz?
Wanda Loskot jest cenionym w USA doradca do spraw rozwoju biznesu. Odwiedz jej polska witryne SukcesTwojejFirmy i Akademia sukcesu gdzie znajdziesz wiele podobnych artykulow i nawet bezplatny Kurs Planowania!
wtorek, 10 czerwca 2008
Moc przyciągania cz.II/II
Fizyka kwantowa
Czym zajmuję się fizyka kwantowa? Najprościej ujmując jest to nauka która tłumaczy budowę kosmosu. To właśnie naukowcy zajmujący się fizyką kwantową dowiedli, że wszystko w kosmosie jest stworzone z atomów, a atomy z różnych cząstek elementarnych. Te cząstki nie są niczym innym jak koncentracją energii. Dzięki temu stało się jasne, że wszystko we wszechświecie jest stworzone z energii. Jedyną różnicą pomiędzy atomem ołowiu a atomem złota jest w tym, że ołów posiada inną częstotliwość wibracji, niż złoto. Dla nas zrozumiałe jest, że dane cząstki rosną razem, ponieważ wibrują z tą samą częstotliwością. Nauka wyjaśnia wszystko za pomocą energii nawet to, że myśl jest energią! Która wibruje lub drga z odpowiednią częstotliwością.
„The Secret”
Czy oglądałeś ten film? Prawo przyciągania zostało tam przedstawione w piękny obrazowy sposób. Było tam również kilku gości, oglądając film po raz pierwszy czekałem na osobę która w moim przekonaniu musiała tam zagościć. Niestety jej nie usłyszałem, człowiek który z uporem szaleńca powtarza na swoich seminariach: „przyciągniesz do swojego życia to lub więcej”. Dzisiaj wiem, że osoba ta z powodu 'wiary' i kontrowersyjnego tytułu nie zgodziła się wystąpić, ponieważ „moc przyciągania” lub raczej „prawo przyciągania” nie jest żadnym „sekretem”. Mówił nam o tym Budda, Jezus Chrystus pośród skalistych gór Judei 2000 lat temu, Napoleon Hill 100 lat, Joseph Murphy 40 lat temu oraz wielu, wielu innych. Przesłanie filmu zostało zrozumiane, osoby które nie czytały książek - nagle po nie sięgają, ludzie zagubieni i załamani - podnoszą swe czoła mówiąc: "wszystko zależy ode mnie, jestem kreatorem swojego życia, mogę przyciągnąć do swojego życia to lub więcej” setki osób z wywiadów i 'plotek' twórców osiągnęło wolność finanasową oraz nową jakość życia.
Zadanie
Wszechświat lubi szczegółowość. Gdy już wiesz w 100 procentach czego pragniesz biorąc kartkę papieru opisz dokładnie wszystkie cechy np. pragniesz samochodu więc wypisujesz: markę, kolor, kształt, firmę, rocznik, przebieg, stan, kolor foteli itd. Kończąc opisywanie zamknij oczy i wyobraź sobie wszystko w umyśle. Dotknij kierownicy, usiądź w fotelu, wyrusz w podróż, jak się prowadzi, kto gratuluje Ci zakupu? Zapamiętaj uczucie które wygenerowałeś bo właśnie ono jest kluczem w „mocy przyciągania”. Nie wszyscy potrafią stworzyć jasny obraz, więc pragnąc tego samochodu wybierz się do salonu, usiądź w samochodzie, przejdź się nim, dotknij tapicerki, posłuchaj dźwięku silnika. Uwaga. Nie wszystkie obrazy mogą być jasne i szczegółowe, gdy pragniesz przyciągnąć tak jak w moim przypadku „wymarzoną drugą połówkę” sprecyzuj cechy fizyczne i psychiczne, kolejny raz zamknij oczy, generuj tylko uczucie i najważniejsze cechy, które Twój umysł potrafi sobie wyobrazić jak: kształt nosa, ust, kolor oczu, włosów ogólną budowę ciała, uśmiech, zachowanie w danej sytuacji, radość ze wspólnych spacerów, długie rozmowy. Teraz najważniejsze, zawsze po skończonej wizualizacji wypowiedz: „Ojcze, dziękuje Ci, żeś mnie wysłuchał dziękuje, że Ty zawsze mnie wysłuchujesz” lub jeśli Twój system wartości odrzuca słowo Bóg, wypowiedz: „Pozwalam wszechświatowi zająć się wszystkimi szczegółami i przynosi mi to o co proszę. Jestem wdzięczny za to potężne wsparcie i ufam w 100 procentach”.
Wiara
Twoim zadaniem jest wierzyć. Bez wiary rodzi się pusta akcja, nie wzmocniona żadnymi siłami mentalnymi. W Biblii na temat wiary możemy przeczytać: „wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy”. Twoje zaangażowanie, które wyraża się w ufności i działaniu będzie „poręką”. Mówiąc „czy ja naprawdę to przyciągnę, czy faktycznie zamanifestuję?” jest tak samo mądrym pytaniem jak: „czy magnes przyciąga elementy żelazne?”. Zgodnie z naukami fizyki kwantowej, wszystko we wszechświecie jest zbudowane z atomów, atomy z cząstek elementarnych. Różne typy materii mają różne poziomy wibracji cząstki. Skała, kwiat, albo osoba jest energią ruszającą się przy różnych częstotliwościach wibracji. Energia o pewnej jakości albo wibracja zmierza do przyciągnięcia podobnej wibracji. Podobne przyciąga podobne, więc jeśli myślisz o tym czego nie masz przyciągasz to, jeśli myślisz o tym czego nie chcesz również to przyciągasz. Mistrz modlitwy powiedział: "Wszystko, o co w modlitwie prosicie stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymaliście”. W tym krótkim zdaniu są opisane wszystkie zasady mocy przyciągania. Joe Vitale powiedział, że liczy się poziom intencji. Tłumacząc, pragniesz czegoś, ale niekoniecznie musisz to dostać. Za każdym razem, gdy jesteś zależny od wyniku to znaczy mówisz sobie: „muszę to mieć za wszelką cenę” nie przyciągniesz niczego.
Zasada oddania
Ostatnim najważniejszym punktem jest zasada oddania. Wielu ludzi zamiast wierzyć, analizuję mówiąc sobie: w jaki sposób to osiągnę, jak się to ukaże, przecież dzisiaj nie mam, nie posiadam, droga jest odległa, tego jeszcze nie ma na świecie? Moim pytanie jest: dlaczego chcesz wiedzieć wszystko? Pamiętaj umysł świadomy jest skupiony na TERAZ! Podświadomość wszystko skrzętnie zapisuję i prowadzi tylko Bóg lub Wszechświat widzi wszystko, oddaj swoje pragnienie nie ważne jak absurdalne Ci się dziś wydaję, mówiąc: „Nie moja, ale Twoja wola niech się stanie” czyli wola Boga lub Wszechświata. Za każdym razem, gdy skończysz wizualizować lub tylko pomyślisz w ciągu dnia o swoim zamierzeniu wypowiedz oprócz podziękowania: „pragnę tego lub coś lepszego”, dlaczego? Dzisiaj widzisz to co widzisz dzięki skupieniu, jutro możesz widzieć nawet dostać o wiele więcej niż dzisiaj. Słowa „pragnę to lub coś lepszego” wytwarzają ufność oraz zmniejsza wpływ Twojego ego na moc przyciągania.
Podsumowanie
1. Po jasnym sprecyzowaniu czego chcesz, napisz to na kartce papieru jako zamierzenie np. „zamierzam przyciągnąć x”.
2. Stwórz jasny i klarowny obraz swojego pragnienia. Czasem stworzenie obrazu w umyśle zajmuję parę tygodni. Pragniesz domu? Jak duży, ile pokoi, dywany są w kształcie, meble są z ciemnego drewna czy jasnego, gdzie są okna, ile drzew w ogrodzie posiadasz, jak wysoka jest trawa, jak wygląda Twój dom z góry (boku), co widzisz wyglądając przez okno? Ptaki śpiewają głośno? Gdzie bawi się Twój syn, córka?
3. Wizualizuj rano zaraz po przebudzeniu oraz tuż przed snem.
4. Podziękuj za każdym razem, gdy myślisz o swoim zamierzeniu. Pamiętaj „energia którą oddajesz to rezultaty, które otrzymujesz”.
5. Jeśli czegoś nie masz wystarczy, że skierujesz swoją uwagę na tej rzeczy i dzięki prawu przyciągania to przyjdzie do Twojego życia.
6. Mów, działaj jak gdybyś już posiadał to o co prosisz. Nigdy nie pozwalaj, aby czynniki zewnętrzne wpływały na Twój stan. Gdzie Twój samochód - w drodze; gdzie Twój dom - buduję się. Nigdy się nie tłumacz, jeśli już to tylko w czasie teraźniejszym, że to już jest lub zaraz będzie.
7. Bezgranicznie ufaj, w materializację swojego zamierzenia. Na nic twa logika, intelekt, mądrość, wiedza. Ufność, że wszechświat Cię wysłucha jest czekiem In blanco, który zostanie przez Nią podpisany.
8. Im lepiej się czujesz tym więcej energii przepływa przez Ciebie, im gorzej się czujesz tym mniej energii przepływa przez Twoje ciało. Nawet ze swoim szkieletem, krwią, ciałem jesteś i tak „wibrującą istotą” i wszystkiego czego doświadczasz w otoczeniu również wibruję.
9. Każdy impuls który się pojawi w postaci cichego szeptu jak: zadzwoń, napisz, wejdź, porozmawiaj, włącz, pójdź tą drogą będzie Twoim „Idee Fixe” które opisałem w „Motywacji bez granic”. Z takim uczuciem oraz Twoim działaniem, możesz być pewien wyniku i szybkiej manifestacji. Nigdy nie wiesz gdzie, kiedy i jak?
10. Tworzysz to, o czym myślisz i w co wierzysz, przyciągasz to, co czujesz, stajesz się tym, co sobie wyobrażasz.
Niech moc będzie z Tobą.
Nikodem Marszałek
-- Więcej artykułów na stronie autora:
CentrumRozwoju.pl
Artykuł pobrano z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Nikodem Marszałek
Czym zajmuję się fizyka kwantowa? Najprościej ujmując jest to nauka która tłumaczy budowę kosmosu. To właśnie naukowcy zajmujący się fizyką kwantową dowiedli, że wszystko w kosmosie jest stworzone z atomów, a atomy z różnych cząstek elementarnych. Te cząstki nie są niczym innym jak koncentracją energii. Dzięki temu stało się jasne, że wszystko we wszechświecie jest stworzone z energii. Jedyną różnicą pomiędzy atomem ołowiu a atomem złota jest w tym, że ołów posiada inną częstotliwość wibracji, niż złoto. Dla nas zrozumiałe jest, że dane cząstki rosną razem, ponieważ wibrują z tą samą częstotliwością. Nauka wyjaśnia wszystko za pomocą energii nawet to, że myśl jest energią! Która wibruje lub drga z odpowiednią częstotliwością.
„The Secret”
Czy oglądałeś ten film? Prawo przyciągania zostało tam przedstawione w piękny obrazowy sposób. Było tam również kilku gości, oglądając film po raz pierwszy czekałem na osobę która w moim przekonaniu musiała tam zagościć. Niestety jej nie usłyszałem, człowiek który z uporem szaleńca powtarza na swoich seminariach: „przyciągniesz do swojego życia to lub więcej”. Dzisiaj wiem, że osoba ta z powodu 'wiary' i kontrowersyjnego tytułu nie zgodziła się wystąpić, ponieważ „moc przyciągania” lub raczej „prawo przyciągania” nie jest żadnym „sekretem”. Mówił nam o tym Budda, Jezus Chrystus pośród skalistych gór Judei 2000 lat temu, Napoleon Hill 100 lat, Joseph Murphy 40 lat temu oraz wielu, wielu innych. Przesłanie filmu zostało zrozumiane, osoby które nie czytały książek - nagle po nie sięgają, ludzie zagubieni i załamani - podnoszą swe czoła mówiąc: "wszystko zależy ode mnie, jestem kreatorem swojego życia, mogę przyciągnąć do swojego życia to lub więcej” setki osób z wywiadów i 'plotek' twórców osiągnęło wolność finanasową oraz nową jakość życia.
Zadanie
Wszechświat lubi szczegółowość. Gdy już wiesz w 100 procentach czego pragniesz biorąc kartkę papieru opisz dokładnie wszystkie cechy np. pragniesz samochodu więc wypisujesz: markę, kolor, kształt, firmę, rocznik, przebieg, stan, kolor foteli itd. Kończąc opisywanie zamknij oczy i wyobraź sobie wszystko w umyśle. Dotknij kierownicy, usiądź w fotelu, wyrusz w podróż, jak się prowadzi, kto gratuluje Ci zakupu? Zapamiętaj uczucie które wygenerowałeś bo właśnie ono jest kluczem w „mocy przyciągania”. Nie wszyscy potrafią stworzyć jasny obraz, więc pragnąc tego samochodu wybierz się do salonu, usiądź w samochodzie, przejdź się nim, dotknij tapicerki, posłuchaj dźwięku silnika. Uwaga. Nie wszystkie obrazy mogą być jasne i szczegółowe, gdy pragniesz przyciągnąć tak jak w moim przypadku „wymarzoną drugą połówkę” sprecyzuj cechy fizyczne i psychiczne, kolejny raz zamknij oczy, generuj tylko uczucie i najważniejsze cechy, które Twój umysł potrafi sobie wyobrazić jak: kształt nosa, ust, kolor oczu, włosów ogólną budowę ciała, uśmiech, zachowanie w danej sytuacji, radość ze wspólnych spacerów, długie rozmowy. Teraz najważniejsze, zawsze po skończonej wizualizacji wypowiedz: „Ojcze, dziękuje Ci, żeś mnie wysłuchał dziękuje, że Ty zawsze mnie wysłuchujesz” lub jeśli Twój system wartości odrzuca słowo Bóg, wypowiedz: „Pozwalam wszechświatowi zająć się wszystkimi szczegółami i przynosi mi to o co proszę. Jestem wdzięczny za to potężne wsparcie i ufam w 100 procentach”.
Wiara
Twoim zadaniem jest wierzyć. Bez wiary rodzi się pusta akcja, nie wzmocniona żadnymi siłami mentalnymi. W Biblii na temat wiary możemy przeczytać: „wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy”. Twoje zaangażowanie, które wyraża się w ufności i działaniu będzie „poręką”. Mówiąc „czy ja naprawdę to przyciągnę, czy faktycznie zamanifestuję?” jest tak samo mądrym pytaniem jak: „czy magnes przyciąga elementy żelazne?”. Zgodnie z naukami fizyki kwantowej, wszystko we wszechświecie jest zbudowane z atomów, atomy z cząstek elementarnych. Różne typy materii mają różne poziomy wibracji cząstki. Skała, kwiat, albo osoba jest energią ruszającą się przy różnych częstotliwościach wibracji. Energia o pewnej jakości albo wibracja zmierza do przyciągnięcia podobnej wibracji. Podobne przyciąga podobne, więc jeśli myślisz o tym czego nie masz przyciągasz to, jeśli myślisz o tym czego nie chcesz również to przyciągasz. Mistrz modlitwy powiedział: "Wszystko, o co w modlitwie prosicie stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymaliście”. W tym krótkim zdaniu są opisane wszystkie zasady mocy przyciągania. Joe Vitale powiedział, że liczy się poziom intencji. Tłumacząc, pragniesz czegoś, ale niekoniecznie musisz to dostać. Za każdym razem, gdy jesteś zależny od wyniku to znaczy mówisz sobie: „muszę to mieć za wszelką cenę” nie przyciągniesz niczego.
Zasada oddania
Ostatnim najważniejszym punktem jest zasada oddania. Wielu ludzi zamiast wierzyć, analizuję mówiąc sobie: w jaki sposób to osiągnę, jak się to ukaże, przecież dzisiaj nie mam, nie posiadam, droga jest odległa, tego jeszcze nie ma na świecie? Moim pytanie jest: dlaczego chcesz wiedzieć wszystko? Pamiętaj umysł świadomy jest skupiony na TERAZ! Podświadomość wszystko skrzętnie zapisuję i prowadzi tylko Bóg lub Wszechświat widzi wszystko, oddaj swoje pragnienie nie ważne jak absurdalne Ci się dziś wydaję, mówiąc: „Nie moja, ale Twoja wola niech się stanie” czyli wola Boga lub Wszechświata. Za każdym razem, gdy skończysz wizualizować lub tylko pomyślisz w ciągu dnia o swoim zamierzeniu wypowiedz oprócz podziękowania: „pragnę tego lub coś lepszego”, dlaczego? Dzisiaj widzisz to co widzisz dzięki skupieniu, jutro możesz widzieć nawet dostać o wiele więcej niż dzisiaj. Słowa „pragnę to lub coś lepszego” wytwarzają ufność oraz zmniejsza wpływ Twojego ego na moc przyciągania.
Podsumowanie
1. Po jasnym sprecyzowaniu czego chcesz, napisz to na kartce papieru jako zamierzenie np. „zamierzam przyciągnąć x”.
2. Stwórz jasny i klarowny obraz swojego pragnienia. Czasem stworzenie obrazu w umyśle zajmuję parę tygodni. Pragniesz domu? Jak duży, ile pokoi, dywany są w kształcie, meble są z ciemnego drewna czy jasnego, gdzie są okna, ile drzew w ogrodzie posiadasz, jak wysoka jest trawa, jak wygląda Twój dom z góry (boku), co widzisz wyglądając przez okno? Ptaki śpiewają głośno? Gdzie bawi się Twój syn, córka?
3. Wizualizuj rano zaraz po przebudzeniu oraz tuż przed snem.
4. Podziękuj za każdym razem, gdy myślisz o swoim zamierzeniu. Pamiętaj „energia którą oddajesz to rezultaty, które otrzymujesz”.
5. Jeśli czegoś nie masz wystarczy, że skierujesz swoją uwagę na tej rzeczy i dzięki prawu przyciągania to przyjdzie do Twojego życia.
6. Mów, działaj jak gdybyś już posiadał to o co prosisz. Nigdy nie pozwalaj, aby czynniki zewnętrzne wpływały na Twój stan. Gdzie Twój samochód - w drodze; gdzie Twój dom - buduję się. Nigdy się nie tłumacz, jeśli już to tylko w czasie teraźniejszym, że to już jest lub zaraz będzie.
7. Bezgranicznie ufaj, w materializację swojego zamierzenia. Na nic twa logika, intelekt, mądrość, wiedza. Ufność, że wszechświat Cię wysłucha jest czekiem In blanco, który zostanie przez Nią podpisany.
8. Im lepiej się czujesz tym więcej energii przepływa przez Ciebie, im gorzej się czujesz tym mniej energii przepływa przez Twoje ciało. Nawet ze swoim szkieletem, krwią, ciałem jesteś i tak „wibrującą istotą” i wszystkiego czego doświadczasz w otoczeniu również wibruję.
9. Każdy impuls który się pojawi w postaci cichego szeptu jak: zadzwoń, napisz, wejdź, porozmawiaj, włącz, pójdź tą drogą będzie Twoim „Idee Fixe” które opisałem w „Motywacji bez granic”. Z takim uczuciem oraz Twoim działaniem, możesz być pewien wyniku i szybkiej manifestacji. Nigdy nie wiesz gdzie, kiedy i jak?
10. Tworzysz to, o czym myślisz i w co wierzysz, przyciągasz to, co czujesz, stajesz się tym, co sobie wyobrażasz.
Niech moc będzie z Tobą.
Nikodem Marszałek
-- Więcej artykułów na stronie autora:
CentrumRozwoju.pl
Artykuł pobrano z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Nikodem Marszałek
Etykiety:
law of attraction,
moc przyciągania,
motywacja,
nikodem marszałek,
praca,
prawo przyciągania,
rozwój,
sukces,
szczęście
Moc przyciągania cz.I/II
Czy słyszałeś już o największym prawie wszechświata? Co o nim wiesz, w jaki sposób wykorzystujesz? „Prawo przyciągania” lub „ moc przyciągania” jest czymś fantastycznym dla osób świadomych tego prawa, ale przekleństwem dla wszystkich innych. Sam koncept jest prosty do zrozumienia lecz świadome korzystanie wymaga praktyki. Wykorzystując to prawo nasze życie nigdy nie powraca na dawny tor, nagle przyciągamy ludzi i okoliczności, otwierają się nowe możliwości, osiągamy więcej mniejszym nakładem pracy. Najbardziej interesuje nas możliwość wykorzystania tego prawa, natychmiast! Czy jesteś gotowy?
Przez ostatnie kilka miesięcy studiowałem to prawo, przeczytawszy wszystkie księgi, które je opisywały lub mogły opisywać również analizując swoje życie i ludzi którzy wykorzystują tą moc z pełnym sukcesem. Zdumienie budzi to, że największe prawo wszechświata jest po pierwsze tak nieskomplikowane, po drugie proste w użyciu, po trzecie można je wykorzystać natychmiast bez większego wysiłku. Jest tylko jeden warunek i musisz go zaakceptować.
Może zadajesz pytanie: „jeśli to prawo jest tak proste, dlaczego wszyscy nie przyciągają bogactwa, szczęścia, idealnych współmałżonków?” Nie ma czegoś takiego jak „wszyscy”. Jesteś tylko Ty proszący, oczekujący i dostający. Mówiąc tak, tworzysz w swojej rzeczywistości „wszystkich” oczekując jednocześnie, że Ci wszyscy pragną bogactwa, szczęścia, idealnych współmałżonków. Prawo oczekiwania, jest motorem wzmacniającym nasze wibracje i każde wypowiedziane słowo jak: „chcę, pragnę, oczekuję, myślę, wierzę, zasługuję, przyciągam, odpycham, zamierzam” przyśpiesza lub rozpoczyna manifestację Twoich intencji. Moim marzeniem jest, aby wszyscy byli świadomi, że istnieje prawo dzięki któremu możemy przyciągnąć do naszego życia wszystko w cokolwiek wierzymy lecz słysząc: naszego życia nie możemy kontrolować, nie mamy wpływu na naszą przyszłość, urodziłem(AM) się pod pechową gwiazdą, mój horoskop nie przewiduję nic dobrego, nauczyciel mówił, że nigdy nic nie osiągnę, jestem przekonany(A), że spotka mnie coś przykrego - ukazuje ‘szarą’ rzeczywistość. Zadając pytanie: „dlaczego wszyscy” odpowiedz sobie raczej, ile osób słyszało o mocy przyciągania, prawie przyciągania? Procent ludzkości to jest optymistyczny wariant (nie wliczając wyznawców „sanātanadharma” czyli hinduizmu). Innym pytaniem jest, ile osób z tego procenta poznawszy tą moc wykorzystuje w swoim życiu z powodzeniem? Optymistycznym wariantem będzie kolejny procent, dlaczego? Odpowiedzialność własna
Poznając to prawo już jeden z pierwszych punktów odrzuca większość zainteresowanych. Musisz przejąć pełną odpowiedzialność za wszystko co Cię spotyka w Twoim życiu. Ludzie na całym świecie za swoje niepowodzenia obarczają: rząd, polityków, urząd skarbowy, kraj, wiek, płeć, ekonomie, brak wykształcenia, za wysokie wykształcenie, miejsce zamieszkania, wygląd, rodzinę, przeszłość itd. Jesteś tu gdzie jesteś przez przeważające myśli w Twoim mózgu. Wymówki które przytoczyłem powyżej są tylko chwilowymi okolicznościami wzmocnionymi mocą Twojego skupienia, która w prawie przyciągania jest najważniejszym ogniwem. Twoje postrzeganie rzeczywistości, w tym przypadku „jakichkolwiek ograniczeń” pochodzi ze środowiska zewnętrznego czy wewnętrznego? Chcąc wykorzystać z powodzeniem moc przyciągania odrzuć wytłumaczenia, a odpowiedź zostanie tylko jedna: warunki panujące wewnątrz Ciebie ustalają warunki otoczenia zewnętrznego. Powiedz mi swoje imię
Nazwijmy „moc” po imieniu: Wszechświat, Energia, Inteligencja wypełniająca kosmos. Na pewno "moc przyciągania" nie jest Bogiem. Właściwym nazewnictwem mocy przyciągania jest używanie określenia "prawo przyciągania". Prawo to jest mechanizmem zaprogramowanym na działanie lub "bycie" w takiej formie a nie innej.
Wspaniałe w mocy przyciągania jest Jej obojętność.Wszechświat nie ocenia czy Twoje zamierzenie jest dobre lub złe, czy ono jest pomocne tylko Tobie czy przysłuży się milionom ludzi. Posiadamy wolną wolę, sami się ograniczamy i narzucamy różne prawa, to jedno Boskie jest bez limitacji i ograniczeń. Gdyby istniał podział w tej sile na dobro i zło najwięksi dyktatorzy, którzy zaczynali swoją wspinaczkę po władzę od najniższego szczebla z zamierzeniem podboju świata, kraju nawet uśmierceniem milionów nie osiągaliby swoich zamierzeń. Historycy mówią: „Ci przywódcy posiadali wewnętrzny płomień, jakby energię która ich wzmacniała”. Dlaczego, więc kończyli źle lub tragicznie? Chrystus powiedział: "kto mieczem wojuję od miecza ginie". Pragnąc przyciągnąć więcej dobra musisz być sam dobry, lepszy, doskonalszy posiadając dużo pewnych cech, one przyciągają automatycznie więcej. Cytując znów Jezusa Chrystusa, który rzekł: „Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma”. Posiadając złe intencję jest logicznym, że musisz emanować charakterystycznymi cechami, nawet najczarniejsze charaktery w historii ludzkości uginały się pod ciężarem złości, gniewu, nienawiści zaskakujące jest to, że jeszcze nikt nie ugiął kolan pod wpływem dobra, miłości, hojności..
Czego sobie życzysz?
Odpowiedz sobie na pytanie: o czym myślisz cały czas, czym się emocjonujesz, co przeżywasz w sercu, na czym się skupiasz, czego chciałbyś doświadczyć, kim chciałbyś być, jak ma wyglądać Twój przyszły partner, jak będzie wyglądać Twój biznes, praca, co tam będziesz robił, wytwarzał, w jaki sposób służył? To prowadzi nas do słów: pragnę tego, chcę tego. Składając wszechświatowi taką deklarację, moc przyciągania właśnie została aktywowana.
Pytanie!
Kolejnym pytaniem jest, dlaczego tak mało osób dostaję to czego pragnie? Skąd wiesz, że mało skąd wiesz, że dużo? Dlaczego dalej interesują Cię wszyscy inni: „nie próbuj zbawić świata, zbaw siebie”. Pytanie wbrew pozorom jest ważne i odpowiem w kilku słowach (wszystkie odpowiedzi będą dostępne w mojej nowej publikacji).
Brak zgodności na linii życzenie – działanie - oczekiwanie innymi słowy, pragnąc przyciągnąć idealnego partnera mówisz: „wszyscy mężczyźni to dranie” lub pragniesz przyciągnąć idealną pracę wypowiadasz: „dobrą prace otrzymuję się tylko po znajomości” lub „dobrą prace można otrzymać tylko mając duże doświadczenie zawodowe, którego mi brak”. Posłuchaj, Henry Ford ujął to w fenomenalny sposób mówiąc: „Jeśli myślisz, że na pewno możesz czegoś dokonać, albo też myślisz, że na pewno nie możesz, to jest bardzo prawdopodobne, że w obu przypadkach masz rację”. Wypowiedz lepiej: „Znam prawo przyciągania, właśnie pracuję nad nim i w idealnym czasie pojawi się praca. Wiem, że inni posiadają pracę, więc Ja również mogę to dostać. Jestem wdzięczny, jestem pewny, oczekuję, że moje życzenie spełnia się TERAZ! Jestem spokojny” lub „Wszyscy ludzie zostali stworzeni na obraz i podobieństwo Boga”. Zapamiętaj to, że czegoś nie doświadczasz w swoim życiu jest spowodowane tym, że źle skupiałeś swoją uwagę. Wszystko istnieje w polu możliwości. Wszystko jest możliwe i wszystko jest dostępne. Innymi słowy, wszystko powstaje tylko z powodu Twojej obserwacji, cofając swoją obserwację staje się już możliwością. (ta koncepcja zostanie rozwinięta w książce).
Zasada „jak gdyby”
Zasada ta mówi, że cokolwiek chcesz mieć lub kimkolwiek być, musisz wytworzyć wewnętrzny stan posiadania i bycia. Działając w stary wręcz nawykowy sposób, będziesz przyciągał ludzi, miejsca i zdarzenia zgodnie ze starym schematem mówiąc „Dejavu”. Uważaj, ponieważ we wszechświecie nie ma czegoś takiego jak „powtórka z rozrywki” świat pędzi do przodu, a Ty sam stworzyłeś znów podobne okoliczności. Dlaczego ten stan bycia i posiadania jest tak ważny? Ponieważ stan ten determinuje Twój sposób myślenia, postrzegania rzeczywistości i tego jak ono teraz wygląda. Gdy jesteś w stanie ubóstwa, myślisz i mówisz oraz działasz jak biedak, jeżeli jesteś w stanie bycia bogatym, będziesz widział i działał w inny sposób, automatycznie. Do zobaczenia w drugiej części artykułu.
Nikodem Marszałek
-- Więcej artykułów na stronie autora:
CentrumRozwoju.pl
Artykuł pobrano z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Nikodem Marszałek
Przez ostatnie kilka miesięcy studiowałem to prawo, przeczytawszy wszystkie księgi, które je opisywały lub mogły opisywać również analizując swoje życie i ludzi którzy wykorzystują tą moc z pełnym sukcesem. Zdumienie budzi to, że największe prawo wszechświata jest po pierwsze tak nieskomplikowane, po drugie proste w użyciu, po trzecie można je wykorzystać natychmiast bez większego wysiłku. Jest tylko jeden warunek i musisz go zaakceptować.
Może zadajesz pytanie: „jeśli to prawo jest tak proste, dlaczego wszyscy nie przyciągają bogactwa, szczęścia, idealnych współmałżonków?” Nie ma czegoś takiego jak „wszyscy”. Jesteś tylko Ty proszący, oczekujący i dostający. Mówiąc tak, tworzysz w swojej rzeczywistości „wszystkich” oczekując jednocześnie, że Ci wszyscy pragną bogactwa, szczęścia, idealnych współmałżonków. Prawo oczekiwania, jest motorem wzmacniającym nasze wibracje i każde wypowiedziane słowo jak: „chcę, pragnę, oczekuję, myślę, wierzę, zasługuję, przyciągam, odpycham, zamierzam” przyśpiesza lub rozpoczyna manifestację Twoich intencji. Moim marzeniem jest, aby wszyscy byli świadomi, że istnieje prawo dzięki któremu możemy przyciągnąć do naszego życia wszystko w cokolwiek wierzymy lecz słysząc: naszego życia nie możemy kontrolować, nie mamy wpływu na naszą przyszłość, urodziłem(AM) się pod pechową gwiazdą, mój horoskop nie przewiduję nic dobrego, nauczyciel mówił, że nigdy nic nie osiągnę, jestem przekonany(A), że spotka mnie coś przykrego - ukazuje ‘szarą’ rzeczywistość. Zadając pytanie: „dlaczego wszyscy” odpowiedz sobie raczej, ile osób słyszało o mocy przyciągania, prawie przyciągania? Procent ludzkości to jest optymistyczny wariant (nie wliczając wyznawców „sanātanadharma” czyli hinduizmu). Innym pytaniem jest, ile osób z tego procenta poznawszy tą moc wykorzystuje w swoim życiu z powodzeniem? Optymistycznym wariantem będzie kolejny procent, dlaczego? Odpowiedzialność własna
Poznając to prawo już jeden z pierwszych punktów odrzuca większość zainteresowanych. Musisz przejąć pełną odpowiedzialność za wszystko co Cię spotyka w Twoim życiu. Ludzie na całym świecie za swoje niepowodzenia obarczają: rząd, polityków, urząd skarbowy, kraj, wiek, płeć, ekonomie, brak wykształcenia, za wysokie wykształcenie, miejsce zamieszkania, wygląd, rodzinę, przeszłość itd. Jesteś tu gdzie jesteś przez przeważające myśli w Twoim mózgu. Wymówki które przytoczyłem powyżej są tylko chwilowymi okolicznościami wzmocnionymi mocą Twojego skupienia, która w prawie przyciągania jest najważniejszym ogniwem. Twoje postrzeganie rzeczywistości, w tym przypadku „jakichkolwiek ograniczeń” pochodzi ze środowiska zewnętrznego czy wewnętrznego? Chcąc wykorzystać z powodzeniem moc przyciągania odrzuć wytłumaczenia, a odpowiedź zostanie tylko jedna: warunki panujące wewnątrz Ciebie ustalają warunki otoczenia zewnętrznego. Powiedz mi swoje imię
Nazwijmy „moc” po imieniu: Wszechświat, Energia, Inteligencja wypełniająca kosmos. Na pewno "moc przyciągania" nie jest Bogiem. Właściwym nazewnictwem mocy przyciągania jest używanie określenia "prawo przyciągania". Prawo to jest mechanizmem zaprogramowanym na działanie lub "bycie" w takiej formie a nie innej.
Wspaniałe w mocy przyciągania jest Jej obojętność.Wszechświat nie ocenia czy Twoje zamierzenie jest dobre lub złe, czy ono jest pomocne tylko Tobie czy przysłuży się milionom ludzi. Posiadamy wolną wolę, sami się ograniczamy i narzucamy różne prawa, to jedno Boskie jest bez limitacji i ograniczeń. Gdyby istniał podział w tej sile na dobro i zło najwięksi dyktatorzy, którzy zaczynali swoją wspinaczkę po władzę od najniższego szczebla z zamierzeniem podboju świata, kraju nawet uśmierceniem milionów nie osiągaliby swoich zamierzeń. Historycy mówią: „Ci przywódcy posiadali wewnętrzny płomień, jakby energię która ich wzmacniała”. Dlaczego, więc kończyli źle lub tragicznie? Chrystus powiedział: "kto mieczem wojuję od miecza ginie". Pragnąc przyciągnąć więcej dobra musisz być sam dobry, lepszy, doskonalszy posiadając dużo pewnych cech, one przyciągają automatycznie więcej. Cytując znów Jezusa Chrystusa, który rzekł: „Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma”. Posiadając złe intencję jest logicznym, że musisz emanować charakterystycznymi cechami, nawet najczarniejsze charaktery w historii ludzkości uginały się pod ciężarem złości, gniewu, nienawiści zaskakujące jest to, że jeszcze nikt nie ugiął kolan pod wpływem dobra, miłości, hojności..
Czego sobie życzysz?
Odpowiedz sobie na pytanie: o czym myślisz cały czas, czym się emocjonujesz, co przeżywasz w sercu, na czym się skupiasz, czego chciałbyś doświadczyć, kim chciałbyś być, jak ma wyglądać Twój przyszły partner, jak będzie wyglądać Twój biznes, praca, co tam będziesz robił, wytwarzał, w jaki sposób służył? To prowadzi nas do słów: pragnę tego, chcę tego. Składając wszechświatowi taką deklarację, moc przyciągania właśnie została aktywowana.
Pytanie!
Kolejnym pytaniem jest, dlaczego tak mało osób dostaję to czego pragnie? Skąd wiesz, że mało skąd wiesz, że dużo? Dlaczego dalej interesują Cię wszyscy inni: „nie próbuj zbawić świata, zbaw siebie”. Pytanie wbrew pozorom jest ważne i odpowiem w kilku słowach (wszystkie odpowiedzi będą dostępne w mojej nowej publikacji).
Brak zgodności na linii życzenie – działanie - oczekiwanie innymi słowy, pragnąc przyciągnąć idealnego partnera mówisz: „wszyscy mężczyźni to dranie” lub pragniesz przyciągnąć idealną pracę wypowiadasz: „dobrą prace otrzymuję się tylko po znajomości” lub „dobrą prace można otrzymać tylko mając duże doświadczenie zawodowe, którego mi brak”. Posłuchaj, Henry Ford ujął to w fenomenalny sposób mówiąc: „Jeśli myślisz, że na pewno możesz czegoś dokonać, albo też myślisz, że na pewno nie możesz, to jest bardzo prawdopodobne, że w obu przypadkach masz rację”. Wypowiedz lepiej: „Znam prawo przyciągania, właśnie pracuję nad nim i w idealnym czasie pojawi się praca. Wiem, że inni posiadają pracę, więc Ja również mogę to dostać. Jestem wdzięczny, jestem pewny, oczekuję, że moje życzenie spełnia się TERAZ! Jestem spokojny” lub „Wszyscy ludzie zostali stworzeni na obraz i podobieństwo Boga”. Zapamiętaj to, że czegoś nie doświadczasz w swoim życiu jest spowodowane tym, że źle skupiałeś swoją uwagę. Wszystko istnieje w polu możliwości. Wszystko jest możliwe i wszystko jest dostępne. Innymi słowy, wszystko powstaje tylko z powodu Twojej obserwacji, cofając swoją obserwację staje się już możliwością. (ta koncepcja zostanie rozwinięta w książce).
Zasada „jak gdyby”
Zasada ta mówi, że cokolwiek chcesz mieć lub kimkolwiek być, musisz wytworzyć wewnętrzny stan posiadania i bycia. Działając w stary wręcz nawykowy sposób, będziesz przyciągał ludzi, miejsca i zdarzenia zgodnie ze starym schematem mówiąc „Dejavu”. Uważaj, ponieważ we wszechświecie nie ma czegoś takiego jak „powtórka z rozrywki” świat pędzi do przodu, a Ty sam stworzyłeś znów podobne okoliczności. Dlaczego ten stan bycia i posiadania jest tak ważny? Ponieważ stan ten determinuje Twój sposób myślenia, postrzegania rzeczywistości i tego jak ono teraz wygląda. Gdy jesteś w stanie ubóstwa, myślisz i mówisz oraz działasz jak biedak, jeżeli jesteś w stanie bycia bogatym, będziesz widział i działał w inny sposób, automatycznie. Do zobaczenia w drugiej części artykułu.
Nikodem Marszałek
-- Więcej artykułów na stronie autora:
CentrumRozwoju.pl
Artykuł pobrano z serwisu Artelis.pl
Autorem jest Nikodem Marszałek
Etykiety:
law of attraction,
moc przyciągania,
myśl,
nikodem marszałek,
praca,
prawo przyciągania,
rozwój,
sukces
Subskrybuj:
Posty (Atom)